Komentarze archiwalne

do: Debata Artyści vs. Ściągacze - porozumienie to wciąż fikcja

Komentarze archiwalne
  • ~Jiima

    Debata nastawiona z góry na tzw. ściepę, a nie merytoryczną rozmowę. Wybrano tych twórców, którzy niejednokrotnie krzyczeli na "piratów" (k*wy, sk*wysyny - vide pan Staszewski) i biadolili jak ich okradają. W całym tym doborowym gronie zabrakło tylko pana Wydry, który zdaje się twierdził że piractwo jest gorsze niż morderstwo. Żadna debata, ring wolny, rozrywka dla mas.
    Jakby miała być debata, to powinni sprosić kilku znanych twórców o odmiennych poglądach, a nawet paru mniej znanych, np. udostępniających muzykę na jamendo. Wtedy można by mówić o debacie. Ale nie brzmiałoby to tak dobrze, bo nie byłoby "artystów" kontra "piratów"

    29-10-2009, 08:49

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~impassive

    Artyści powinni na swoich stronach internetowych udostępniać numery kont bankowych, na które można wpłacać pieniądze. Ja bym wpłacił kilku.

    29-10-2009, 08:34

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Stawik

    Panie Maj, bardzo dobrze to Pan ujal. Mozna by rzec, ze "po wojskowemu". (w pozytywnym sensie)

    Pozdrawiam

    29-10-2009, 08:16

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~bolek

    Porównanie H. Wrony jest odpowiednie. Dobrze, że ktoś "z branży" stawia koncerny muzyczne z burżuazją, PZPRem i Carycą Katarzyną w jednym szeregu.

    29-10-2009, 08:15

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~imppl

    A prawda jest taka, że najwięcej do powiedzenia na ten temat mają ci którzy na tym interesie najwięcej zarabiają - pośrednicy. Łoją kasę od artystów tłumacząc im, że wszystko drożeje, w nas próbują wywołać poczucie winy za "okradanie" artystów. rzeczywistość jest jednak taka iż to oni są złodziejami. Co by się nie działo i tak pośrednicy muszą wyjść na swoje. Zasada jest prosta, cena płyt dogoniła granicę bólu klienta więc wmawia się artyście, że to wina internetu. Na darmowej promocji artysty w internecie nikt nie zyskuje (no może za wyjątkiem artysty i jego fanów - ale przecież nie o nich w tym wszystkim chodzi), kampanie promocyjne za setki tysięcy natomiast są OK bo gdzie wydaje się pieniądze to ktoś musi je zarobić - chyba proste. W konsekwencji za nieudolność i pazerność pośredników i tak zapłaci artysta (no nie dosłownie, porostu dowie się, że mniej zarobił bo koszty były duże...) i klient który żeby posłuchać sobie ulubionej piosenki w drodze do pracy albo szkoły najpierw musi nabyć płytę za xxx zł z tą piosenką i dziesięcioma innymi których nienawidzi. Następnie powinien sobie kupić komputer no i oczywiście odpowiedni program żeby zgrać swój ukochany utwór na swoją empetrójkę za 20zł. W zasadzie powinien sobie jeszcze załatwić jakiś mocny rzemyczek albo łańcuch na szyję na którym będzie nosił wszystkie oryginały płyt z utworami których słucha żeby na ulicy, autobusie, pociągu, tramwaju ludzie widzący go z słuchawkami na uszach nie mówili - ZŁODZIEJ, ZŁODZIEJ, ZŁODZIEJ...

    29-10-2009, 01:21

    Odpowiedz
    odpowiedz


Najnowsze Programy

Serwisy specjalne:
Wydarzenia: