Trudno się dziwić temu procederowi skoro publikacje nie są dodrukowywane a biblioteka uczelniana oferuje cztery egzemplarze do użytku w czytelni, oczywiście skserować nie wolno a jeżeli już się da to tylko w punkcie "autoryzowanym" po horrendalnych cenach. Nawiasem mówiąc to jakaś paranoja że "prace naukowe" powstające za pieniądze podatników są wydawane w cenach 200 PLN. Ta sama sytuacja dotyczy też norm państwowych , które powinny być dostępne w postaci elektronicznej dla każdego a nie za pieniądze i to dystrybuowane przez jakąś prywatną firmę.

"Mężczyźnie postawiono zarzuty utrwalania lub zwielokrotniania cudzych utworów i ich rozpowszechniania w celach zarobkowych"
No to jak to panowie w końcu jest? Postawiono zarzuty i nie wiadomo jakie? :-) To LUB to, a może to i to? Masło maślane...


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.