Hadopi uderzy w finanse serwisów internetowych

Listy do internautów nie przyniosły spodziewanego efektu. Dlatego też Hadopi chce uderzyć gdzie indziej - w finanse serwisów internetowych.

Listy do internautów nie przyniosły spodziewanego efektu. Dlatego też Hadopi chce uderzyć gdzie indziej - w finanse serwisów internetowych.

Setki tysięcy Francuzów dostało ostrzeżenia od agencji Hadopi, która ma wyłapywać sieciowych piratów. Kary grożą jednak tylko kilkudziesięciu z nich. Czy to naprawdę oznacza, że internauci przestraszyli się możliwych kar i zrezygnowali z wymieniania się plikami w sieci?

Zalegalizowanie niekomercyjnego dzielenia się plikami i wprowadzenie opłat rekompensacyjnych na rzecz artystów - takie propozycje przedstawiła we Francji inicjatywa Création Public et Internet (CPI). W przyszłym roku w tym kraju odbędą się wybory prezydenckie, więc ciekawie będzie zobaczyć reakcję polityków.

Zmiany w prawie autorskim w Irlandii - rząd proponuje, by dostawcy internetu byli odpowiedzialni za naruszenia popełniane przez ich klientów.

Dekret, który pozwoli kilku ministerstwom arbitralnie usuwać treści z sieci, bez kontroli sądu, jest opracowywany we Francji - donosi serwis PC INpact. Pada więc propozycja, aby rząd demokratycznego państwa decydował o tym, co można publikować w internecie. Szokujące? Tak, ale po francuskich politykach można było się tego spodziewać.

Francuski urząd do walki z piractwem internetowym rozpoczął kampanię medialną, aby zniechęcić do nielegalnego ściągania plików z sieci. Niezbyt przekonujące telewizyjne spoty stały się jednak od razu obiektem fali kpin ze strony internautów.

Proces ścigania internautów wymieniających się plikami został we Francji wstrzymany. Agencja HADOPI odpowiedzialna za karanie "piratów" musiała przerwać współpracę z firmą Trident Media Guard (TMG), namierzającą rzekome naruszenia. Powodem był wyciek danych z serwerów TMG.

Posiadacze praw autorskich po cichu rozmawiają z dostawcami internetu w zakresie "współpracy". Rozmowy te wspiera Komisja Europejska, ale wiemy o nich tylko z przecieków. Może to oznaczać, że rozwiązania takie, jak monitorowanie internautów, zostaną wprowadzone z pominięciem zasad demokracji. Dwóch europosłów wystosowało w tej sprawie priorytetowe pytania pisemne do Komisji. Ciekawie będzie poznać odpowiedź.

To znacznie poniżej oczekiwań przemysłu rozrywkowego. Utrzymywanie liczy wysyłanych ostrzeżeń na niskim poziomie ma jednak swój cel. Pytanie tylko, czy branża będzie w stanie dłużej czekać na realne wyniki.

W 2010 roku bardziej niż w poprzednich latach dało się odczuć, że politycy chcą "coś zrobić" z internetem i jego problemami. Z wyobraźnią u nich było chyba krucho, bo najczęściej padały propozycje blokowania stron WWW. Czasem miało to służyć walce z pedofilią, innym razem obronie "twórców". Spróbujmy podsumować tę "zarazę prawną" mijającego roku.