Chcąc nie chcąc trafiłem na stronę UEFA, a konkretnie na jej polskojęzyczną wersję. Na stronie znajdują się obszerne informacje dotyczące Euro 2012. Osoba zainteresowana piłkarskim widowiskiem będzie więc stałym gościem tej witryny.
W chwili gdy moja przeglądarka kończyła pobieranie do cache’a ostatnich elementów strony, zaczęły mnie obowiązywać „warunki ogólne” korzystania z serwisu. Gospodarz wyraźnie zaznaczył, że przebywanie tu oznacza „akceptację regulaminu”.
Regulamin to typowy dokument stworzony według zasady „wygrany-przegrany”, w którym wystawca ma prawa do wszystkiego, a korzystający – same obowiązki. Moją uwagę zwróciła jedna rzecz, z którą spotkałem się po raz pierwszy.
W dziale 7. nazwanym „Linki do i ze Strony” napisano (pisownia oryginalna):
7.2 W przypadku zamieszczenia linku do Strony, wyraznie akceptuja Panstwo:
– obowiazek uzyskania uprzedniej pisemnej zgody UEFA na zamieszczenie linku do Strony;
(…)
Czyli nie wolno nam, ot tak, linkować do strony UEFA z poziomu naszych blogów, serwisów i portali. Żadne HTML-owe „A HREF” nie przejdzie bez pisemnej zgody, wystawionej przez biuro UEFA w Szwajcarii. Z tego powodu ja również nie podlinkuję strony organizatora turnieju ani nie podam linka do regulaminu, który zacytowałem. Nie posiadam pisemnej zgody, a jeśli zrobiłbym to wbrew zasadom – strach pomyśleć, co byłoby dalej. Punkt 11.2 mówi bowiem, że gdy złamię postanowienia warunków korzystania ze strony i wejdę z UEFA na wojenną ścieżkę, czeka mnie „PODDANIE SIĘ WYŁĄCZNEJ JURYSDYKCJI SĄDÓW W NYON W SZWAJCARII” (pisownia oryginalna, wielkie litery mają, jak mniemam, zwrócić szczególną uwagę użytkownika).
Zresztą ja już się trochę boję. Punkt 3.6 regulaminu mówi, że niekomercyjne korzystanie z materiałów zawartych na stronie, a do takich zaliczają się przytoczone tutaj fragmenty regulaminu, wiąże się z obowiązkiem dołączenia do nich całej treści regulaminu. Chcąc oszczędzić czytelnikom zaśmiecania ekranu, bo wspomniany dokument to niemałe dzieło literackie, zasłonię się „prawem cytatu” z art. 29 ust. 1 ustawy o prawie autorskim, nieśmiało licząc, że prawo Szwajcarii nie jest jeszcze nadrzędne względem prawa polskiego.
Uważajcie więc, gdy traficie na stronę organizatora Euro 2012. Rozważnie klikajcie, a po każdej wizycie obowiązkowo czyśćcie pamięć przeglądarki. Adres strony znajdziecie w wyszukiwarce. Swoją drogą ciekawe, czy Google posiada pisemną zgodę UEFA na umieszczenie linku w wynikach wyszukiwania.














