dobrze kombinujesz aaa tez mi sie tak wydaje :)
Jeśli ktoś znalazł urządzenie to powinien je oddać. Wydaje mi się co najmniej dziwne, że znalazca nie mógł znaleźć właściciela. Przecież na takim urządzeniu zazwyczaj są zapisane różne dane i po nich bez problemu można by znaleźć właściciela. Skoro znalazca nie dopełnił wszelkich starań, by oddać znalezioną rzeczy to ją po prostu ukradł. A sprzedaż/kupienie kradzionej rzeczy to paserstwo, czyli przestępstwo.
Na innych stronach piszą że telefon został rankiem zablokowany. W iPhone jest możliwość zdalnie zablokować skradziony telefon, wtedy już nie mamy do niego dostępu, na ekranie jedynie widać informację o aktywacji telefonu.
Zdalna blokada jest możliwa od dawna na urządzeniach wyposażonych w Symbiana S60 :D
Ale ja nie mówię że na innych telefonach nie ma takiej opcji, wspominam tylko że została ta informacja pominięta w newsie.
Apple ma wręcz psychopatyczną politykę bezpieczeństwa. Do tego stopnia, że prace nad niektórymi urządzeniami odbywają się na tej zasadzie, że jeśli pracownik odejdzie choćby na chwilę od biurka lub przerwie pracę to nakrywa prototyp pokrowcem. Nawet jeśli jest sam w pomieszczeniu z kontrolą dostępu.
I teraz mamy uwierzyć, że jeden z pracowników poszedł z prototypem na piwo?
Żart roku.
Masz cholerną rację, to tak jak z przypadkowymi wyciekami Windowsa bądź filmów które są "przypadkowe" bo nigdy nikt nie był za to ścigany :)
Zresztą świetna kryptoreklama


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.