Blokada e-hazardu legalna – uznaje ETS

Po siedmiu latach od wpłynięcia pierwszego pozwu do sądu krajowego zapadł ostateczny wyrok w sprawie niderlandzkiego organizatora gier losowych przeciwko dwóm brytyjskim firmom hazardowym.

Po siedmiu latach od wpłynięcia pierwszego pozwu do sądu krajowego zapadł ostateczny wyrok w sprawie niderlandzkiego organizatora gier losowych przeciwko dwóm brytyjskim firmom hazardowym.

Rezygnacja z Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych nie odwiodła Ministerstwa Finansów od pomysłu blokowania stron WWW. Teraz chce ono, aby sądy mogły wydawać nakazy blokowania stron i ewentualnie karać za odmowę takiej blokady. Nie do końca wiadomo, kto miałby blokować, ale propozycje i tak wyglądają źle.

Dostęp do e-hazardu powinien być regulowany spójnym prawem unijnym – tak uważają europosłowie, którzy zadali Komisji Europejskiej pytania w tej materii i spowodowali debatę na temat regulacji gier hazardowych w sieci. Problem nie jest łatwy. Z jednej strony państwowe monopole mogą ograniczać konkurencję, a z drugiej strony trzeba ograniczać patologie, jakie mogą hazardowi towarzyszyć.

Prawo unijne dopuszcza wprowadzanie przez państwa ograniczeń w sektorze gier losowych. Zakazy dotyczą promocji i organizowania zakładów przez internet.

"Ustawa hazardowa" to nie tylko zmiana przepisów dotyczących gier. Dla internautów przyjęcie wszystkich propozycji będzie oznaczać filtrowanie sieci tj. blokowanie dostępu do określonych stron na poziomie wszystkich operatorów i to bez wyroku sądu. Dlaczego słyszymy tak mało głosów przeciwnych ustawie? Bo rząd pracuje nad nią szybko i wcale nie pytał o zdanie wszystkich zainteresowanych.

Rząd chce wprowadzić czarną listę stron – informował Dziennik Gazeta Prawna na początku listopada. Szczegóły dotyczące tego rozwiązania można poznać, czytając projekt nowelizacji ustawy o grach hazardowych oraz niektórych innych ustaw. Z lektury tej można wyciągnąć jeden wniosek – twórcy ustawy mają utopijne wyobrażenie o rozwiązywaniu problemów internetu.

Poszczególne kraje UE mogą zakazać zagranicznym firmom oferowania zakładów online na swoim terytorium – tak wynika z wyroku wydanego przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Stało się jasne, że w chwili obecnej nie można mówić o jednym europejskim rynku e-hazardu.

Prowadzenie wirtualnych kasyn jest w Polsce nielegalne, co oznacza, że państwo nie może czerpać zysków z ich działalności. Nie zmienia to faktu, że dla Polaków e-hazard jest łatwo dostępny. Zdaniem ekspertów tę sytuację trzeba zmienić.

W ostatnim czasie pojawiło się w Polsce kilka serwisów, które oferują aukcje internetowe z podbijaniem ceny za pomocą wykupionych wcześniej podbić. Od dawna mówi się o tym, że takie aukcje mają w sobie coś z hazardu. Czy rzeczywiście? Na to pytanie stara się odpowiedzieć Ministerstwo Finansów, które może zdelegalizować taką działalność – podaje Gazeta Prawna.
Czy Amerykanie dyskryminują europejskie firmy zajmujące się hazardem w internecie? Na to pytanie ma odpowiedzieć śledztwo, jakie oficjalnie rozpoczęła w tej sprawie Komisja Europejska (KE).