Google najwyraźniej czuje, że na rynku nieruchomości zbliża się poprawa koniunktury. Amerykańska firma ogłosiła właśnie, że zamierza wykorzystać Google Maps jako tablicę ogłoszeniową dla osób prywatnych i agencji nieruchomości, pomagając im w ten sposób w sprzedaży – informuje serwis BBC News.
Usługa ma zostać uruchomiona w przyszłym roku i być podobną do tej, która obecnie działa w Australii. Z możliwości tej na antypodach mogą korzystać jedynie agencje pośrednictwa w sprzedaży nieruchomości. Na mapie umieszczane jest zdjęcie ze Street View, a także krótki opis oferowanego budynku bądź działki.
>> Czytaj także: Nieruchomości do wynajęcia wyszukasz na mapie online
Edward Mead z agencji Douglas&Gordon jest zdania, że nowa propozycja Google będzie opłacalna dla obu stron. Firma z Mountain View zwiększy oglądalność swoich serwisów, zarabiając na reklamach, agenci nieruchomości zyskają darmowe narzędzie do promocji swych ofert.
Jednak zdaniem Sary Beeny z serwisu Tepilo, na dłuższą metę mariaż ten będzie niekorzystny dla branży nieruchomości. Skoro bowiem kupiec i sprzedawca będą mogli nawiązać kontakt dzięki Google, po co korzystać z usług agencji? Zagrożone mogą być więc nie tylko serwisy internetowe, ale także firmy działające tylko w świecie realnym.
Inwestorzy giełdowi zdają się jednak potwierdzać obawy pani Beeny. Po ogłoszeniu przez Google swoich planów, kurs akcji Rightmove – serwisu zajmującego się nieruchomościami – spadł o 10 procent.
Nie można jednak zapominać, że już dzisiaj istnieje wiele serwisów ogłoszeniowych, działających w symbiozie z agentami pośrednictwa nieruchomości. Nikt nie mówi z tego powodu o zagrożeniu dla branży. Faktem jest jednak, że wiele osób woli na własną rękę szukać i sprzedawać, by uniknąć pobieranych prowizji. Dla dużych firm czy osób poszukujących czegoś wyjątkowego agencje pośrednictwa nadal będą najważniejszym partnerem.





