Miał być miliard odszkodowania i co? I nic! Viacom kończy spór o YouTube

Viacom i Google zakończyły spór o YouTube, który ciągnął się od 2007 roku. Oficjalnie nikt nie wygrał, ale tak naprawdę Viacom jest kimś w rodzaju przegranego.

Viacom i Google zakończyły spór o YouTube, który ciągnął się od 2007 roku. Oficjalnie nikt nie wygrał, ale tak naprawdę Viacom jest kimś w rodzaju przegranego.

Aż 72 godziny materiałów wideo wysyłane są do serwisu YouTube w każdej minucie - poinformowano na blogu usługi z okazji jej siódmych urodzin. To o ponad 50% więcej niż jeszcze rok wcześniej.

Sąd apelacyjny uznał, że Google winny jest istotnych naruszeń związanych z prawami autorskimi na rzecz Viacomu, English Premier League, a także kilku innych koncernów medialnych, których materiały miały trafiać bez zgody do witryny YouTube.

Pomimo licznych sporów toczących się między serwisem YouTube a Paramount Pictures, serwis należący do wyszukiwarkowego giganta umożliwi wypożyczanie setek filmów amerykańskiej wytwórni - poinformowano na blogu usługi.

Google chce szybciej rozpatrywać wnioski o usunięcie treści naruszających prawa autorskie i nie będzie proponować "pirackich" fraz wyszukiwania. Pomysł może i dobry, ale wydarzenia z przeszłości pokazują, że walcząc z piractwem w takich serwisach, jak YouTube, można bardzo łatwo przesadzić.

Nie było niespodzianki - koncern medialny odwołał się od decyzji sądu, który oddalił pozew przeciwko serwisowi YouTube.

Viacom nie zarobi miliarda dolarów na odszkodowaniu od YouTube. Sąd w Nowym Jorku uznał, że serwis wideo postępował właściwie, usuwając filmy, które Viacom zgłosił do usunięcia. Wyrok ma duże znaczenie dla wielu dostawców usług, gdyż upewnia ich w tym, że nie odpowiedzą oni za błędy popełnione przez użytkowników.

Firma Google, przejmując YouTube, wiedziała o naruszeniach praw autorskich w tym serwisie i skorzystała z sytuacji, aby wymóc umowy na dostawcach treści - twierdzi koncern Viacom, który ujawnił "wysoce poufne" dokumenty Google. Jednocześnie jednak koncern przyznał, że umieszczał swoje filmy na YouTube, co także było winą Google.

Trzy lata temu Viacom zażądał od Google miliarda dolarów za naruszenie praw autorskich. Teraz Google twierdzi, że koncern medialny sam publikował swoje filmy na YouTube, wcale nie żądał usunięcia wszystkich i nawet... próbował kupić YouTube. Viacom odgryza się, pokazując e-maile wskazujące na złą wolę twórców YouTube.

Właściciele praw autorskich, którzy znajdą swoje filmy na YouTube, częściej wybierają wejście w układ partnerski z Google niż usuwanie filmów. To rozwiązanie jest wybierane nie tylko ze względu na zarobek. Twórcy treści zaczynają rozumieć, że obecność filmu na YouTube jest wynikiem popularności, a nie czyjejś złej woli.