Przywrócenie Nokii zyskowności nie będzie tak łatwe, jak przewidywano wcześniej i z pewnością nie nastąpi w pierwszych dwóch kwartałach tego roku – przyznał fiński producent w informacji dla inwestorów. Akcjonariusze spółki bardzo chłodno zareagowali na tego typu informacje.
Czytaj także: Nokia Lumia 900 z błędem w oprogramowaniu
W połowie tygodnia cena walorów Nokii spadła aż o 19% do poziomu 3,1 euro za akcję. To najsłabszy wynik od 1997 roku, który jest o tyle widoczniejszy, że jeszcze w 2007 roku fiński producent znajdował się w swoim złotym okresie, a giełdowa wycena koncernu przekraczała wtedy 110 miliardów dolarów (dziś ok. 14,8 miliarda dolarów).
Na początku tygodnia w Stanach Zjednoczonych zadebiutowała Lumia 900, która ma być jednym z najważniejszych smartfonów w historii Nokii. Już kilka godzin po premierze okazało się jednak, że sprzęt posiada błąd w oprogramowaniu dotyczący złego zarządzania pamięcią, który może wpływać na zrywanie połączeń z sieciami 4G.
– To katastrofa – powiedział Thomas Langer z WestLB. – Sprzedaż urządzeń z Symbianem spada szybciej niż przewidywano, a zainteresowanie urządzeniami Lumia nie wzrasta wystarczająco szybko, by zrekompensować spadki.
– Wyzwania Nokii znacznie powiększa niesamowita konkurencja, przede wszystkim ze strony Samsunga oraz firmy Apple – zauważa Ben Wood z CCS Insight. Jak natomiast powiedział Mikael Rautanen z firmy analitycznej Inderes, rynek spodziewał się niemal dwukrotnie większej sprzedaży nowych smartfonów. Te informacje to wiadro zimnej wody wylane na głowy inwestorów i myślę, że rynek zareagował odpowiednio – powiedział Rautanen.





