Internet dostarcza tylu rozwiązań, że można poradzić sobie bez "piractwa". A kto słuch dziś Polskiego chłamu czy zagranicznego który zaczyna dorównywać Polskiemu.
----
http://www.nasze(...)173.html
Czyli kolejne spotkanie gdzie wszystkie strony "wiedziały swoje" i z samego spotkania nic nie wynikło. Każdy wyszedł tylko przekonany o słuszności swoich przekonań a ci tzw "przedstawiciele wytwórni muzycznych" dalej zacierają ręce - gdzie dwóch się bije tam oni są do przodu - dalej można kasować szaraków za wielokrotność tego,co pobrali i to w majestacie prawa i wprowadzać limity pobrań i odsłuchań.

Wytwórnie muzyczne są zbędne, artystów stać na wynajęcie studia. Skoro artyści nie podają na swoich stronach numerów kont, to czego się dziwią że im nie ma jak płacić? Skoro wytwórnie nie sprzedają obrazów ISO płyt CD ani utworów w postaci FLAC to dlaczego się dziwią że ludzie wolą TPB, gdzie mają do wyboru do koloru i to bez żadnego DRM?
A czemu ja po prostu nie mogę przez paypal zapłacić 1-2 zł za jakiś utwór ? I chciał bym ten utwór wrzucić zripować do mp3 (na pewno NIE CHCĘ PŁACIĆ ZA MP3, CHCE DOBRĄ JAKOŚĆ, MP3 to może być ewentualnie dodatek), wrzucić na telefon czy na płytę z wieloma innymi i odsłuchać w radiu. Chcę ten kawałek odsłuchać na komputerze.
A co mam w zamian ? Płyty z tysiącem zabezpieczeń i durne organizacje które kosztują miliony i które sprawdzają czy kelnerka w barze nie śpiewa swoim klientom jakiejś ich piosenki. Albo czy przypadkiem ktoś nie ma radia które mogą słyszeć klienci. Ludzie, ja myślałem że Ci z radia już tantiemy zapłacili, więc czemu drugi raz mają płacić Ci co je słuchają ?
Nie pochwalam piractwa, sam muzykę kupuję choć niezbyt wiele. Mam na prawdę mało ulubionych zespołów a Ci nie wydają co miesiąc płyty w końcu. Wiem jedno. Wytwórnie muzyczne będą tracić krocie z roku na rok i to się nie zmieni. Oni się muszą zmienić.
Mogę zamówić sobie przez internet samochód. Mogę zamówić pralkę. Mogę zamówić komputer, zrobić przelew, zaciągnąć kredyt, kupić grę, kurtkę a nawet wynająć sobie ku**ę. Czemu nie mogę kupić piosenki która mi się podoba za przystępną cenę ?
W końcu gry komputerowe kosztują miliony, gra się w nie od 4 godzin do 60 godzin (nasz Wiedźmin, nie dość że jest najdłuższą grą w jaką miałem okazję grać od dawna, to jeszcze jest świetną grą która cały ten czas bawi) kosztują od 20-120zł a później jeszcze mniej (na 3kropki.pl np znajdziecie gry, które "mają już swoje na koncie", które kupicie za 6-50zł gdzie parę miesięcy, a czasami tygodni wstecz kosztowały 2-3x tyle) a za tuzin piosenek które trwają raptem 30-40 min gdzie jedna czy dwie w ogóle są czegoś warte (są wyjątki) mam płacić 30 zł ?

@Hehe - Jesteś debeściak, lepiej bym tego nie ujął. Muzyki w przystępnej cenie i jakości CD bez płacenia tym wszystkim pośrednikom się nie uświadczy. MP3 mogą sobie w d### wsadzić, na sprzęcie za 5000 zł nie brzmi to dobrze. Poza tym nie mam zamiaru przeznaczyć 1 pokoju na 500 płyt CD Audio, wolę to trzymać na HDD i mieć dostęp do utworu na poziomie 0.2 sekundy, a skoro nie sprzedają, to nie kupuję, zawsze znajdę legalny sposób. Tyle na dziś, pozdrawiam.
A prawda jest taka, że najwięcej do powiedzenia na ten temat mają ci którzy na tym interesie najwięcej zarabiają - pośrednicy. Łoją kasę od artystów tłumacząc im, że wszystko drożeje, w nas próbują wywołać poczucie winy za "okradanie" artystów. rzeczywistość jest jednak taka iż to oni są złodziejami. Co by się nie działo i tak pośrednicy muszą wyjść na swoje. Zasada jest prosta, cena płyt dogoniła granicę bólu klienta więc wmawia się artyście, że to wina internetu. Na darmowej promocji artysty w internecie nikt nie zyskuje (no może za wyjątkiem artysty i jego fanów - ale przecież nie o nich w tym wszystkim chodzi), kampanie promocyjne za setki tysięcy natomiast są OK bo gdzie wydaje się pieniądze to ktoś musi je zarobić - chyba proste. W konsekwencji za nieudolność i pazerność pośredników i tak zapłaci artysta (no nie dosłownie, porostu dowie się, że mniej zarobił bo koszty były duże...) i klient który żeby posłuchać sobie ulubionej piosenki w drodze do pracy albo szkoły najpierw musi nabyć płytę za xxx zł z tą piosenką i dziesięcioma innymi których nienawidzi. Następnie powinien sobie kupić komputer no i oczywiście odpowiedni program żeby zgrać swój ukochany utwór na swoją empetrójkę za 20zł. W zasadzie powinien sobie jeszcze załatwić jakiś mocny rzemyczek albo łańcuch na szyję na którym będzie nosił wszystkie oryginały płyt z utworami których słucha żeby na ulicy, autobusie, pociągu, tramwaju ludzie widzący go z słuchawkami na uszach nie mówili - ZŁODZIEJ, ZŁODZIEJ, ZŁODZIEJ...
Debata nastawiona z góry na tzw. ściepę, a nie merytoryczną rozmowę. Wybrano tych twórców, którzy niejednokrotnie krzyczeli na "piratów" (k*wy, sk*wysyny - vide pan Staszewski) i biadolili jak ich okradają. W całym tym doborowym gronie zabrakło tylko pana Wydry, który zdaje się twierdził że piractwo jest gorsze niż morderstwo. Żadna debata, ring wolny, rozrywka dla mas.
Jakby miała być debata, to powinni sprosić kilku znanych twórców o odmiennych poglądach, a nawet paru mniej znanych, np. udostępniających muzykę na jamendo. Wtedy można by mówić o debacie. Ale nie brzmiałoby to tak dobrze, bo nie byłoby "artystów" kontra "piratów"


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |