ACTA: ZAiKS jest za

Zdaniem Stowarzyszenia ACTA wymierzona jest w osoby, które osiągają korzyści majątkowe w wyniku udostępniania własności intelektualnej, co do której nie posiadają praw. Celem umowy nie jest walka z pojedynczymi internautami.

Zdaniem Stowarzyszenia ACTA wymierzona jest w osoby, które osiągają korzyści majątkowe w wyniku udostępniania własności intelektualnej, co do której nie posiadają praw. Celem umowy nie jest walka z pojedynczymi internautami.

Dyskusja na temat przyjęcia przez Polskę międzynarodowego porozumienia ACTA ogarnęła cały polski internet i media. Rozpoczęła się akcja protestacyjna, organizowana przez wybrane serwisy internetowe. O dokumencie i jego negatywnych skutkach dla internetu i społeczeństwa informacyjnego napisano już wiele, choć nie na tyle dużo, aby wyczerpać temat. Od siebie dodam kilka spostrzeżeń na temat definicji posiadacza praw autorskich, który może korzystać z narzędzi zawartych w porozumieniu.

Utworzenie organizacji kontrolującej rozpowszechnianie utworów audiowizualnych online na rynku europejskim to jedna z propozycji ekspertów, którzy dyskutowali o prawach autorskich w internecie na konferencji "Kompetencje w kulturze".

W roku 2008 wspomniane organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi zostały ukarane za ustalenie wspólnych stawek za korzystanie z filmów. Przedstawiciele ZAiKS uważali karę za niesłuszną i straszyli, że spowoduje ona wzrost cen filmów. W ubiegły piątek Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów potwierdził, że kara była uzasadniona.

Do końca roku polscy internauci będą prawdopodobnie mieć możliwość korzystania z ponad 18 milionów utworów w bazie iTunes Music Store. Dyrektor EMI Music Polska potwierdził Dziennikowi Internautów tę informację. Dowiedzieliśmy się również, że ZAiKS prowadzi już rozmowy z Apple.

Internauci wklejający na swoich blogach filmy z YouTube trafili na celownik słowackiej organizacji zarządzającej prawami autorskimi. Wywołało to duże oburzenie, w wyniku czego wspomniana organizacja wycofała się ze swoich działań.

ZAiKS i YouTube ogłosiły podpisanie umowy licencyjnej, która obejmuje muzykę zawartą w materiałach wideo i teledyskach wyświetlanych w serwisie YouTube w Polsce. Dzięki temu polscy autorzy piosenek dostaną wynagrodzenie, a polska społeczność YouTube uzyska dostęp do większej ilości materiałów muzycznych.

Stowarzyszenie ZAiKS utrudniało autorom rozwiązanie umowy, przeciągając procedurę w czasie. Mogło to stanowić problem także dla zagranicznych przedsiębiorców, którzy chcieli podjąć się zarządzania prawami autorskimi polskich autorów.

Stowarzyszenie ZAiKS dało się wciągnąć w spekulacje na 60 mln dolarów i skończyło się to fatalnie - informuje Puls Biznesu. Przedstawiciele ZAiKS uważają jednak, że przytoczone przez gazetę dane nie odpowiadają prawdzie i trudno ustalić, skąd zostały zaczerpnięte.

Organy podatkowe błędnie uznały, że relacje ZAiKS-u z użytkownikami praw autorskich objęte są regulacją VAT – uznał sąd Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Wygląda na to, że Stowarzyszenie Autorów o 90-letniej tradycji nie zbankrutuje.