Liczy się, że masz na papierze napisane, że gdzieś pracowałeś pare lat i przy tym od razu stawiany jest znak równości z doświadczeniem i umiejętnościami. Potem idzie się do takiego jednego salonu sprzedaży czy serwisu komputerowego i śmieje w twarz sprzedawcy, bo gość nie wie o czym się do niego mówi. Ale dla pracodawcy ważne, że ma pracownika z doświadczeniem pełną gębą.
Na litość, telemarketer z telekomunikacją ma wspólny tylko pierwszy człon nazwy.
Poza tym w Polsce nie ma firm telekomunikacyjnych z prawdziwego zdarzenia, więc gdzie niby można by było zdobyć takie doświadczenie? Nawet placówki zagranicznych firm robią tutaj adaptacje technologii z zachodu. Dla sprzedawcy po uczelni ekonomicznej natomiast nie ma znaczenia czy sprzedaje kartofle czy telefony. Ma jednakowe pojęcie o jednym i drugim.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.