Użytkownicy portali społecznościowych – Facebooka, NK.pl i innych – muszą liczyć się z tym, że po kliknięciu w podlinkowane zdjęcie (często o charakterze erotycznym) lub odnośnik kuszący sensacyjnym nagłówkiem zostaną przekierowani na strony rozsiewające złośliwe aplikacje. Często stosowaną przez cyberprzestępców sztuczką jest także SEO poisoning, czyli zatruwanie wyników wyszukiwania. Ze zjawiskiem tym nie bardzo sobie radzą nawet silniki największych wyszukiwarek, takich jak Google czy Bing.
>> Czytaj także: Groźny nawet po śmierci? Zobacz, jak cyberprzestępcy wykorzystują postać bin Ladena
– Należy pamiętać, że złośliwe linki to problem nie tylko Facebooka czy
Twittera lub innych portali społecznościowych. To zagrożenie, które
dotyczy wszystkich serwisów WWW, także tych niewielkich, jak choćby
własny blog – mówi Michał Iwan, Dyrektor Zarządzający F-Secure Polska. –
Pojawienie się niebezpiecznych linków na stronie grozi utratą
reputacji, a w konsekwencji użytkowników, których trudno będzie
odzyskać. Warto się więc odpowiednio zabezpieczyć.
F-Secure Safe Links ma wyręczyć właścicieli serwisów WWW, forów dyskusyjnych i blogów w wyłapywaniu niebezpiecznych linków. Nowo udostępnione rozwiązanie automatycznie analizuje każdy adres umieszczony w witrynie i sprawdza jego reputację, łącząc się w tym celu z F-Secure. Narzędzie działa w czasie rzeczywistym w oparciu o technologię „chmury”.
Usługa jest teraz testowana w ramach programu pilotażowego realizowanego we współpracy z kilkoma dostawcami szerokopasmowego internetu. Dostęp do Safe Links jest bezpłatny. Aby skorzystać z narzędzia należy wejść na stronę www.f-secure.com/en_EMEA-Labs/beta-programs/home-users-beta/safelinks i zarejestrować się w systemie. Demo rozwiązania znajduje się pod adresem safelinksdemo.blogspot.com.





