Kto chce kupić serwisy torrentowe?

Powraca pomysł przekształcenia serwisów torrentowych w centra medialnej rozrywki. Wydaje się, że stoi za nim ten sam człowiek, któremu nie udało się przejąć The Pirate Bay.

Powraca pomysł przekształcenia serwisów torrentowych w centra medialnej rozrywki. Wydaje się, że stoi za nim ten sam człowiek, któremu nie udało się przejąć The Pirate Bay.

Mimo październikowego wyroku amsterdamskiego sądu serwis The Pirate Bay działa w Holandii bez przeszkód. Okazuje się także, że niedoszły kupiec serwisu kupił jego konkurenta - Mininovę.

Możliwe, że ponownie dojdzie do próby przejęcia serwisu The Pirate Bay przez szwedzką firmę Global Gaming Factory. Ta ostatnia pochwaliła się bowiem bardzo dobrymi wynikami finansowymi.

Losy Zatoki Piratów dalej niepewne. Szwedzka firma, która miała przejąć serwis, przyznała, że może do tego jednak nie dojść.

Global Gaming Factory nie zapewnił finansowania przejęcia The Pirate Bay, w związku z czym nie doszło ono do skutku.

Zawieszone notowania akcji Global Gaming Factory X, wycofanie się inwestorów, a także niejasności w finansach firmy to tylko kilka z problemów, które pojawiły się w ostatnim czasie w związku z przejęciem The Pirate Bay. Transakcja, która miała mieć swój finał 27 sierpnia, wciąż stoi pod dużym znakiem zapytania.

Szwedzka policja ma w ostatnich dniach coraz więcej pracy z powodu The Pirate Bay (TPB). Najpierw musiała wziąć pod lupę Global Gaming Factory (GGF), firmę która kupuje TPB. Wczoraj natomiast, po niespodziewanym zamknięciu kontrowersyjnego serwisu, doszła jej jeszcze do rozwiązania sprawa sabotażu, jaki dotknął infrastrukturę firmy Black Internet, obsługującej serwis The Pirate Bay.

Szwedzka giełda Aktietorget wstrzymała handel akcjami Global Gaming Factory (GGF), niedoszłego właściciela The Pirate Bay. Jednocześnie pojawiły się informacje o śledztwie w sprawie niedozwolonych transakcji oraz o długach szefa GGF. Można poważnie wątpić w to, czy dojdzie do przejęcia największej strony z torrentami.

Nawet jeśli GGF przejmie The Pirate Bay, to terminy związane z rozwojem serwisu nie zostaną dotrzymane – uważa Johan Ljungberg, CEO firmy Peerialism, której technologia ma być wykorzystana w nowym serwisie. Jest on kolejną osobą, która podważa wiarygodność szefa GGF. Tymczasem powstał pierwszy mirror "starej TPB".

Nowy właściciel The Pirate Bay zastosuje w serwisie mechanizm, który pozwoli na identyfikację nieautoryzowanych plików. Właściciele praw autorskich będą mogli upomnieć się o wynagrodzenie lub zażądać usunięcia plików z serwisu – wynika z komunikatu Global Gaming Factory (GGF), przyszłego właściciela TPB.