Nie linkuj do strony UEFA bez pisemnego pozwolenia!

Wraz ze zbliżającym się dniem rozpoczęcia Euro 2012 media obiegła seria doniesień o nadzwyczajnych uprawnieniach organizatora mistrzostw. Skrytykowano zwolnienia celne i podatkowe UEFA, spółek i osób oddelegowanych do obsługi turnieju. Dziwnie patrzono na wytyczanie specjalnych pasów ruchu dla piłkarskich oficjeli oraz na nakładanie ograniczeń dla restauracji zlokalizowanych w strefie kibica. UOKiK skierował do sądu pozew o uznanie za niedozwolone dwudziestu pięciu postanowień znajdujących się w warunkach sprzedaży biletów. Okazuje się, że istnieje jeszcze jedna dziwna rzecz, związana z całym tym sportowym zamieszaniem. Jest to regulamin korzystania z oficjalnej strony internetowej UEFA, który zabrania… linkowania do strony!

Chcąc nie chcąc trafiłem na stronę UEFA, a konkretnie na jej polskojęzyczną wersję. Na stronie znajdują się obszerne informacje dotyczące Euro 2012. Osoba zainteresowana piłkarskim widowiskiem będzie więc stałym gościem tej witryny.

W chwili gdy moja przeglądarka kończyła pobieranie do cache’a ostatnich elementów strony, zaczęły mnie obowiązywać „warunki ogólne” korzystania z serwisu. Gospodarz wyraźnie zaznaczył, że przebywanie tu oznacza „akceptację regulaminu”.

Regulamin to typowy dokument stworzony według zasady „wygrany-przegrany”, w którym wystawca ma prawa do wszystkiego, a korzystający – same obowiązki. Moją uwagę zwróciła jedna rzecz, z którą spotkałem się po raz pierwszy.

W dziale 7. nazwanym „Linki do i ze Strony” napisano (pisownia oryginalna):

7.2 W przypadku zamieszczenia linku do Strony, wyraznie akceptuja Panstwo:
– obowiazek uzyskania uprzedniej pisemnej zgody UEFA na zamieszczenie linku do Strony;
(…)

Czyli nie wolno nam, ot tak, linkować do strony UEFA z poziomu naszych blogów, serwisów i portali. Żadne HTML-owe „A HREF” nie przejdzie bez pisemnej zgody, wystawionej przez biuro UEFA w Szwajcarii. Z tego powodu ja również nie podlinkuję strony organizatora turnieju ani nie podam linka do regulaminu, który zacytowałem. Nie posiadam pisemnej zgody, a jeśli zrobiłbym to wbrew zasadom – strach pomyśleć, co byłoby dalej. Punkt 11.2 mówi bowiem, że gdy złamię postanowienia warunków korzystania ze strony i wejdę z UEFA na wojenną ścieżkę, czeka mnie „PODDANIE SIĘ WYŁĄCZNEJ JURYSDYKCJI SĄDÓW W NYON W SZWAJCARII” (pisownia oryginalna, wielkie litery mają, jak mniemam, zwrócić szczególną uwagę użytkownika).

Zresztą ja już się trochę boję. Punkt 3.6 regulaminu mówi, że niekomercyjne korzystanie z materiałów zawartych na stronie, a do takich zaliczają się przytoczone tutaj fragmenty regulaminu, wiąże się z obowiązkiem dołączenia do nich całej treści regulaminu. Chcąc oszczędzić czytelnikom zaśmiecania ekranu, bo wspomniany dokument to niemałe dzieło literackie, zasłonię się „prawem cytatu” z art. 29 ust. 1 ustawy o prawie autorskim, nieśmiało licząc, że prawo Szwajcarii nie jest jeszcze nadrzędne względem prawa polskiego.

Uważajcie więc, gdy traficie na stronę organizatora Euro 2012. Rozważnie klikajcie, a po każdej wizycie obowiązkowo czyśćcie pamięć przeglądarki. Adres strony znajdziecie w wyszukiwarce. Swoją drogą ciekawe, czy Google posiada pisemną zgodę UEFA na umieszczenie linku w wynikach wyszukiwania.

Sławomir Wilk

Czytaj także: Oficjalna aplikacja UEFA Euro 2012 już dostępna

Sławomir Wilk

Dziennik Internautów

Serwis poradnikowo-newsowy. Internet w życiu, życie w internecie.

Obserwuj nas:
Facebook X Instagram