Powiem, że książka wraz z filmikami wideo nie byłaby wygodna i przyjemna w odbiorze. Ja już wole rozdział na tradycyjną tylko-tekstową książkę jak i czysty film. Ewentualnie komiks jest ok, bo rysunek i tekst/dymki współgrają harmonicznie. Ale wideobooki to taka niepotrzebna wariacja, choć może i się przyjmie w przypadku historyjek dla dzieci. Można powiedzieć, że film narzuca całkowicie widzowi wizualny wygląd świata danej historii. A w książce na podstawie słów każdy sam buduje sobie wizualną stronę historii. A w wideobooku to będzie niezdarnie wymieszane.
Witam. Moim zdaniem już teraz, pomimo wyraźnej ekspansji treści sieciowych zachował się, a nawet wzrósł podział na "słowo pisane" i "obrazek". Oczywiście są grupy ludzi którzy poza obrazki (komiksy) nigdy nie wyjdą z powodu niedorozwoju emocjonalnego, ale większość z nas potrzebuje tekstu pisanego do intelektualnej analizy, kreacji swej wyobraźni. Tego technika zapisu nie zmieni, bo to są nasze cechy genetyczne, tak zostaliśmy zaprogramowani.
Żaden film, obrazek nie odda treści tekstu, oczywiście nie miałkiego, nie przekaże emocji zawartych w poezji, ani teraz, ani za tysiąc lat.
OK, ale to jedynie instrukcja - fakt, mogłaby być napisana - ale czy koniecznie wydrukowana? Od czasu wejścia LCD wolę przeczytać tekst na monitorze niż na niewygodnej kartce (zlepku kartek) coraz bardziej muzealnego papieru.
Pozatym wyobraźmy sobie "obrazkową" "Lalkę" Prusa, czy "Zbrodnię i karę"...
Horror, nie? Choć jestem niemal pewny że ktoś i to zrobi. Byle było głupiej :)
Mi osobiście czasu (zwykle rano i wieczorem) na lekturę poważniejszą niż "Fakt" nie brakuje.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.