
Userzy Windowsa - oni nigdy nie nauczą się na błedach. A statystyki działają na ich niekorzyśc.

Wiesz jakby było znacznie więcej użytkowników (żyjemy w polsce) linuxa czy MAC, sytuacja była by dokładnie taka sama, więc twoja wypowiedź jest kompletnie bezsensu ...
Rozwiń swoją wypowiedź. Myślisz, że jakby jakiś inny system był tak popularny to nie byłoby na niego wirusów? Mylisz się. Problemem są pirackie kopie windowsów bez uaktualnień. Ale z reguły właściciele piratów mają w nosie że są w jakimś bocie.
Ilosc atakow rosnie, a swiadomosc uzytkownikow maleje. Nie ma sie nawet co dziwic [!], ze sa atakowani, jesli nawet nie wiedza, ze sa atakowani ... Normalnie postulowalbym wprowadzenie 'prawa do uzytkowania komputera', jednak korzystajac z internetu uzytkownik moze zaszkodzic jedynie sobie, zas bedac uzytkownikiem drogi i posiadajac prawo jazdy - rowniez i innym [celowo pomijam sytuacje, w ktorej JA, lub TY jako uzytkownicy swiadomi i bezpieczni otrzymujemy masowo spam z botnetow, na ktore skladaja sie komputery wlasnie nieswiadomych uzytkownikow. To chamstwo i cos odrazajacego, gdyz - w skrocie - "nie zawinilem, czasem nawet pomagam w zdjeciu jakiegos zagrozenia, a dostaje po @%$#@ jak inni].
Trojan, który bez wiedzy użytkownika łączy się z internetem, przesyła informacje o komputerze, następnie pozwala stronie internetowej przejąć kontrolę nad komputerem i w efekcie pobiera różne rzeczy, po czym je instaluje wyświetlając wyłącznie finalny komunikat, że potrzebny jest restart komputera to "Windows Update".
Inaczej mówiąc twórcy takich programów nie muszą się jakoś specjalnie starać. Jedyne co muszą zrobić to przekonać system, że ich trojan ma takie same prawa jak część Windows.
Gdy instalujemy w Windows jakiś program to instaler przejmuje niemal całkowitą władzę nad systemem i może zainstalować co chce, jak chce, gdzie chce i nawet się tego nie zauważy...
Na linuxa napisanie trojana jest sprawą trudniejszą z powodu całkowicie odmiennej i dużo bezpieczniejszej konstrukcji samego systemu. Wszelkie programy przechodzą przez "Zarządzanie Oprogramowaniem" i nie traci się nad nimi kontroli ani na moment, a updater niczego bez naszej decyzji nie zrobi w dodatku tylko sprawdza co jest dostępne nie wysyłając o naszym komputerze żadnych informacji.
To tylko dwa przykłady :)
windows update to jedyny mechanizm w ktorym nie zlamano jeszcze sposobu podpisywania
napisanie trojana na linuxa nie jest takie trudne, do rozsylania spamu nie trzeba miec "roota". wbrew pozorom da sie tez np. przechwytywac dane z przegladarki bez roota, i to bez jakichs specjalnych trudnosci.
Bzdura!
"napisanie trojana na Linuksa nie jest takie trudne" - to dlaczego pojawił się tylko JEDEN trojan, który wymagał UDZIAŁU użytkownika przy instalacji?
Architektura Linuksa zabezpiecza w 99.9% system przed jakimkolwiek atakiem z internetu.
Zanim zaczniecie pisać bzdury, zasięgnijcie trochę informacji o tym systemie...
wobec tego powiedz mi KTORY element tej architektury niby to zapewnia? to nie jest kwestia architektury tylko oprogramowania/aktualizacji/ilosci userow. wykorzystanie bledy w ff na linuksie mniej sie oplaca niz w ie na win. z biznesowego punktu widzenia.
sam zasiegnij informacji na temat ktory piszesz
@Kamyk, masz rację, że statystyki działają na niekorzyść użytkowników Windowsa, ale przyklejanie od razu etykiety wszystkim jest niesmaczne.
Problem z robakami, wirusami i trojanami jest złożony:
1. Windows jest popularny bo jest łatwy do nauczenia, ale moim zdaniem nie poprzez intuaicyjny interface, bo linuksowy jest podobny, ale poprzez otaczających nas znajomych czy rodzinę, którz szybko coś doradzą. Twórcy wirusów uderzają w systemy, gdzie jest duża grupa użytkowników.
2. Większość użytkowników Windowsa nie ma pojęcia jak działa komputer i oprogramowanie. I nie chcą wiedzieć. Absurdalnie, twórcy sprzętu i software-u nie mają z kolei pojęcia, czego potrzebują użytkownicy. Niska świadomość to furtka dla szkodników.
3. Wielu użytkowników nie rozumie jak następuje infekcja komputera. Tacy użytkownicy klikają na podejrzane linki i dają się nabrać na socjotechniczne triki. Można to porównać do zachowania małego dziecka, które wszystkim ufa.
4. Ilość szkodników rośnie w zastraszającym tempi z powodu 2. i 3. więc nie da się mówić o jakimś skutecznym rozwiązaniu. Trudno zmienić mentalność całych społeczeństw.
Moim zdaniem powodem są złe założenia z przeszłości, np. problem spamu wynika z wad protokołu smtp. Wiele zastrzeżeń można mieć do brudnego html i dziurawego JavaScript.
Strzelanie ogólnikami typu "oni nigdy nie nauczą się na błędach" niczemu nie służy. A najmniej jakielkolwiek konstruktywnej dyskusji.
"Mylisz się. Problemem są pirackie kopie windowsów bez uaktualnień"
Litości!. No ileż można! Jak długo jeszcze będę czytał takie brednie. Kto to w ogóle wymyślił? Czy Ty @drzemka wiesz na czym polega wspomniana "piracka kopia" Windows?
Ale mniejsza o to. Ludziki mają powyłączane autoupdate nie dlatego, że nie mają licencji na użytkowanie Windows (MS nigdy nie blokował automatycznych uaktualnień dla "spalonych" ProductKey) ale... no właśnie dlaczego? Niestety, nie mam pojęcia. Może się boją, że po aktualizacji coś przestanie działać? Jakby nie było, na forach można poczytać "znawców" chwalących się, że autoupdate mają wyłączone i jeszcze radzą innym zrobić to samo. Legalność lub nie, nie ma tu nic do rzeczy.
Autoupdate mają powyłączane, bo nie każdy lubi żeby komputer robił coś bez jego wiedzy. :D W dodatku update potrafi zażądać restartu komputera w zupełnie niesprzyjającym momencie, no i usługa odpowiadająca za automatyczne aktualizacje potrafi być w konflikcie z niektórymi programami.
W sumie nie ma powodu żeby działała cały czas skoro łatki są wydawane co miesiąc.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.