
Cicho tam, teraz będziemy sprzedawać Windows 7 i skupiamy się na marketingu, co nas obchodzi bezpieczeństwo i Vista... :P - lubie czasem potrolować
Oni nie mają wyjścia - jak każdy wielki koncern w USA mają umowy, które obligują ich do pozostawiania w swoich produktach pewnego rodzaju "wejść". Niestety co jakiś czas ktoś łamie licencję, która surowo zabrania debugowania i grzebania w ich kodzie i.. znajduje jedno z tych wejść. Co wówczas robi M$? Nieco ociągając się łata je i.. wstawia nowe, ich zdaniem ukryte lepiej. Tak to po prostu działa od dawna (pierwsza, słynna wpadka tego typu to Red Button w Windows NT4).
Zauważcie, że ilekroć wykrywana jest luka w bezpieczeństwie Windows, to temat przewodni jest jeden - zdalne przejęcie kontroli nad systemem. :)
30 dni i jeszcze nie załatali? Co oni tam robią tyle czasu? Chociaż jakąś łatkę z ostrzeżeniem dla użytkowników i guziczkiem dezaktywującym usługę mogli by wysłać. Przecież teraz jakikolwiek użytkownik może być uwalony przez zwykłego script kids bez największego wysiłku. To nie wypada tak olewać swoich użytkowników. Już nie wspominając o tych matołach co nie nakładają sobie poprawek na system.

@wolianonimowy - Też mnie dziwi ich polityka bezpieczeństwa, ale mi osobiście nie przeszkadza, bo nie korzystam z ich produktów.
"Red Button"? Słynny? To dlaczego Google na pierwszej stronie nic o tym nie mówi?
Możesz podać bliższe szczegóły na ten temat? Najlepiej konkrety: URL-e do dobrze udokumentowanych publikacji, adresy bibliograficzne wydawnictw poświęconych temu tematowi itp. Dzięki.
Dzięki. Aczkolwiek nie znalazłem tam informacji, by rzecz dotyczyła świadomie pozostawionej furtki - jak twierdzi to "Gość".
Prośba pozostaje więc w mocy - poproszę o dowody na to, że:
"...każdy wielki koncern w USA mają umowy, które obligują ich do pozostawiania w swoich produktach pewnego rodzaju "wejść".
Bez tego nadal mam powody twierdzić, że "Gość" po prostu radośnie bredzi.
Oglądałem na zamkniętym pokazie wywiad z Gatesem. Mówił on, że dla nich ideałem jest system, który sam decyduje za użytkownika jak się aktualizuje i kiedy, i że wszelkie ich działania pójdą w kierunku stworzenia oprogramowania, którego użytkownik będzie właśnie wyłącznie "użytkownikiem".
Nie będzie mu wolno nic w ustawieniach systemu zmieniać, a część jego będzie w ogóle dla właściciela komputera niedostępna. Tenże system miał monitorować aktywność właściciela, przesyłać dane do Microsoftu, a potem na podstawie zebranych wiadomości SAM pobierać z internetu odpowiednie reklamy i wyświetlać je na ekranie.
W kontekście tej wypowiedzi tworzenie różnego rodzaju "furtek" służących zdalnemu przejęciu kontroli nad systemem jest po prostu naturalnym działaniem Microsoftu.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.