Możesz tak żyć bez antyvirusa rok, dwa, ale w końcu natrafisz na takie świństwo, że sobie już nie poradzisz i stracisz połowę danych. Ja też tak kiedyś myślałem, ale po tym co mi się kiedyś stało, używam antyvira i już kilka razy pomógł mi zidentyfikować jakieś gówno, które chciało zainicjować ukrytą instalację. Bez segregacji śmieci w Internecie jest naprawdę ciężko. Czasami nawet nie wiesz, że masz trojana, który obciąża system. Nie zawsze jest tak, że po instalacji trojana czy innego ścierwa komputer odrazu reaguje i wyświetla jakieś porno czy coś. Najczęściej są to dyskretne działania. Nie daj się i zainstaluj chociażby darmowego antyvira.
Jak zwykle panowie z Kaspersky Lab chcą wmówić że na moim komputerze będzie wirus, że w mikrofalówce będzie trojan a na Linuksie będzie takie coś co się samo uruchomi jak się pendraka podłączy i zasra dysk ulotkami z herbaciarni. Oczywiście jak każda firma robi sobie Kaspersky reklamę, spada sprzedaż to trzeba trochę postraszyć.
> Możesz tak żyć bez antyvirusa rok, dwa, ale w końcu natrafisz na takie świństwo, że sobie już nie poradzisz i stracisz połowę danych.
A Ty co, naganiacz z Kaspersky'ego? Nie opowiadaj bzdur, bo ja bez antywirusa radzę sobie od kilkunastu lat. Nie mówię, że nie używam w ogóle. Jak mam jakieś podejrzenia, to korzystam z odpowiednich programów, np. ze skanera CureIt. Czasem zainstaluję jakiś trial, żeby zobaczyć, jak program działa i wygląda.
A jeśli chodzi o naganianie - z pół roku, rok temu Kaspersky robił chamską akcję spamowania na forach - "zachwycali się" nim "zadowoleni użytkownicy" i polecali gdzie się tylko da. W związku ze stosowaniem takich metod nigdy nie kupię (np. do firmy) ani nikomu nie polecę tego pakietu.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.