Gdy burza wokół ACTA była w pełni, europoseł Kader Arif zrezygnował z funkcji posła sprawozdawcy ACTA i wydał bardzo zdecydowane oświadczenie. Mówił, że nie chce brać udziału w maskaradzie, że ma dość dziwacznych wydarzeń związanych z ACTA.
Czytaj: ACTA: Poseł sprawozdawca w PE rezygnuje z „udziału w maskaradzie”
To było mocne, ale niestety Kader Arif pokazał, iż jest świadomy niebezpieczeństw związanych z ACTA. Byłoby lepiej, gdyby był sprawozdawcą. Teraz na jego miejsce grupa S&D wybrała innego europosła, Brytyjczyka Davida Martina.
– Chciałbym w Parlamencie dyskusji opartej na faktach, nie debaty wokół mitów – powiedział nowy poseł sprawozdawca. Te słowa niestety źle się kojarzą. Słowa „mit” używała już Komisja Europejska na określenie obaw prawnych i źródeł protestów związanych z ACTA. Ostatnio komisarz ds. handlu Karel de Gucht apelował do europosłów, aby nie brali oni pod uwagę „kampanii przeciwko ACTA”, ale przecież ta kampania znikąd się nie wzięła. To trochę tak, jakby apelować o pomijanie głosu społeczeństwa w istotnej sprawie.
Dyskusja niebiorąca pod uwagę „mitów” może więc oznaczać debatę pomijającą kontrowersje, jakie wokół ACTA narastały przez lata. Komisja PE ds. rozwoju już pokazała, że europosłowie potrafią tak beztrosko patrzeć na ACTA.
David Martin podkreślił też, że nie chciałby, aby ACTA zmieniała unijne prawo. Dodał, że bierze pod uwagę zasięganie opinii w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości. To bardzo dobrze.
Jeśli coś może nas martwić, to polityczna przeszłość Martina. W głosowaniach nad rezolucją PE ws. ACTA oraz nad raportem Gallo europoseł ten nie objawił się jako obrońca praw obywateli. Odnotowała to grupa La Quadrature du Net, która bardzo uważnie śledzi poczynania unijnych polityków (zob. LQDN, Will the New ACTA Rapporteur Stand For Citizens Freedoms?).
A tymczasem w Polsce… strona ministerstwa kultury ciągle niedostępna, a my czekamy na ujawnienie kolejnych dokumentów.
AKTUALIZACJA
Ciekawy komentarz na ten temat zamieściła na swoim blogu polska europosłanka Lidia Geringer de Oedenberg. Zwraca ona uwagę na to, że grono posłów przeciwnych ACTA wydaje się dość duże.
– Po pierwsze mamy sporą grupę posłów z pięciu państw, które nie
zdecydowały się na podpisanie umowy ACTA: Niemców, Holendrów,
Estończyków, Cypryjczyków i Słowaków – jak możemy przypuszczać – będą
przeciw. Do tego moja, druga co do wielkości, grupa S&D, Zieloni,
paru liberałów i… tradycyjnie ci, którym nie podobają się żadne nowe
regulacje czyli eurosceptycy. Może uzbierać się z tego zwykła większość i
to by wystarczyło… – pisze europosłanka.





