"Badania obalają także mit tańszego korzystania z komórek przez Amerykanów - ich rachunki są średnio o 11,73 euro wyższe niż w Europie, mimo niższych kosztów korzystania z telefonu - podaje serwis Yahoo! za agencją AFP."
Jak dla mnie oznacza to po prostu, że więcej dzwonią a nie, że mają drożej...

No dla mnie też to oznacza :) i wlasnie z większą iloscią rozmów i z końcem promocji "taniej wewnątrz sieci" kojarzy mi się niższa stawka MTR.
Operatorzy maja wiele do stracenia, wiec beda bic piane i robic te profesjonalne "badania".
Beda straszyc oplatami za polaczenia odbierane, ale nie wspomna o tym ze juz za nie placimy (wliczone w abonament i polaczenia wychodzace)
W ramach tej kampanii mozemy sie spodziewac wiekszej ilosci artow/newsow sponsorowanych. ;)
Może głosują głównie ci, którzy głównie odbierają połączenia, a sami mniej dzwonią.
Coś od kogoś chcę -> dzwonię -> płacę.
Ktoś czegoś chce ode mnie -> dzwoni -> płaci.
Chyba to jest logiczne!
Ciekawe czy wysokie ceny SMSów w USA nie są właśnie skutkiem opłat za rozmowy przychodzące - większy popyt na SMSy bo ludzie nie wypada narażać innych na koszty?

Obiektywnie to rozwiązanie (czyli całkowite zniesienie opłat za zakończenie sieci i wprowadzenie opłat za odbieranie połączeń - zmniekszenie opłat za zakończenie nic nie zmienia) jest dobre - likwiduje olbrzymią maszynę rozliczeń międzyoperatorskich. Dla tych, którzy dzwonią, jest to korzystne, ale oni zwykle nie patrzą na rachunki. Wydaje się, że mało lub wcale nie dzwoniący będą poszkodowani, ale im powinny spaść ceny abonamentów.
Czy rzeczywiście ten pomysł jest taki rewelacyjny? Nie wydaje mi się z jednego prostego i bardzo powszechnego powodu - telemarketing - dlaczego mam płacić za to, że dzwonią do mnie, zawracają mi głowę czymś co mnie nie interesuje i trwonią mój czas. Wprowadzenie opłat za odbieranie połączeń przychodzących doprowadzi do pewnego absurdu.
Muszę zadzwonić do kogoś to liczę się z kosztami, ktoś ma do mnie sprawę, to jego koszt.
"Wydaje się, że mało lub wcale nie dzwoniący będą poszkodowani, ale im powinny spaść ceny abonamentów." - a co z pre-paidami? spadnie cena karty, czy jak? Pre-paidy są idealne dla dzieci, żeby mogły się skontaktować z rodzicami - sytuacja - ktoś zadzwoni do dzieciaka, "wydzwoni" mu całą kartę na jakąś reklamę, a rodzice potem nie będą mogli się skontaktować z dzieckiem w chwili gdy to będzie potrzebne. Ciekawe ilu rodziców w tym momencie w obawie, że coś się dziecku stało nie wpadnie w panikę, furię czy inne stany.
Dlatego mówię "nie" dla takiej propozycji wymyślonej chyba z nudów i "bo coś trzeba zrobić".
I proszę nie przytaczajcie argumentów, że to zrobi dobrze firmom telekomunikacyjnym, bo jaki pożytek będzie miał z tego klient? Dla większości klientów to będą większe wydatki. A dla branży telefonicznej to jest proste - nie jest ważne kto płaci, ważne że kasa jest.
Niby dlaczego opłata za odbieranie miałaby wyrównać ceny rozmów w sieci i poza sieć?

Nie opłata za odbieranie którą tak skutecznie operatorzy straszą klientów, ale brak konieczności płacenia przez operatora "żywą gotówką" za połączenia wychodzące. Np. wszelkie promocje w stylu wybrany numer gdyby pozwoliły wybrać numer poza siecią byłyby teraz nieopłacalne czyż nie?


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.