Osiem miesięcy temu największe wytwórnie muzyczne świata zawarły sojusz z serwisem społecznościowym MySpace. Jego celem było zwiększenie sprzedaży legalnej muzyki w internecie. Oferta miała być na tyle atrakcyjna, by internauci nie chcieli już pobierać muzyki z sieci P2P. Wytwórnie miały zyskać na tym finansowo, MySpace mógł liczyć na zwiększenie zainteresowania swoim serwisem.
O ile sam ruch w serwisie znacząco się zwiększył, o tyle jednak wytwórnie muzyczne nie są do końca zadowolone z wyników finansowych. Podczas zeszłomiesięcznego spotkania przedstawicieli serwisu z przemysłem muzycznym jego dyrektorowi – funkcję tę pełni Courtney Holt – dano wyraźnie do zrozumienia, że generowany przez użytkowników ruch powinien w większym stopniu przekładać się na kupowane przez nich utwory – podaje serwis CNET News.
Członkowie zarządu MySpace Music zasugerowali dokonanie zmian w serwisie muzycznym, w tym m.in. większą integrację z samym serwisem społecznościowym. Największym problemem do rozwiązania wydaje się być jednak mentalność samych internautów. W powszechnej świadomości istnieją bowiem generalnie dwa źródła, z których można pobierać muzykę – należący do Apple sklep iTunes oraz sieci P2P. Bez zmiany tego toku myślenia, trudno oczekiwać zasadniczych zmian co do miejsc, z których pobierana jest muzyka.
Niemniej jednak przedstawiciele przemysłu muzycznego nie mają wątpliwości, że serwisy społecznościowe są dobrym wyborem – ich duża popularność, wyrażająca się bardzo wysoką liczbą użytkowników, stanowi poważny potencjał. Trzeba go tylko umiejętnie wykorzystać.
Z jednej strony nie ma co się dziwić, że wytwórnie chcą jak najszybciej zobaczyć efekty finansowe swoich działań. Z drugiej jednak trzeba pamiętać, że kupowanie przez internautów pojedynczych utworów raczej nie zrekompensuje faktu, że nie będą oni nabywać całych albumów w tradycyjnych sklepach. Ponadto trudno dokonać zmiany sposobu myślenia w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Wszyscy muszą uzbroić się w cierpliwość.















