Dziennik robił ostra nagonkę wyrywając wygodne mu zdania z kontekstu:
http://wojci(...)i-tytuly
Dziennik to prawdziwe szuje! W życiu nie kupie tego szmatławca! Zastraszać bloggera, to juz skur...two do potęgi! Fiuty przekupili kogo trzeba, aby dowiedzieć się kto to Kataryna. A naczelny to już ostatni skur... - to ma być dziennikarz? Są gorsi niż najbardziej chamska policja!
Syn Czumy w wywiadzie rezygnuje z pozywania Kataryny. Jednocześnie odmawia dyskusji na ten temat jeśli mu się za to nie zapłaci. Bierze przykład z Wałęsy czy co?
Szefostwo Dziennika pod naporem komentarzy w internecie decyduje się na kolejny tekst. Zaczyna się on tak: "Pocałujcie nas w dupę!"
Analizy blogujących prawników są jednoznaczne, Dziennik złamał co najmniej 4 ustawy. Jeśli Kataryna ich pozwie, dziennikarzom może grozić nawet więzienie.
Kataryna zarzuca Dziennikowi napisanie nieprawdy na jej temat. Dziennikarka współtworząca artykuł o Katarynie przyznaje, że nie weryfikowała materiału na którym się opierała, dodatkowo materiał ten nie mówił o faktach opisanych w Dzienniku.
Kataryna nie jest bluzgającym i pomawiającym kogokolwiek blogerem. Jej felietony opierają się na analizie ogólnie dostępnych materiałów znalezionych w mediach. Bardzo często można między wierszami wyczytać z nich znacznie więcej niż autorzy chcieliby przekazać. Na tym polega zbrodnia Kataryny za którą ją ukarano.
Od soboty powstało już kilkanaście fenomenalnych wpisów na blogach i tysiące komentarzy. Casus Kataryny będzie tematem wielu prac naukowych.
Uważasz, że media mają prawo donosić na internautów?
Wypowiedz się.
A ja się jednak zastanawiam czy anonimowość nie prowadzi do zwykłej dwulicowości. Za plecami kogoś pomawiamy, a później podajemy mu rękę, bo tak jest nam wygodniej, albo uzyskujemy z tego profity.
Anonimowo jest dużo łatwiej stawiać ostre oraz niepoparte żadnymi dowodami tezy, ponieważ nie trzeba brać za nie żadnej odpowiedzialności.
Moim zdaniem nie ma wolności bez odpowiedzialności. Wolność jednej osoby nie może prowadzić do odbierania wolności, lub przysługujących praw osobie drugiej. W tym wypadku odbieramy osobie pomawianej lub oskarżanej możliwość obrony. Dla nas komentujących jest do idealna okazja do „pójścia na całość”. Natomiast problem pojawia się w momencie kiedy to MY jesteśmy osobami oskarżanymi lub pomawianymi. Pani „Kataryna” stanęła teraz przed dużo bardziej poważnym problemem niż to się na pierwszy rzut oka wydawać mogło. W tym momencie każdy jej tekst który kiedykolwiek napisała oraz podpisała swoim nickiem może być przypisany do niej samej. W tym wypadku każda osoba która mogła się poczuć urażona jej publikacjami na swój temat może podać ją do sądu. I nie chodzi tu tylko o Pana Czumę, który notabene poinformował, iż nie ma zamiaru pozywać w/w do sądu.
Zastanawia mnie również aspekt moralny pisania anonimowego w sieci. Czy osoby nie podpisujące się pod stawianymi przez nich tezami mają moralne prawo takie tezy głosić ? Czy słowa pod którymi nie umieszczają swoich danych osobowych mają prawo nieść jakąkolwiek treść? Czy słowa nie zidentyfikowane mają prawo wpływać na publiczną dyskusję dotyczącą jakiegokolwiek tematu ?
Pamiętać również należy o tym iż najprawdopodobniej nikt na świecie nie jest w stanie być na 100% obiektywny we wszystkich sprawach. Znając personalia danej osoby jesteśmy w stanie dowiedzieć czy w danej sprawie osoba pisząca zachowuje obiektywizm czy też jest w jakiś sposób ( czy to biznesowy, czy też osobisty ) powiązana z daną sprawą.
Moim zdaniem sprawa anonimowości w sieci ma bardzo wiele twarzy, bez mała tak wiele jak internautów. Jednak jedna sprawa pozostaje zawsze wspólna. To iż jest to anonimowość złudna gdyż tak naprawdę nieprawdziwa. Nawet w internecie nie jesteśmy anonimowi. I chyba w tym wypadku Pani „Kataryna” nauczyła się czegoś nowego. Tego iż za swoje słowa każdemu z nas przyjdzie wcześniej czy później odpowiedzieć.
Ostatnią sprawą którą chciałem poruszyć jest opisywana przez niektórych lokalizacja w społeczeństwie blogerów. W momencie upublicznienia swoich słów bloger przestaje być publiką, a staje się publicystą który swoją publikacją wywiera wpływ na społeczeństwo lub dialog w tym społeczeństwie prowadzony. Nie może w tym wypadku żądać aby jego wypowiedzi traktować jako tylko i wyłącznie jego prywatnego zdania gdyż w momencie publikacji przestaje być ono prywatne i staje się publiczne wraz z wszystkimi tego konsekwencjami. Widzę iż część społeczności internetowej bardzo by chciała aby wolność wypowiedzi nie była obwarowana odpowiedzialnością za słowa. I tutaj moim zdaniem leży sedno problemu anonimowości w internecie. W chęci pozbycia się odpowiedzialności oraz chęci posiadaniu władzy w tym iż „Ja Ciebie mogę obsmarować, a Ty mi g**no możesz, bo nawet nie wiesz kim ja jestem”
Panie i panowie kto zyskał najwięcej na tej rzekomo "aferze" tożsamościowej? Zarówno Kataryna jak i dziennik dostali darmową reklamę.A jeszcze bardziej nakręcają to wszystko posmaczki kancelarii prawniczych które już zacierają ręce że może to oni coś skubną dla siebie. Świat się zmienia i akurat teraz zamiast epoki lodowcowej jest epoka kapitałowa która to większość spraw przelicza na:
klikalność,
oglądalność,
czytalność a to wszystko na mamonę.
Może zadał ktoś sobie pytanie czy sz.p Kataryna nie ma na tyle inteligencji aby nie zauważyć podchodów Dziennika???!!!!
Sam fakt udzielenia wywiadu połechtało jej ego a teraz wielce oburzona.
Zgadzam się z userem który napisał że anonimowość i dwulicowość idą w parze.
W necie opluwamy a w realu użalamy się nad że kogoś opluto i mu współczujemy!
miłego dnia antko muzykant
skąd wiedzieli, kim jest Kataryna?
bo pół roku temu Robert Mazurek z Dziennika przeprowadził z Kataryną jakiś dłuższy wywiad
Eh... Ciekawi mnie jedno, wszyscy tak mówią że anonimowość etc...
Ale gdy powiem "Zauważyłem że niebo jest niebieskie", to czy ma znaczenie czy podpisuje się imieniem, nazwiskiem, numerem buta czy długością fi**a? NIE, a gdy mówie "Zauważyłem że niebo jest sraczkowate" - czy wartość tych słów się zmienia w momencie gdy jestem anonimowy/nie anonimowy? Zdecydowanie nie, jedynie jeśli jestem nie anonimowy, to ludzie wiedzą do kogo się czepiać o pisanie bzdur..ale kto się przejmuje bzdurami?
No i czy Pan XXX jest ministrem, a jego syn jest zwolennikiem nepotyzmu. ;)
http://wiado(...)id=18171
Tak to jest jak się stanie na drodze ministra otoczonego walecznymi pociotkami. :)
A jeśli powiem "Michał Listkowski napadł na bank", to będzie miało znaczenie czy jestem anonimowy czy nie? To czy słowa są prawdą czy fikcją, należy do oceny odbiorcy... i po takich słowach - każdy się uśmiechnął, "no na pewno", a jak bym pokazał do tego film, gdzie wlatujesz do banku, pokazujesz swój dowód do kamery i wychodzisz z kasą, to ma znaczenie czy jestem aninomiowy czy nie? A wtedy może i każdy by uwierzył:]
Ale jeżeli będziesz mnie szkalował to mogę się bronić podając Ciebie do sądu. A w momencie kiedy jesteś anonimowy odbierasz mi prawo do obrony. Może jeszcze Ciebie nie spotkało to iż ktokolwiek bezpodstawnie Ciebie oskarżał lub szkalował. W takich wypadkach nawet jeżeli się oczyścisz z zarzutów to dla otaczających Ciebie ludzi lub społeczeństwa "smrodzik" pozostanie.
Często podaje się fałszywe informacje o kimś tylko po to aby zepsuć mu opinię na zasadzie "Niby wszystko jest w porządku ale tego tyle że coś musi być na rzeczy". Jak dojdzie do tego w Twoim przypadku to zrozumiesz jak ważna czasami jest możliwość konfrontacji przez sądem.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.