Można atakować dns'y, ale skoro mamy dostęp do czyjegoś komputera to wystarczy wpis w pliku hosts i adres url będzie identyczny jak w przypadku oryginalnego banku - jedynym problemem jest fakt iż nie będzie certyfikatu, lub przeglądarka ostrzeże że nie można mu zaufać - bo żaden liczący się wystawca certyfikatów nie wystawi certyfikatu dla mult1bank.pl :)
Jednakże mogę sobie wyobrazić podrobioną stronę banku, na której wyskakuje komunikat (naśladujący komunikaty przeglądarki) o zmianie certyfikatu.
E-mail może być tekstowy wtedy jest podawany adres strony np. http://www.mulltibank.pl , zawsze można liczyć, że nie zauważy dwuch liter "l".
Może być też formatu html wtedy adres będzie prawidłowy http://multinank.pl , tylko że będzie to adres fałszywy, prawdziwy będzie ukryty.
Średnizaawansowanemu webmasterowi stworzenie odpowiedniej strony nie sprawi większej trudności.
w sumie to certyfikat tez mozna obejsc
1. jak ma sie dostep do komputera ofiary to mozna sie pokusic o zainfekowanie przegladarki i podrobienie komponentu odpowiedzialnego za wyswietlanie certyfikatow
2. jak ma sie dostep do routera to zamiast podmieniac dnsy mozna puscic ruch http przez jakies proxy i dodawac do kodu strony jakis js ktory bedzie podmienial numer konta i kwote
uzytkownikowi pokaze sie to co wpisal ale do banku zostana przeslane inne dane
(cos jak np gprs w orange ze podmienia obrazki na obrazki gorszej jakosci)
i pewnie jest jeszcze z milion innych sposobow na ktore phisherzy jeszcze na nasze szczescie nie wpadli (albo sa za leniwi zeby z nich korzystac)


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.