Co z tego, że jutro nie kupię benzyny, jak i tak będę musiał ją kupić żeby dojechać gdzie planowałem, nawet jeśli przesunę termin wyjazdu to i tak kupię jej tyle, ile miałem kupić - a jeszcze jak ludzie faktycznie 26 lipca zbojkotują stacje to 27 będą stać pewnie w dłuższych kolejkach. Akcja IMHO trochę bez sensu. Lepiej np. promować w każdym tygodniu dzień bez samochodu i zachęcać by w tym dniu korzystano z alternatywnych środków lokomocji: rower, pociąg, tramwaj, ewentualnie rolki albo deskorolka ;-)
Sorry, ten bojkot ma według kogoś przenieść efekty? Oj, oj.
Gdyby wysokie ceny były winą koncernów handlujących paliwem, to rozumiem. Ale przecież wysoka cena to wina opodatkowania benzyny, na co wcześniej wspomniani nie mają wpływu.
Nie tu droga, nie tu.
Co by tu powiedzieć - obecnie panujący politycy rozwiązują problemy rangi niby-wyższej, które nas, obywateli bezpośrednio nie dotyczą, a zostawiają te niby mniej ważne, ale każdego z nas bezpośrednio dotyczące.
Przed następnymi wyborami dowiedzcie się, która partia obniży ceny paliwa. Jest taka, ale dziwnym sposobem mało ludzi na nią głosuje.
Niestety wiekszość społeczeństwa chce mieć wszystko "za darmo" więc trzeba płacić za to w podatkach. Niestety nie dla wszystkich zależność między ilością "darmowych" rzeczy a wysokością podatków jest widoczna.
Obecnie liczące się partie nie obniżą podatków bo nie mogłyby zrealizować ani promila ze swoich obietnic a przede wszystkim nie zarobiłyby na pośrednictwie.
A na Unię Polityki Realnej nie zagłosują bo prawda nie jest chwytliwym hasłem wyborczym.
Ja bojkotuję stacje benzynowe codziennie, przez całe życie… Was też namawiam. :)
przestudiowałem sobie stronę UPR i już wiem na kogo będę głosował. ich program jest najbardziej 'po mojemu' - a zwłaszcza te fragmenty o ZUS i podatkach. od jutra zaczynam namawianie całej rodziny i znajomych, zawsze te kilka głosów więcej. pewnie nie wygrają, ale pomarzyć o powiewie normalności zawsze można.


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |