tja... a ITunes co roku zwiększa obroty i zyski... Ciekawe... Zawsze winni "piraci"... A może by tak "przemysł muzyczny zauważył, że w dobie internetu przestał być potrzebny? Polecam przestudiowanie przypadku zespołu Marillion - odstawieni przez EMI na boczny tor, po sutych latach '80, wypracowali swoją metodę pracy z fanami - najpierw chyba 2 albumy "przedpłacone" przez fanów, przy okazji stworzenie własnej mini-wytwórni RacketStudio i jednego z pierwszych sklepów muzycznych. Sami dbają o swój marketing i choć sprzedają kilkanaście razy mnie albumów niż np. w 85 roku, zarabiają paradoksalnie - kilkanaście razy więcej. Bo jak mi przy piwie powiedział wokalista, od albumu sprzedawanego za ponad 20 funtów, oni dostawali parę pensów!!! W tej chwili 3/4 ceny albumu trafia do ich kieszeni. Ja też wolę zapłacić paypalem za muzykę niż dawać zarobić np. mediamarkt który za płytę która ma grubo ponad 30 lat, nadal bierze >70zł (patrz: The Lamb Lies Down od Broadway - Genesis, czy The Wall - Pink Floyd).
@Grendel
Dobrze mówisz. Jakiś polski artysta, nie pamiętam w tej chwili który, też mówił, że z jednej płyty dostaje chyba złotówkę albo dwie. Czy jakoś tak, w każdym bądź razie bardzo mało.
Spadek sprzedaży tłumaczą niedobrymi konsumentami, którzy nie chcą konsumować tylko piracą. A ceny nadal są z kosmosu.
PS. Powie mi ktoś wtajemniczony jakie są adresy dobrych polskich sklepów online z muzyką lub gdzie Polak może robić zakupy za granicą? Pamiętam, że kiedyś szukałem u nas jakiegoś utworu i po kilkudziesięciu minutach przeglądania różnych witryn podziękowałem za legalny zakup bo nie znalazłem.
Ojej... Jak kasa za płyty nie wpływa to od razu piratów winić? Tak się składa, że płyty powoli odchodzą do lamusa wbrew woli IFPI czy innych organizacji i nic z tym nie zrobią. Wygodniej jest człowiekowi nawet w wyżej podanym iTunes znaleźć piosenkę i kliknąć "Kupuj" nie ruszając się z domu, czy nawet z tegożto iPhona jadąc sobie autobusem. Przykro mi, że wygodę użytkownicy cenią sobie wyżej niż fizyczne płyty. Chociaż powyższy artykuł mówi tutaj o sytuacji głównie w USA, tam są inne realia, więc przykłady z Polski odpadają. W USA w iTunes kupują sobie piosenki za bagatela niecały dolar, gdzie przelicznik zarobkowy to 1 PLN => 1 USD, cenowy wiadomo jaki. Jakby ceny były proporcjonalne do zarobków, to byśmy kupowali płyty za ok. 15 zł, a nie 50.

@Kamil
Przelicznik 1 PLN - 1 USD ?, za 10 dolców to ci nikt tam nie będzie pracować ,ktoś musiałby być naprawdę bardzo zdesperowany :]
A tak, polecam jeszcze obadać sprawę kapeli Zubrowska, która nie ma teraz wydawcy, ale w dość ciekawy sposób radzi sobie z wydaniem najnowszej płyty udostępniając całą do odsłuchu (mimo, że premiera dopiero we wrześniu), a jak się podoba, to można album zakupić za zdaje się 9 euro.
podobnie zrobił Marillion z jedną z poprzednich płyt - była dostępna w mp3 przez jakiś czas do ściągnięcia - jak się spodoba - możesz kupić, jak się nie spodoba -no cóż... Podoba mi się ich podejście - walka z piratami to tak naprawdę walka z fanami (patrz: Metallica, która przez walkę z napsterem zraziła sobie wielu fanów). Trzeba znaleźć sposób na zdobycie jakiejkolwiek kasy za swoją pracę a nie bawić się w ściganie tych, którzy nie chcą zapłacić wymyślonej przez nas kwoty. Wolny rynek! Marillion robi tak, że płyta CD kosztuje np. 11 funtów+koszty pakowania i przesyłki, ściągnięcie w wersji mp3 - 8 funtów. Różnica niewielka, myślę że mp3 powinno być tańsze, ale jak się policzy koszty przesyłki do PL itd... to jednak mp3 jest opłacalne - i tak po otrzymaniu cd przerobiłbym ją na mp3, bo muzyki słucham głównie w nocy i w samochodzie. Poza tym, mp3 to czysty zysk dla zespołu, bo mają swoje studio, z zakupu cd część kasy idzie do fabryki tłoczącej płyty, więc zysk zespołu jest mniejszy.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.