W Polsce na uczestnictwo w wyborach za pośrednictwem internetu zdecydowałoby się 33% uprawnionych do głosowania. Takie wyniki uzyskano
w badaniu przeprowadzonym w sierpniu tego roku. W badaniu przeprowadzonym w 2007 r., w którym zadano te same pytania, liczba osób deklarujących wolę zagłosowania przez internet wyniosła 32 proc. Można więc uznać, że niewiele się w tej kwestii zmienia.
Odsetek chcących zagłosować przez internet był najwyższy wśród osób młodych, co nie jest zaskakujące.
:[IMG-6bc8f]:
– Gotowość do głosowania online wyraziło 53% ankietowanych internautów. Tymczasem wciąż mamy do czynienia ze stosunkowo niską aktywnością w zakresie wykorzystania w komunikacji
z wyborcami narzędzi online, a zwłaszcza dynamicznie rozwijających się serwisów społecznościowych, takich jak Facebook czy Twitter. Widać jednak wyraźny wzrost aktywności w tym zakresie w porównaniu do poprzednich wyborów. Polscy politycy zaczynają korzystać z zachodnich wzorców – można zauważyć coraz odważniejsze kroki w stronę społecznościowego charakteru stron WWW ugrupowań politycznych oraz nawiązywania otwartej dyskusji z internautami – mówi Marcin Kuśmierz, Dyrektor Zarządzający home.pl, partnera merytorycznego badania.
Czytaj: Spytaj Prezydenta o problemy informatyzacji (wideo)
Dużo mówi się o tym, że politycy mogliby lepiej radzić sobie w sieci. Wspomniane badanie wykazało jednak, że strony i blogi polityków raczej nie interesują internautów. W grupie badanych uprawnionych do głosownia i korzystających
z internetu jest zaledwie 8 proc. osób, które odwiedziły stronę internetową jakiegoś ugrupowania politycznego. W niedużej grupie, która interesuje się treściami zamieszczanymi na stronach ugrupowań politycznych, największą popularnością cieszyły się serwisy PO (57 proc.), PiS (21 proc.), PSL (13 proc.), SLD (12 proc. ) i Ruchu Poparcia Palikota (10 proc.).
Możliwość zagłosowania przez internet mogłaby wpłynąć na
wynik uzyskany przez partie. W grupie chcących głosować przez internet
na PO zagłosowałoby 35 proc., a na PiS – 14 proc.
Badanie, przeprowadzone metodą wywiadu
bezpośredniego
w domach respondentów przy użyciu komputera (CAPI), zostało zrealizowane
przez Millward Brown SMG/KRC w dniach 28 lipca – 1 sierpnia 2011 r.
– Głosowanie przez internet w Polsce to nadal niespełnione życzenie jednej trzeciej społeczeństwa. Mimo deklaracji większości partii sprzed kilku lat, żadna
z nich nie poczyniła kroków do wypromowania inicjatywy e-głosowania. Uproszczenie procesu głosowania nie tylko zwiększyłoby frekwencję wyborczą, ale także pokazałoby, że Polska jest krajem, który skutecznie potrafi wykorzystywać nowoczesne technologie. Zgodnie z szacunkami Rzecznika Praw Obywatelskich około 2 milionów osób niepełnosprawnych nie bierze udziału w wyborach, nawet jeżeli wyraża taką chęć – mówi Kamil Rusjan, Specjalista ds. Marketingu i Public Relations w D-Link Polska.
Polska to nie Estonia
Głosowanie przez internet miałoby wiele zalet, ale popieranie tego rozwiązania to jedno, a jego bezpieczne wdrożenie to drugie.
Estonia jest państwem, gdzie e-głosowanie jest dostępne i popularne. W ostatnich wyborach parlamentarnych w tym kraju co czwarta osoba zdecydowała się na oddanie głosu za pośrednictwem komputera i internetu. Trzeba mieć jednak na uwadze, że Polsce daleko do informatyzacji na estońskim poziomie. W Estonii z wielu usług publicznych można korzystać przez internet,
przy pomocy elektronicznego dowodu osobistego. Obywatele tego małego
kraju od lat korzystają z e-deklaracji, e-recept, dokumentów urzędowych
przesyłanych przez internet itd. Wielu ekspertów zgadza się co do tego,
że w innych krajach nie ma tak dobrego gruntu dla e-głosowania.
Mówiąc o e-głosowaniu nie można lekceważyć takich kwestii, jak bezpieczeństwo systemu głosowania czy wymagania sprzętowe. Dziennik Internautów szerzej opisywał te problemy w tekście pt. Czy warto wprowadzać e-głosowanie w Polsce?














