e-Handel w UE: 30 dni na dostarczenie towaru i pewne ceny

24-06-2011, 10:17

Obowiązek dostarczenia towaru w ciągu 30 dni, pewność ceny i 14 dni lub nawet rok na wycofanie się z zakupu - na takie zasady w e-handlu zgodził się Parlament Europejski, przyjmując wczoraj porozumienie zawarte z państwami członkowskimi, dotyczące nowej dyrektywy wzmacniającej prawa konsumentów w UE. To nie koniec prokonsumenckich zmian, bo kwestia e-handlu ma być jednym z priorytetów polskiej prezydencji w Radzie UE.

Dyrektywa dotycząca praw konsumentów ma zwiększyć zaufanie nabywców do e-handlu, także tego transgranicznego. Po czwartkowym głosowaniu w PE i formalnym zatwierdzeniu przez Radę państwa członkowskie będą miały dwa lata na wdrożenie zapisów dyrektywy do swoich porządków prawnych.

Więcej czasu na rezygnację

Pierwsza istotna zmiana, jaką dyrektywa ma wprowadzić, będzie wydłużenie czasu na rezygnację z umowy zawartej na odległość. Konsumenci będą mieli 14 dni na wycofanie się z zakupu dokonanego na odległość (przez internet, telefon czy za pomocą poczty). Ten czas będzie się liczył od momentu otrzymania produktu. W tej chwili tzw. czas na przemyślenie decyzji w zależności od kraju wynosi od 7 do 14 dni. W Polsce jest to 10 dni.

Jeśli sprzedawca nie poinformuje ich o prawie do zwrotu, to automatycznie zostanie ono wydłużone z 14 dni do roku.

Filmy czy muzyka kupowane z sieci nie podlegają prawu do zwrotu od momentu rozpoczęcia pobierania. Zwracać nie będzie też można produktów robionych na zamówienie (np. ubrań szytych na miarę).

Dostawa w 30 dni

Kolejna istotna nowość do zasady dotyczące przesyłki. Towar będzie trzeba dostarczyć w ciągu 30 dni. Jeśli przesyłka będzie się przeciągać, to kupujący będzie miał prawo zrezygnować z zakupu. Sprzedawca będzie również odpowiedzialny za to, co się będzie działo w trakcie przesyłki (np. za zagubienie lub zniszczenie paczki).

Pewność ceny

Dyrektywa ma też skończyć z ukrytymi opłatami. Podczas zakupów w sieci klient będzie musiał zaakceptować ostateczną cenę. Jeśli później pojawią się jakieś dopłaty, to będą musiały być pokryte przez sprzedawcę.

Polska prezydencja i e-handel

Wspomniana wyżej dyrektywa nie jest jedyną planowaną inicjatywą dotyczącą e-handlu i praw konsumenckich. Przedstawiciele polskiego rządu zapowiedzieli już, że e-handel będzie jednym z polskich priorytetów w czasie prezydencji, a jednym z popieranych rozwiązań jest europejskie prawo umów, które będzie można stosować alternatywnie do rozwiązań krajowych. Pomysł stworzenia takiego instrumentu poparł już Parlament Europejski.  

Ponadto o swoich zadaniach na czas prezydencji poinformował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Urząd planuje rozpocząć lub kontynuować prace w zakresie:

  • alternatywnych metod rozwiązywania sporów - czyli postępowań polubownych, które mogą zastąpić drogie i długie postępowania przed sądem;
  • dyrektywy w sprawie zorganizowanych podróży, wakacji i wycieczek – 20 lat temu najbardziej popularnym rodzajem wakacji był dwutygodniowy wypoczynek rezerwowany w biurze podróży. Obecnie taka forma ustąpiła miejsca tzw. pakietom dynamicznym – czyli pakietom, które klienci tworzą sami, często online. Przykładowo: konsument może na jednej stronie internetowej zarezerwować przelot, potem zostać przekierowany na inną i wybrać miejsce w hotelu, wynająć samochód. Obowiązujące prawo nie gwarantuje skutecznej ochrony konsumenta korzystającego z takich usług; 
  • dyrektywy w sprawie ogólnego bezpieczeństwa produktów;
  • strategii Polityki Konsumenckiej 2014-2020 – dokument ten określi wyzwania UE w zakresie ochrony konsumentów i konieczne są zmiany legislacyjne.

Jak widać, dużo jest do zrobienia i nie powinno to dziwić. Obecnie obowiązujące unijne akty prawne zostały przyjęte w czasach poprzedzających gwałtowny rozwój e-handlu. E-klienci nie czują się na rynku całkiem pewnie i nie wynika to tylko z nieuzasadnionych obaw.

>>> Czytaj: KE: Na jesieni nowe prawo w zakresie ochrony prywatności


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy