
Ciekaw jestem, w jaki sposób jest to ujęte w regulaminie czy też umowie dostępu do internetu: czy takie jednostronne odcięcie od sieci jest rozumiane jako zerwanie umowy z winy użytkownika, niedostarczanie zamówionej usługi, czy też może coś innego? Jak się to ma w stosunku do umów na czas określony?
Kolejny raz DI robi papkę z mózgu zmieniając znaczenie pojęć.
"Czy po otrzymaniu ostrzeżenia, przestałbyć/-ałabyś dzielić się chronionymi plikami?"
Pliki źródłowe kernela linuksa, czy muzyka na licencji typu CC też jest chroniona prawami autorskimi, a ich rozpowszechnianie jest w pełni legalne.
Legalność tego typu działań to jedno, ale mnie bardziej interesuje jak to jest zrobione technicznie.
1. Żeby wiedzieć, co ktoś udostępnia trzeba samemu podłączyć się (sic!) do sieci p2p i od takiego 'podejrzanego' pobrać (sic! x2) plik - w takim układzie trzeba by odciąć też 'sprawdzającego'!
2. Jak wyświetlić komuś "okienko pop-up"? Czyżby przemycanie jakichś trojanów? Jeżeli ktoś powie, że można przez transparentne proxy podmienić zawartość stron (co da 'namiastkę' pop-up) to niestety jest to nielegalne (tajemnica korespondencji) - operator nie może analizować pod względem treści ruchu jaki generuje klient.
Ostatnia uwaga tyczy się również 'sprawdzania' użytkowników p2p pobierając to co udostępniają - operator nie może tego zrobić, bo narusza tajemnicę korespondencji (w całości ruchu jaki generuje klient [nawet w p2p] mogą być przesyłane prywatne wiadomości/filmy/dokumenty i nikomu nie WOLNO w to zaglądać. Organizacjom typu Dtecnet też 'nie wolno' pobierać materiałów z sieci p2p bo jeżeli okaże się on 'piracki' to powinni sami siebie przyblokować ...
Oczywiście nie popieram piractwa, ale jak widzę jak 'politycy' biorą się za rozwiązywanie trudnych technicznie problemów to aż mnie skręca.
Jeszcze odniosę się do tego fragmentu:
"Po trzech miesiącach ocenione zostaną podjęte działania i być może zapadną decyzje o wprowadzeniu w życie bardziej radykalnych środków."
Czyli co? - jeżeli odetną wszystkich 'złych' a sprzedaż ich płytek nie wzrośnie to będzie znaczyło, że kara jest zbyt łagodna i przejdą do zabierania komputera? Może od razu palić na stosie każdego, kto śmie nie dokładać się do ich biznesu?
Jak ktoś nie potrafi prowadzić biznesu to ginie na tym runku i tyle. Model biznesowy z czasów kaset magnetofonowych i VHS się nie sprawdza? - zmienić model a nie wprowadzać coraz więcej DRM i płakać, że zyski spadają.
Jakoś np tacy producenci samochodów nie walczą o wprowadzenie zakazu używania taksówek (przecież to takie pożyczanie samochodu - jakby nie ci źli taksówkarze i ich klienci to byśmy sprzedali więcej samochodów!). A już kierowca biorący kogoś 'na stopa' to już mega-pirat - trzeba mu pop-up na desce rozdzielczej walnąć a na końcu zabrać prawo jazdy!!!)
Taaaak.
Już widzę jak ten Eircom ochoczo podcina sobie gałąź na której siedzi.
Tak będą odcinać, odcinać - aż w końcu okaże się ze nagle mają 50% klientów których mieli wcześniej. I co wtedy - lament i gryzienie pięści...
To może podniesiemy ceny tym co zostali - stwierdzą - w końcu musimy na swoje wyjść.
A wtedy te pozostałe 50% powie im "pa pa". I zostanie ciut.
I wtedy szacowne Eircom pójdzie do Pani IRMY i powie "wiecie co, lejemy na wasza krucjatę, padamy na pysk, walczcie sobie dalej ale bez nas"
@lukassuss
Już ty się o tego biednego Eircomma nie martw, MAFIAAA intensywnie pracuje nad podobnymi umowami z resztą dostawców, a wtedy... będziesz miał wybór na zasadzie z deszczu pod rynnę.
Zwracam też uwagę, że w artykule jest mowa o zawieszeniu użytkownika, a nie jego odcięciu - czyli zapewne po zawieszeniu na rok będzie on musiał wciąż płacić za usługę podczas gdy ta de facto nie będzie mu świadczona. Przy tak skonstruowanej umowie, providerzy będą pchać się w objęcia MAFIII drzwiami i oknami, no bo pomyślcie sami: przez rok frajerzy będą płacić za friko, a jak obciążenie sieci drastycznie spadnie... (wszak najgorszych ssaczy się zaraz powycina)


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.