
Bez przesady.
Po pierwsze, osobiście nie znam żadnej szkoły, gdzie informatyki uczy Pani od plastyki (a znam wiele). To twoje "zazwyczaj" sugeruje, że tak jest wszędzie. Poza tym polskie prawo jasno definiuje jakie należy mieć wykształcenie do nauczenia danego przedmiotu. Jeśli gdzieś są od tego odstępstwa, to jest wina szkoły/dyrektora, a nie całego systemu.
Po drugie, dzisiejsze dystrybucje Linuksa można z powodzeniem obsługiwać bez ruszania konsoli. Nie przesadzajmy więc z tym wklepywaniem itd.
no gorylek chyba przyjal ze osoba uczaca informatyki w szkole musi miec umiejetnosci zarzadzania systemem w kazdy mozliwy sposob i dlatego wyszlo to glupie zdanie z konsola ;)
Moim zdaniem jest to o tyle lepsze ze nauczyciel nawet jak nie bedzie sie znal na systemie to nie wpadnie w jakies nielubiane klopoty typu wirus, trojan czy inne bagno. Jedyne co musi umiec taki nauczyciel to przygotowac narzedzia do pracy i obsluzyc te narzedzia. Czyli zainstalowac odpowiedni program i umiec w nim wykonac prace na lekcji. To juz jest malo.
@gorylek
Jesli chodzi o szkoly podstawowe i gimnazja to nie wiem czy tak jest wszedzie ale tam gdzie ja sie spotkalem z tym problem m jest on rozwiazany nastepujaco:
Konfiguracja i przygotowanie systemu do pracy-technik informatyk wzywany do szkoly
Instalowanie programow-technik informatyk wzywany do szkoly.
Nauczycielki jedynie mogly uzywac programow (mowie o windowsie oczywiscie) a jesli wystapil jakis najmniejszy problem to nie mogly nic zrobic jesli im technik nie pozwoli telefonicznie bo tylko no mial haslo do administratora.
Jak wygladaloby to w przypadku linuxa?
Sierpien: Przygotowanie srodowiska do pracy i instalacja wszystkich narzedzi z programu
rok szkolny: korzystanie z systemu
Sierpien: Ponowne przygotowanie srodowiska do pracy z programem nauczania.
Roznica w porownaniu do windowsa bylaby nastepujaca: Technik przyjechal do szkoly tylko 2 razy w roku zamiast 30...
"trzeba by informatyka który zna ten system i potrafi swoją wiedzę przekazać jasno i zrozumiale dzieciakom."
Mysle ze pani przedszkolanka ktora umie wyslac sama poczte jest w stanie lepiej wytlumaczyc dzieciakom swoja wiedze niz najlepszy informatyk na tym swiecie. Jesli chodzi o szkoly srednie to mysle ze przecietny nauczyciel informatyki da sobie z tym lepiej rade niz najlepszy informatyk na swiecie. *Piszac informatyk mialem na mysli specjaliste od linuxa.
"Śliczne" te monitorki na zdjęciu. Rodem lamusa. Ale taka jest prawda. Sam uczę w szkole i z tego tytułu szef zmusza mnie do szukania sponsorów na sprzęt. Open Source jest ok., ale niestety nie działa na słabym sprzęcie. Open Office uruchamia się koszmarnie długo. A z Linuxów jedynie Puppy i podobne mu lekkie dystrybucje pracują na starych komputerach znośnie. Środowisko Xfce to rozsądny wybór. Niestety program nauczania technologii informacyjnej i informatyki bazuje prawie w 100% na komercyjnym oprogramowaniu. Do niego odwołują się wszystkie ćwiczenia i zrzuty ekranów. Gdyby nie moje starania uczniowie nadal traktowali by Linuxa jak egzotyczne zjawisko. Ciekawym, wydaje się fakt, że z niedowierzaniem traktują jego postulaty licencyjne. Nieźle muszę się natłumaczyć, jak to możliwe, że są na świecie produkty robione przez ludzi dla ludzi i nie jest to związane z przepływem wszechobecnej kasy.

Jako, że jestem cały czas w branży programistycznej (czy jak no nazwać) oraz oświatowej-dodatkowo zabiorę głos.
Wciśnięto mnie do szkoły gdzie trzeba kształcić techników informatyków przedmiotów zawodowych.
Prócz mnie pracują jako nauczyciele innych przedmiotów informatycznych, którzy (pomińmy papiery) nie muszą znać się na _bieżącej_ informatyce ani tym bardziej na systemach operacyjnych w stopniu dużo bardziej zaawansowanym od uczniów (np. przedmiot oprogramowanie biurowe, czy zwykła technologia informacyjna). Tacy nauczyciele mają przygotować ludzi do funkcjonowania w życiu z w miarę bezproblemowym podejściem do nowoczesnych technologii (żadnych idei).
Nie wymagajmy od ludzi zarabiających 1200-1400 zł _do ręki_ studiowania całe życie czegoś więcej od tego czego się od nich wymaga skoro robotnik za oknem za podobne pieniądze nie będzie _za darmo_ kładł więcej cegieł dla idei. Od fachowej technicznej opieki nad systemami informatycznymi w szkole są odrębni ludzie, którym się płaci. Mnie też proponowano ale za 54zl tygodniowo (zarządzenie starosty) za administrację 84 stacjami roboczymi, to sorry... drugi mój pracodawca nie wierzył :)
Open source to nie tylko zarządzenie, kochani. Dopóki nie będzie to mocno sfinansowany i dobrze zaprojektowany ruch ze strony ministerstw - coś w rodzaju _reformy_ jednej z gałęzi szkolnictwa (PIENIĄDZE), nadal takie akcje będą tylko ciekawostką wychwyconą przez media a zapoczątkowaną przez mniej/bardziej liczną/zorganizowaną grupę entuzjastów.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.