Czuje się bezpieczniej.
W końcu wyłapali tych młodocianych kryminalistów, co siedzą naćpani i pijani, cały dzień i noc na osiedlowych ławeczkach, okradają, gwałcą i biją niewinnych.
W końcu mogę sprzedać obronnego psa, wyrzucić gaz i pałkę teleskopową, a następnie wesoło spacerować z dziewczyną wieczorem przez osiedle.
BRAWA DLA POLICJI!!
Zapewne większa część będą to po prostu studenci lub uczniowie którzy pozyskiwali w ten sposób sobie pomoce naukowe typu książki.
Policja skara ich i... i nic większego nie zrobi, odstaną większą wypłatę i tyle.
@smutna ironia
chyba nie wiesz co napisałeś(łaś), przeczytaj artykuł...
P.S. ciekaw jestem czy można mieć nielegalnie Win$haita będąc uczniem...

Do paki raczej nie pójdą. Dostaną pewnie za to grzywny i tyle. Albo aż tyle.
1. Oj dzieci, dzieci. Chomikuj nie zamkną tak szybko ponieważ administracja chomikuj REAGUJE na zgłoszenia nielegalnych treści, a odsiebie miało takie zgłoszenia głęboko w poważaniu.
2. Sprawa związana z napisy.org została UMORZONA, czy w związku z tym zostaną oddane/zabrane złote blachy przyznane policjantom za ten "sukces"? (którego obecnie już nie ma!)
Czy jest jakakolwiek szansa by takie portale jak di reagowały na wprowadzanie czytelników w błąd przez autorów artykułów przykładowo na gazeta.pl?
http://wrocl(...)com.html
"Nielegalne jest także samo ściąganie plików chronionych prawem autorskim."
"Za ściąganie muzyki albo filmów internauta nie trafi za kratki, ale może być pociągnięty do odpowiedzialności cywilnej przez twórcę muzyki czy filmu, wtedy grozi mu płacenie odszkodowania."
Autorka artykułu słyszała o dozwolonym użytku?

zupełnie nie rozumiem w jakim celu policja "zabezpieczyła" te 1000 płyt ? albo do czego potrzebna była im (również "zabezpieczona") "dokumentacja" o której wspominają na swoim portalu.

Wielka szkoda że nasza policja bawi się w takie rzeczy. Na całym cywilizowanym świecie od tego są sądy - jak jakaś organizacja zrzeszająca twórców uważa że ktoś ją okrada udostępniając w internecie pliki, to po prostu występuje do sądu. Ale za nim pójdzie do sądu musi w sposób zgodny z prawem (bez udziału policji ani prokuratury) ustalić konkretnie dane personalne i adres takiej osoby, a potem jej udowodnić że to ona właśnie tego konkretnego dnia o tej konkretnej godzinie udostępniała konkretny plik. A u nas wystarczy napuścić policję, ta sama ustali dane i adresy, zabezpieczy dowody w domach, i jeszcze opracuje materiał dowodowy - bo takie są wymogi naszego prawa.
A taka organizacja "broniąca praw twórców" przychodzi na gotowe, i pierwsze co robi to rozsyła propozycje ugód przed sądowych. A jak nawet dojdzie do sprawy, to nie są oni w stanie udowodnić kto konkretnie i kiedy jaki plik rzekomo udostępnia.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.