Komentarze:

  • ~ttrrrippp
    [w odpowiedzi dla: ~kita]

    Nie wiem dokładnie o jakiej płycie się wypowiadasz ale jeśli chodzi o death magnetic to zupełnie do mnie nie trafia. Nie wiadomo z jakiego źródła jej odsłuchałeś i przede wszystkim na czym. Płyta jest głośna bo taka powinna być ale nie od masteringu tylko od masy mocy którą ze sobą niesie ta muzyka. Jak ze starej szkoły trashu. Pozdro

    26-09-2008, 17:08

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~op_pl

    oj wcale tak nie jest wedlug mnie. owszem jesli chodzi o jakosc plyty - zgubiona perkursja ewidentnie, no i wokal moglby byc lepiej slyszalny - dynamika dynamika dynamika. jednak same kawalki jakby nie patrzec wlasnie nawiazuja moim zdaniem do korzeni - dobre wstawki, riffy itp.

    reasumujac - uwazam ze na koncercie bedzie o wiele lepiej niz na plycie ;)

    ogolnie - zmiana wydawcy i bedzie super ;)

    17-09-2008, 20:22

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~kita

    Od strony technicznej realizacji dźwięku ta płyta to najgorsza płyta jaką w życiu słyszałem, jest tak głośno zrealizowana, że ciągle występuje efekt cyfrowego przesterowania. Zero dynamiki, wszystko jest po prostu głośne, perkusja brzmi jak plastikowe bębenki dla dziecka, wokal jest za bardzo w tle i brzmi nie naturalnie, to zapewne robota korektora barwy, gitary miałyby nawet ciekawe brzmienie gdyby nie to, że całość byłą poddana kompresji dynamiki i to w dodatku wielozakresowej, więc wszystko jest po prostu głośne. To chyba najgorzej zrealizowana płyta w historii muzyki. Niestety trend nagrywania jak najgłośniej trwa już od 10ciu lat, zwany jest "loudness war", każdy chce aby jego płyta była głośniejsza od innych, a to nie tędy droga, od podgłaśniania jest pokrętło na mojej wieży. W zasadzie wszystkie płyty wydane po 2000 roku brzmią kiepsko, tu nie pomoże dobry wzmacniacz, głośniki czy drogie słuchawki, to po prostu są wadliwe produkty, tyle tylko, że nie ma żadnych norm regulujących to w jaki sposób należy realizować nagrania (w przemyśle filmowym dla przykładu takie normy są), więc nie można nic nikomu zarzucić.

    16-09-2008, 09:50

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~op_pl

    hmmm

    tak sobie mysle - owszem, i mnie metallica juz nie zachwyca jak iles lat temu, ale rozwniez juz mnie nie zachwycaja zabawy w piaskownicy - i czy to piaskownica zeszla na psy czy moze jednak to z nami jest nie halo? czlowiek rosnie i dorasta do jakiegos etapu i tam sie zatrzymuje - czyz to nie dziwne ze nasi dziadkowie zyja bez calej tech techniki? bez komorki kompa sieci i calego tego bajzlu? nie - poprostu to jest ponad ich i wogole ich nie interesuje - nastepne pokolenia spojrza na nas z politowaniem i tez pewnie pomysla zesmy zeszli na psy ;)

    moze to tak ze metallica nauczyla nas muzyki i idzie dalej a to moze my zatrzymalismy sie na metal militia i master of puppets?

    poza tym jakimi by psami nie byli to zawsze na koncert pojde jak okazja sie nadarzy ;)

    co do artykulu i sondazu - czy to byl sondaz przeprowadzany na grupie przedszkolakow? feel? no ludzie prosze was... co za tuk wogole dopuscil takie odpowiedzi hehehe ja przeprowadzilem sondaz na wiejskiej zabawie i dobre stare disco polo wymiotlo wszystkich - nawet chopena :P hehehe co za bzdury te ludzie czasem wypisuja - popularne papierosy czy papierosy popularne - sondaz phi...

    any way - I say: metallica rulez (czy jakos tak hehehe)

    p.s. de gustibus non est disputandum...

    16-09-2008, 08:40

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Onvog
    m
    Użytkownik DI Onvog (55)
    [w odpowiedzi dla: ~m77ll]

    "to, że trudno kupić bilety na ich koncert to żaden argument. Na koncert np. wspomnianego Feela bilety rozchodzą się w kilka dni."
    A ile biletów sprzedano? Dwa, trzy tysiące? Kilkadziesiąt tysięcy biletów na koncert Metalliki potrafi rozejść się w czasie poniżej godziny. Z resztą o czym my rozmawiamy? Żaden polski zespół nie ma startu do Mety jeśli idzie o sprawy koncertowe.
    Ale cóż... Metallica stacza się...

    14-09-2008, 12:16

    Odpowiedz
    odpowiedz
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy