Prawa internautów zagrożone przez raport Gallo

Jutro Parlament Europejski będzie głosował nad raportem M. Gallo – dokumentem dotyczącym m.in. piractwa w internecie. Przyjęcie tego tekstu może otworzyć drogę do wprowadzenia w całej Europie ostrych rozwiązaniach antypirackich, szkodzących tak naprawdę wszystkim internautom. Można próbować pisania i dzwonienia w tej sprawie do europosłów, aby powstrzymać inicjatywę. To nie jest tak efektowne, jak ostatni atak DDoS na RIAA i MPAA, ale może być bardziej skuteczne.

O raporcie Gallo pisaliśmy w Dzienniku Internautów w kwietniu br. Dokument ten dotyczy szeroko pojętego egzekwowania praw własności intelektualnej na rynku UE. Nie wprowadza on żadnych przepisów w tym zakresie, ale jest projektem rezolucji. Dokument opisuje stanowisko, jakie Parlament Europejski może zająć w sprawie ochrony własności intelektualnej.

>>> Czytaj: Prawa internautów ponownie na oku Parlamentu Europejskiego

Marielle Gallo proponuje m.in. wprowadzenie na poziomie Europy rozwiązań francuskich (takich jak prawo Hadopi).
Rezolucja PE miałaby także przyznać, że w sprawie piractwa
robi się zbyt mało i trzeba się zastanowić nad proporcjami między swobodnym dostępem
do internetu a środkami antypirackimi. Trudno nie mieć skojarzeń z
prawem Hadopi i ACTA.

Poniżej ciekawsze fragmenty z projektu:

9. (Parlament Europejski – red.) ze względu na doświadczenia posiadaczy praw w niektórych państwach
członkowskich nie podziela pewności Komisji co do tego, że obecne środki
cywilnoprawne w UE są wystarczająco skuteczne i zharmonizowane, żeby
zapewnić właściwe funkcjonowanie rynku wewnętrznego

(…)

17. przychylnie odnosi się do powołania Obserwatorium (podrabiania towarów i piractwa – red.) jako narzędzia
centralizacji statystyk i danych, które posłużą za podstawę nadawania
kierunku działaniom proponowanym w celu skutecznego zwalczania zjawiska
podrabiania i naruszeń PWI (praw własności intelektualnej – red.) on line;

(…)

26. podkreśla, że ogromny wzrost przypadków nieuprawnionej wymiany plików z
utworami i zarejestrowanymi wykonaniami chronionymi prawami autorskimi
stanowi coraz większy problem dla europejskiej gospodarki pod względem
tworzenia nowych miejsc pracy i dochodów sektora twórczego, jak i dla
rządów;

Warto podkreślić, że tekst raportu brzmi o wiele lepiej niż w kwietniu br, kiedy ostatnio o nim pisaliśmy. Dodano do niego wiele odniesień do praw podstawowych. Jest też mowa o tym, aby osoba dokonująca kopiowania zgodnego z prawem nie musiała udowadniać zgodnego z prawem kopiowania. Niemniej niektóre fragmenty raportu mogą budzić poważne zastrzeżenia. 

Niepokojące jest również to, że wraca dyskusja o rozwiązaniach, którym Parlament Europejski już
wielokrotnie powiedział „nie”. Wcześniej rozmawiano o prawach
internautów w kontekście Pakietu telekomunikacyjnego, teraz temat wraca
przy okazji rozmów o egzekwowaniu praw własności intelektualnej.

Bardzo krytycznie do sprawozdania Gallo podchodzi
grupa obywatelska La Quadrature du Net, która śledzi różne inicjatywy
legislacyjne.

Jeśli zostanie przyjęty, raport Gallo otworzy Komisji Europejskiej drogę do wystąpienia z nową, represyjną inicjatywą legislacyjną wprowadzającą sankcje karne. Otworzy to również drzwi do wprowadzenia prywatnej policji praw autorskich, wspieranej także przez porozumienie ACTA (…) Ukryte za łagodną nazwą „współpracy” pomiędzy posiadaczami praw autorskich i dostawcami internetu jest to, co czeka w raporcie Gallo, de facto cenzura, automatyczne sankcje i generalny nadzór sieciprzekonują członkowie La Quadrature du Net.

Nawet jeśli Parlament Europejski rzeczywiście potrzebuje takiej rezolucji, nie musi to być projekt Marielle Gallo. Istnieją alternatywne propozycje. Jedną z nich przygotowali posłowie S&D i Zielonych.

Raport M. Gallo trafi pod głosowanie jutro w godzinach 12:00-13:00. Internauci, którym zależy na obronie swoich praw, mają jeszcze czas, aby coś zdziałać. Już nie raz okazywało się, że e-maile trafiające do europosłów naprawdę mogą coś zmienić.  Jeszcze skuteczniejszy od e-maila jest telefon.

La Quadrature du Net namawia do pisania i dzwonienia do europosłów. Zajmuje to zwykle nie więcej niż 5 minut. Dane kontaktowe polskich eurodeputowanych znajdziemy na stronie PE. Pisanie e-maila oczywiście wymaga czasu. Dzwonienie wymaga nieco więcej chęci i nawet zapłacenia za rozmowę. Warto jednak zauważyć, że tak wygląda cywilizowana walka o prawa internautów.

Wczoraj Dziennik Internautów pisał o atakach DDoS na stronach MPAA i RIAA. Były one objawem sprzeciwu wobec agresywnych poczynań antypirackich. Ataki DDoS nic jednak nie zmieniły i nie zmienią. Co najwyżej umocniły one etos pirata-przestępcy. Warto mieć na uwadze, że jednym e-mailem możemy więcej zrobić dla praw internautów, niż w czasie tego weekendu zrobili wszyscy członkowie grupy Anonymous.

>>> Czytaj: Sery i wina zaszkodzą ACTA?

Marcin Maj