Telefon komórkowy czy smartwatch to dziś narzędzia, które oferują nam
wiele użytecznych funkcji. Służą nie tylko komunikacji, ale dzięki
zainstalowanym na nich aplikacjom także rozrywce, ułatwiają załatwienie
codziennych spraw, poruszanie się, wspomagają aktywność fizyczną. Te
z pozoru niewinne gadżety, niekiedy – czego nie zawsze jesteśmy świadomi
– zbierają o nas bardzo dużo informacji, które bywają zbędne do
świadczenia usługi, z której korzystamy. Tymczasem tak być nie powinno,
zwłaszcza teraz, gdy do przetwarzania danych osobowych zastosowanie mają
przepisy RODO, czyli unijnego ogólnego rozporządzenia o ochronie
danych.
Sprawdzaj, czy i jak jest dopełniany obowiązek
informacyjny
Zawsze, gdy instalujemy aplikacje, do działania których niezbędne
jest przetwarzanie danych osobowych, podmiot, który jest ich
administratorem, powinien spełnić wobec nas obowiązek informacyjny. RODO
zobowiązuje go, by dokonywał tego w sposób przejrzysty i zrozumiały,
w zwięzłej formie, jasnym i prostym językiem. To bardzo ważne zwłaszcza
wówczas, gdy podstawą zbierania i wykorzystywania danych jest nasza
zgoda. Żeby uznać ją za prawidłową, musi być wyrażona dobrowolnie, a my
musimy mieć świadomość, na co dokładnie się godzimy.
Warto pamiętać, że zgodnie z RODO powinniśmy zostać poinformowani
o danych kontaktowych administratora, a także inspektora ochrony danych
(o ile jest wyznaczony). Przepisy wymagają, byśmy otrzymali informacje
o podstawie prawnej, na jakiej przetwarzane są nasze dane oraz o celach,
dla których jest to robione czy o fakcie profilowania. Jeżeli nasze
dane są przekazywane innym podmiotom, to również o tym musimy być
poinformowani. Tak samo jak o ich przesyłaniu do państw trzecich. RODO
zobowiązuje też do informowania o tym, jak długo dane będą w określonym
przypadku przetwarzane. Administrator musi poinformować nas również
o naszych uprawieniach, takich jak prawo: dostępu do danych osobowych,
sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, wniesienia
sprzeciwu wobec przetwarzania, a także o prawie do przenoszenia danych.
A jeżeli przetwarzanie odbywa się na podstawie udzielonej zgody, to
również o prawie do jej cofnięcia w dowolnym momencie. Powinniśmy
również otrzymać informacje o prawie wniesienia skargi do organu
nadzorczego, czyli Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Zatem przy ściąganiu aplikacji warto zwrócić uwagę, jak ich twórcy
i dostawcy wywiązują się z tego obowiązku, jak formułują klauzule zgód
i polityki prywatności.
To tym bardziej istotne, że często instalacja aplikacji jest
równoznaczna z akceptacją polityki prywatności, do treści której
prowadzi osobny link. Nie każdy w niego klika, a gdy już to zrobi, to
widząc dużo tekstu na ekranie małego telefonu, po prostu go nie czyta.
To błąd. Można bowiem nieopatrznie wyrazić zgodę na coś, na co nie
chcemy się godzić.
Czytaj także: RODO puka do drzwi. Akredytowany kurs inspektora ochrony danych (IOD). Recenzja oraz sprawdź zapisy na najbliższe akredytowane kursy IOD >>
Do jakich danych i funkcji telefonu chce mieć dostęp aplikacja?
Zanim zainstalujemy w swoim telefonie jakąkolwiek nową aplikację,
warto dokładnie przeanalizować, do jakich danych i funkcji naszego
urządzenia chcą mieć one dostęp. Przykładowo niektóre aplikacje domagają
się dostępu do: informacji o naszej lokalizacji, zdjęć, kontaktów czy
dokumentów. Warto zastanowić się, jaki jest cel takiego działania
i wybierać te aplikacje, które najmniej ingerują w naszą prywatność.
Czasami dostęp do pewnych danych może być niezbędny do tego, by
aplikacja spełniała swoją rolę. O ile to zrozumiałe, że np. mapy chcą
mieć dostęp do naszej geolokalizacji (o czym więcej w kontekście
ochrony danych osobowych w innych materiałach UODO), o tyle dane te są zbędne w przypadku korzystania z gry czy aplikacji biurowej.
RODO duży nacisk kładzie na to, by administratorzy danych nie
przetwarzali więcej danych niż jest to niezbędne dla osiągnięcia
konkretnego celu (zasada minimalizacji danych). Aplikacja, z której
korzystasz, nie powinna pozyskiwać więcej danych, niż te, które są
niezbędne do jej prawidłowego działania.
Tylko świadoma zgoda jest ważna (i możliwość wycofania jej w każdej chwili)
Za korzystanie z wielu „darmowych” aplikacji płacimy naszymi
danymi, godząc się na ich wykorzystanie do różnych celów, najczęściej
marketingowych. Na tej podstawie trafiają one niekiedy do wielu różnych
podmiotów. Z tego też powodu na ekranie naszych urządzeń wyświetlają się
nam spersonalizowane reklamy.
Zanim zainstalujemy aplikacje, warto więc sprawdzić, na co dokładnie
się godzimy i czy swoją zgodę możemy wycofać równie łatwo, jak jej
udzielaliśmy. Takie nasze prawo wynika bowiem wprost z RODO.
Co istotne, jeśli usługi społeczeństwa informacyjnego są oferowane
bezpośrednio dziecku (gry, aplikacje edukacyjne, usługi streamingowe
kierowane do dzieci), to do osiągnięcia przez nie 16 lat, zgodę na
przetwarzanie ich danych musi wyrazić lub zaakceptować rodzic albo inna
osoba sprawująca władzę rodzicielską lub opiekę nad dzieckiem. Warto
podkreślić, że co do zasady RODO duży nacisk kładzie na ochronę dzieci,
które nie zawsze mają świadomość swoich praw i zagrożeń związanych
z prywatnością.
Aplikacje służące rozrywce mogą uszczuplić Twoje konto…
Szczególną ostrożność warto zachować, korzystając z aplikacji
służących rozrywce, jak np. gry i odtwarzacze filmów oraz muzyki. Nie
zawsze, gdy gra jest darmowa, zdajemy sobie sprawę, że jej dodatkowe
elementy, jak np. jej rozszerzenia, dodatkowe pojazdy w grach czy ich
ulepszenia, lepsze uzbrojenie dla bohatera, są płatne. A jeśli gra jest
połączona z numerem naszej karty kredytowej czy płatniczej, a my
nieopatrznie z takich dodatków skorzystamy, to automatycznie obciążymy
nasze konto nieplanowanymi, niechcianymi wydatkami.
Należy zwrócić uwagę, czy sklep z aplikacjami, z którego korzysta
telefon, nie jest połączony z kartą płatniczą lub kredytową. Jeśli tak,
wówczas należy bacznie zwracać uwagę na to, co instalujemy. Wybierając
nieopatrznie płatne aplikacje, system, który je instaluje, uprzedzając
nas o płatności, obciąży naszą kartę odpowiednią kwotą. Taka sytuacja
często ma miejsce przy instalacji gier, których spora część jest płatna.
Ponadto część z nich ma dostęp do naszej karty płatniczej połączonej ze
sklepem i może wówczas ją obciążyć należnością za korzystanie
z płatnych dodatków do gry. Gdy zdecydujemy się na takie zakupy, należy
zwracać uwagę na warunki zakupu, w których często oferowane są opcje
automatycznego odnawiania płatności, gdy wykorzystamy określony limit
lub upłynie określony czas, bowiem skutkować to może systematycznym
pobieraniem płatności za daną usługę bez naszej wiedzy, i to mimo iż
z niej nie korzystamy.
Powinniśmy mieć też świadomość, że aplikacje służące rozrywce
zbierają dane o tym, w co gramy, jakiej muzyki słuchamy czy jakie filmy
oglądamy. Na tej podstawie tworzony jest nasz profil osobowy,
wykorzystywany do wyświetlania spersonalizowanych reklam, mających na
celu wzbudzenie w nas konkretnej potrzeby, a w efekcie zamówienie
płatnych usług bądź kupno kolejnych produktów.
Czy informacjami o osiągnięciach sportowych chcesz się dzielić ze wszystkimi?
Wakacje to okres wzmożonego użytkowania aplikacji sportowych. Te
bardziej zaawansowane na podstawie sygnału GPS rejestrują nie tylko czas
i przebytą trasę, ale są zintegrowane z zegarkami sportowymi, które
mierzą tętno, wysokość, na jakiej się znajdujemy, gdzie i w jakim czasie
odbywał się nasz trening. Zostały one zaprojektowane z myślą
o sportowcach i mierzeniu parametrów ich treningu, osiągnięć i tego, jak
ich organizm reaguje podczas wysiłku. Ponieważ stały się powszechnie
dostępne, również nam pomagają w analizie naszych sportowych wyczynów
i ustaleniu programów pod cele sportowe, które chcemy osiągnąć.
Jeżeli nie zmienimy ustawień domyślnych tego typu aplikacji, w wielu
przypadkach inni użytkownicy mogą na bieżąco śledzić nasze poczynania
i ich wyniki. Taka funkcjonalność bywa niekiedy niebezpieczna, bo
zdradza, gdzie w danym momencie jesteśmy.
Warto więc zastanowić się, jak bardzo chcemy pozbawiać się swojej
prywatności. Czy po zakończonym treningu, wędrówce lub spływie
kajakowym, chcemy w mediach społecznościowych dzielić się informacjami
o tym, gdzie i kiedy trenowaliśmy, w jakim tempie biegliśmy lub
płynęliśmy i jakie mieliśmy przy tym tętno. O ile dla znajomych taka
informacja jest tylko ciekawostką, o tyle dla osoby o nieprzyjaznych
zamiarach, np. złodzieja – jeśli nasze posty są dostępne dla wszystkich
odwiedzających – to cenna informacja np. o tym, że nie ma nas w domu.
Poza tym na podstawie tego typu informacji można ustalić, jak często
bywamy na basenie bądź w klubie fitness, a także pośrednio ustalić dane
na temat naszego stanu zdrowia – co np. dla firm ubezpieczeniowych może
być bardzo cenną informacją.
Świadome korzystanie z takich udogodnień jest bardzo ważne.
Przestrogą może być głośne w ostatnim czasie zdarzenie polegające na
tym, że żołnierze, którzy w mediach społecznościowych upublicznili dane
ze swoich treningów biegowych, nieopatrznie ujawnili informacje
o tajnych bazach wojskowych, na terenie których ćwiczyli. Jest to
sytuacja nietypowa, jednak odzwierciedlająca, jak potencjalnie istotny
wpływ nie tylko na nasze bezpieczeństwo może mieć publikacja takich
informacji.
Wprawdzie zgodnie z RODO, nasza prywatność powinna być domyślnie,
automatycznie, chroniona w najwyższym stopniu, jednak w praktyce bywa
różnie. Warto więc dokładnie zapoznać się z ustawieniami domyślnymi tego
typu aplikacji, byśmy wbrew naszej woli nie udostępnili zbyt dużo
informacji na swój temat.
Świadomie korzystaj ze smartwatcha. Może wiedzieć więcej niż telefon
Coraz popularniejsze stają się smartwatche, czyli zegarki, które nie
tylko pokazują godzinę, datę lub mają stoper. Są niemal jak miniaturowy
smartphone. Pozwalają robić zdjęcia, odbierać rozmowy telefoniczne
i komunikują się przy tym z naszym telefonem. W połączeniu z nim mogą
być z jednej strony atrakcyjnym gadżetem, ale i źródłem bogatej wiedzy
o nas i naszej aktywności.
Podobnie jak zegarki sportowe, niektóre smartwatche mogą mierzyć
nasze kroki, a także tętno i to cały czas, niezależnie od tego, czy
ćwiczymy, czy pracujemy, czy odpoczywamy. W ten sposób mogą gromadzić
informacje o tym, jak aktywni jesteśmy w ciągu dnia, kiedy śpimy itp.
Warto mieć na uwadze to, że rejestrowane w tych urządzeniach dane
o naszej aktywności mogą być niewłaściwie przetwarzane, np. przekazywane
innym podmiotom, na co wskazał norweski urząd zajmujący się ochroną
konsumentów. W jednym z raportów
zwrócił uwagę, ze niektórzy producenci smartwatchy przetwarzali dane
w chmurze, która znajdowała się w Chinach i nie gwarantowała
odpowiedniego poziomu zabezpieczeń.
Przejrzyj już zainstalowane aplikacje
Biorąc pod uwagę, że w wakacje mamy nieco więcej czasu i nie jesteśmy
tak zabiegani, jak w inne dni roku, warto przejrzeć także te aplikacje,
które już zainstalowaliśmy lub są wgrane fabrycznie. Być może okaże
się, że mają one dostęp do takich danych o nas, które wolimy chronić.
Niekiedy może się okazać, że te dane są udostępniane wielu innym
podmiotom, np. partnerom dostawcy usługi.
Poza tym często nie pamiętamy już informacji i ostrzeżeń związanych
z aplikacjami, które instalowaliśmy kilka bądź kilkanaście miesięcy
temu. Analiza ustawień może nam uświadomić, jak wiele danych o sobie
zgodziliśmy się udostępniać, instalując aplikację lub nie modyfikując
domyślnych ustawień.
Przegląd zainstalowanych aplikacji pod kątem ochrony naszej
prywatności jest też o tyle istotny, że automatyczne aktualizacje
wprowadzają nowe rozwiązania i nowe ustawienia, na które zazwyczaj nie
zwracamy uwagi. Warto poświęcić czas, by być świadomym użytkownikiem
tych rozwiązań.
Nie możesz mieć pewności, że twórca aplikacji zawsze
właściwie postępuje z twoimi danymi
Użytkownicy telefonów komórkowych muszą mieć świadomość, że nie każda
aplikacja, z której korzystają, działa zgodnie z przepisami dotyczącymi
ochrony danych osobowych. Zdarzają się sytuacje, że pewne dane o nas są
zbierane nadmiarowo albo producent oprogramowania ma dostęp do części
zasobów naszego telefonu, o czym nas w ogóle nie informuje – choć
powinien. Najczęściej takie informacje wychodzą na jaw przez przypadek.
Coraz częściej media informują, że jakaś aplikacja w ukryty sposób nas
szpieguje, wysyła zaszyfrowane pakiety danych itp. Warto więc śledzić
medialne doniesienia, sprawdzać, czy sami u siebie nie zainstalowaliśmy
takiego oprogramowania.
Opracowanie UODO jest częścią organizowanej przez Urząd Ochrony
Konkurencji i Konsumentów akcji „Przed wakacjami – co warto wiedzieć?”. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych radzi jednocześnie, by podczas
wakacji poświęcić czas na dokonanie przeglądu zainstalowanego
oprogramowania pod kątem ochrony prywatności.





