Apple Facebook Google Microsoft badania bezpieczeństwo patronat DI prawa autorskie serwisy społecznościowe smartfony

Komisja Europejska wszczęła śledztwo w sprawie przejęcia DoubleClick przez Google. Regulator che zbadać, czy zakup ten nie zagrozi interesom konsumentów oraz konkurencyjnych firm z branży reklamy online ze Starego Kontynentu. Tymczasem Microsoft, który niedawno przejął firmę aQuantive, zapowiada szturm na zdobycie znaczących udziałów w tym rynku.

W kwietniu br. Google poinformowała o zakupie za kwotę 3,1 miliardów dolarów firmy DoubleClick, zajmującej się reklamą internetową. Natychmiast podniosły się głosy, że z powodu i tak już bardzo silnej pozycji firmy na tym rynku, zakup ten może zmienić Google w absolutnego monopolistę, a nawet zagrozić bezpieczeństwu danych osobowych internautów.

Głosy krytyki odezwały się nie tylko ze strony konkurentów firmy, którym to posunięcie było niewątpliwie nie w smak, gdyż wzmacniało Google na rynku reklamy internetowej. Sprawie przyjrzały się także bliżej państwowe urzędy odpowiedzialne za ochronę konkurencji. O ile niedawno zgodę na fuzję wydała Australijska Komisja Konsumentów i Konkurencji, która nie dopatrzyła się żadnych zagrożeń, to jednak Komisja Europejska poinformowała o wszczęciu szczegółowego śledztwa w sprawie tej fuzji.

21 września br. KE została oficjalnie poinformowana o zamiarze dokonania przez Amerykanów przejęcia firmy DoubleClick. W dniu 13 listopada Komisja oficjalnie poinformowała, że zostanie wszczęte oficjalnie śledztwo w tej sprawie. Przedstawiciele regulatora chcą upewnić się, że transakcja ta nie będzie miała negatywnego wpływu na funkcjonowanie rynku reklamy internetowej. Zakończenie procedury nastąpi najpóźniej 2 kwietnia 2008 roku.

Tymczasem coraz większy apetyt na potencjalne dochody z tego rynku (szacowanego na ok 40 miliardów rocznie) przejawia Microsoft. Kilka miesięcy temu przypieczętowano przejęcie przez Microsoft firmy aQuantive, zajmującej się reklamą w internecie. Gigant z Redmond przeznaczył na tę transakcję niemałą kwotę - 6 miliardów dolarów - i zaznaczył, że zamierza rozpocząć ostrą rywalizację o udziały w rynku reklamy online.

Kilka dni temu, podczas konferencji zorganizowanej dla inwestorów, Kevin Johnson, prezes działu platform i usług w Microsoft przedstawił najnowszą strategię firmy, która ma zapewnić gigantowi czołowe miejsce w przemyśle reklamy internetowej. Plan dotarcia na szczyt obliczony został na 3 do 5 lat i nazwany został przy pomocy cyfr reprezentujących udziały w poszczególnych przedsięwzięciach - "10, 20, 30, 40" - donosi Reuters.

10 odnosi się do wzrostu (z 6%) udziału witryn Microsoftu (np. MSN.com, czy Windows Live) w liczbie odsłon stron w skali globalnej. Liczba 20 to docelowy procentowy wskaźnik czasu, jaki internauci mają spędzać na stronach giganta, który obecnie wynosi 17%.

Microsoft chciałby także znacząco zwiększyć swój udział na rynku wyszukiwarek - z 10% (we wrześniu br. wg comScore) do 30% w okresie 3-5 lat. Ma to osiągnąć dzięki poprawieniu jakości wyników wyszukiwania oraz formy prezentacji informacji. Z kolei 40 to procentowy udział, jaki firma Gatesa chce zdobyć w tym czasie w rynku reklamy internetowej. Obecnie szacuje się, że udział Microsoft w tym lukratywnym rynku wynosi tylko 6%.

Kevin Johnson poinformował podczas konferencji, że Microsoft zamierza wzmacniać rynek swoich usług poprzez inwestycje w centra danych oraz serwery. Firma szacuje, że tegoroczne wydatki na tel cel będą w granicach 1,5 do 1,6 mld dolarów.

Jeśli przejmowanie udziałów w rynku reklamy online przez Microsoft będzie przebiegało w dynamicznym tempie, istnieje pewne prawdopodobieństwo, że Komisja Europejska w sprawie Google podejmie decyzję podobną do Australijczyków.

Aktualności | Porady | Gościnnie | Katalog
Bukmacherzy | Sprawdź auto | Praca
biurowirtualnewarszawa.pl wirtualne biura w Śródmieściu Warszawy


Artykuł może w treści zawierać linki partnerów biznesowych
i afiliacyjne, dzięki którym serwis dostarcza darmowe treści.

              *              

Następny artykuł » zamknij

Kolejna beta Safari