Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. Nic tak nie rozwija Internetu jak ściąganie dużych plików. A dostawcy Internetu za rozbudowę infrastruktury sieci bulą dużą kasę którą uzyskują od swoich coraz bardziej wymagających klientów. Teraz przemnożycie sobie VAT jaki jest odprowadzany w wyniku powyższych działań – to zobaczycie o czyje interesy dbają rządy krajów unijnych. I chwała im za to.
Ale dlaczego blokować te serwisy. Przecież przez RS można równie dobrze rodzinie filmy z wesela rozsyłać. Kradzież własności intelektualnej z jednej strony, a cenzura z drugiej. Jeżeli miałbym wybierać to wolę to pierwsze =), nawet jakby mnie okradano. Przemysł musi w końcu wymyślić sposób, aby na tym zarabiać, a nie starać się za wszelką cenę powstrzymać.
Odłączając od Internetu np. 20% klientów to chyba na tym straci państwo i ISP, a jeszcze trzeba wydać kasę na odłączenie. Zamykając lub blokując „kilkanaście” serwisów (typu RS, torrent) można odciąć miliony domorosłych piratów od plików – trzeba jednak wydać kasę z własnej kieszeni na walkę z tymi serwisami. Nakładając kary lub przymusowe opłaty za korzystanie z Internetu (news był kilka dni temu) na miliony domorosłych piratów i niewinnych internautów można nieźle przy tym dodatkowo zarobić (nawet jak ludzie nie będą zainteresowani kupnem legalnych treści w zamian za ściąganie pirackich). Trzeci wariant jest najbardziej kuszący dla „bandyckich” wytwórni, czyż nie?


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.