Komentarze:

comments powered by Disqus

Komentarze archiwalne:

  • ~Grendel

    tja... a ITunes co roku zwiększa obroty i zyski... Ciekawe... Zawsze winni "piraci"... A może by tak "przemysł muzyczny zauważył, że w dobie internetu przestał być potrzebny? Polecam przestudiowanie przypadku zespołu Marillion - odstawieni przez EMI na boczny tor, po sutych latach '80, wypracowali swoją metodę pracy z fanami - najpierw chyba 2 albumy "przedpłacone" przez fanów, przy okazji stworzenie własnej mini-wytwórni RacketStudio i jednego z pierwszych sklepów muzycznych. Sami dbają o swój marketing i choć sprzedają kilkanaście razy mnie albumów niż np. w 85 roku, zarabiają paradoksalnie - kilkanaście razy więcej. Bo jak mi przy piwie powiedział wokalista, od albumu sprzedawanego za ponad 20 funtów, oni dostawali parę pensów!!! W tej chwili 3/4 ceny albumu trafia do ich kieszeni. Ja też wolę zapłacić paypalem za muzykę niż dawać zarobić np. mediamarkt który za płytę która ma grubo ponad 30 lat, nadal bierze >70zł (patrz: The Lamb Lies Down od Broadway - Genesis, czy The Wall - Pink Floyd).

    04-05-2010, 07:28

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • OkropNick
    m
    Użytkownik DI OkropNick (952)
    [w odpowiedzi dla: ~Grendel]

    @Grendel: Słusznie piszesz. Nie znam dobrze losów Marillion, ale jeśli to prawda, że wcześniej zgarniali tylko ochłapy ze swojej pracy, a teraz biorą 3/4, to gratuluje im słusznego wyboru - niech się EMI "goni" :)

    04-05-2010, 09:36

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~gość

    To niech ceny tych płyt będą tańsze to skłoni konsumenta do zakupu

    04-05-2010, 09:50

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~impassive

    Marnym wynikom sprzedaży winna jest oferta marnych "artystów".

    04-05-2010, 10:17

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~k man

    @Grendel
    Dobrze mówisz. Jakiś polski artysta, nie pamiętam w tej chwili który, też mówił, że z jednej płyty dostaje chyba złotówkę albo dwie. Czy jakoś tak, w każdym bądź razie bardzo mało.

    Spadek sprzedaży tłumaczą niedobrymi konsumentami, którzy nie chcą konsumować tylko piracą. A ceny nadal są z kosmosu.

    PS. Powie mi ktoś wtajemniczony jakie są adresy dobrych polskich sklepów online z muzyką lub gdzie Polak może robić zakupy za granicą? Pamiętam, że kiedyś szukałem u nas jakiegoś utworu i po kilkudziesięciu minutach przeglądania różnych witryn podziękowałem za legalny zakup bo nie znalazłem.

    04-05-2010, 10:18

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~wolianonimowy

    impassive: I (anty)zachęcająca polityka MAFII. ;)

    k man: amazon, megatune?

    04-05-2010, 10:38

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Kamil

    Ojej... Jak kasa za płyty nie wpływa to od razu piratów winić? Tak się składa, że płyty powoli odchodzą do lamusa wbrew woli IFPI czy innych organizacji i nic z tym nie zrobią. Wygodniej jest człowiekowi nawet w wyżej podanym iTunes znaleźć piosenkę i kliknąć "Kupuj" nie ruszając się z domu, czy nawet z tegożto iPhona jadąc sobie autobusem. Przykro mi, że wygodę użytkownicy cenią sobie wyżej niż fizyczne płyty. Chociaż powyższy artykuł mówi tutaj o sytuacji głównie w USA, tam są inne realia, więc przykłady z Polski odpadają. W USA w iTunes kupują sobie piosenki za bagatela niecały dolar, gdzie przelicznik zarobkowy to 1 PLN => 1 USD, cenowy wiadomo jaki. Jakby ceny były proporcjonalne do zarobków, to byśmy kupowali płyty za ok. 15 zł, a nie 50.

    04-05-2010, 20:09

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Brak
    m
    Użytkownik DI Brak (196)

    @Kamil

    Przelicznik 1 PLN - 1 USD ?, za 10 dolców to ci nikt tam nie będzie pracować ,ktoś musiałby być naprawdę bardzo zdesperowany :]

    04-05-2010, 20:27

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Est

    Ciekaw jestem jak wygląda w tym momencie sprzedaż albumów za pomocą sklepów internetowych takich Omnio, czy zagraniczne typu Merchnow. A elektronicznych wersji albumów nie kupuję i nie zamierzam, jednak nośniki fizyczne zawsze będą dla mnie ważniejsze.

    05-05-2010, 02:38

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Est

    A tak, polecam jeszcze obadać sprawę kapeli Zubrowska, która nie ma teraz wydawcy, ale w dość ciekawy sposób radzi sobie z wydaniem najnowszej płyty udostępniając całą do odsłuchu (mimo, że premiera dopiero we wrześniu), a jak się podoba, to można album zakupić za zdaje się 9 euro.

    05-05-2010, 02:44

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Grendel

    podobnie zrobił Marillion z jedną z poprzednich płyt - była dostępna w mp3 przez jakiś czas do ściągnięcia - jak się spodoba - możesz kupić, jak się nie spodoba -no cóż... Podoba mi się ich podejście - walka z piratami to tak naprawdę walka z fanami (patrz: Metallica, która przez walkę z napsterem zraziła sobie wielu fanów). Trzeba znaleźć sposób na zdobycie jakiejkolwiek kasy za swoją pracę a nie bawić się w ściganie tych, którzy nie chcą zapłacić wymyślonej przez nas kwoty. Wolny rynek! Marillion robi tak, że płyta CD kosztuje np. 11 funtów+koszty pakowania i przesyłki, ściągnięcie w wersji mp3 - 8 funtów. Różnica niewielka, myślę że mp3 powinno być tańsze, ale jak się policzy koszty przesyłki do PL itd... to jednak mp3 jest opłacalne - i tak po otrzymaniu cd przerobiłbym ją na mp3, bo muzyki słucham głównie w nocy i w samochodzie. Poza tym, mp3 to czysty zysk dla zespołu, bo mają swoje studio, z zakupu cd część kasy idzie do fabryki tłoczącej płyty, więc zysk zespołu jest mniejszy.

    05-05-2010, 08:38

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy