W internecie nikt nie jest anonimowy, ale mamy prawo do prywatności

Katarzyna Żaczkiewicz 01-02-2010, 21:33

Bezpieczeństwo danych w internecie powinno być zapewnione przez pełną informację o prawach użytkowników i możliwościach przetwarzania danych. Minister Michał Serzycki, GIODO, Zbigniew Stawarz z biura kryminalnego Komendy Głównej Policji oraz dr Bogdan Fischer z Kancelarii Chałas i Wspólnicy mówią DGP o wykorzystaniu danych cyfrowych w internecie oraz blokowaniu stron.

Kto i kiedy może wykorzystywać nasze cyfrowe ślady w internecie?

MINISTER MICHAŁ SERZYCKI, GIODO: Uważam, że choć w internecie nie jesteśmy anonimowi, to mamy prawo do prywatności i powinniśmy o nią walczyć. Tym bardziej że ogromna ilość danych osobowych jest pozyskiwana bez naszej wiedzy i zgody. Dla przykładu wymienię stosowany przez wyszukiwarki mechanizm umożliwiający rejestrację odwiedzanych przez użytkownika stron www i tworzenie na tej podstawie profili osobowościowych. Tymczasem ta informacja w połączeniu z innymi, którymi dysponuje dostawca usługi, może stanowić dane osobowe, które powinny podlegać ochronie. (...)

>> Czytaj także: Zatrzyj po sobie ślady w wyszukiwarce

ZBIGNIEW STAWARZ, ZASTĘPCA DYREKTORA BIURA KRYMINALNEGO, Z KOMENDY GŁÓWNEJ POLICJI: Internetu nie da się opanować. Nawet Chiny, gdzie jest jeden operator, nie są w stanie całkowicie kontrolować danych w internecie. Zatem uchwalanie przepisów prawnych, które mają ograniczyć tę sferę, z góry skazane jest na niepowodzenie. Jeśli bowiem istnieje przepis, to musimy mieć możliwość jego egzekwowania i zastosowania sankcji. Większość danych osobowych w sieci pochodzi od samych użytkowników. Problemem jest, jak się ustrzec przed negatywnymi konsekwencjami rozpowszechniania danych prywatnych.

Czy prawne usankcjonowanie blokowania zabronionych stron internetowych jest zgodne z konstytucją?

MICHAŁ SERZYCKI: Jako organ do spraw ochrony danych osobowych uważam, że przede wszystkim to szczególne przepisy prawa muszą zezwalać na ustalanie tożsamości osób popełniających w sieci różnego rodzaju nadużycia. Niezależnie od tego, czy korzystają oni z niej jako dostawcy usług, czy jako ich użytkownicy. Gdy osoby takie dopuszczają się naruszeń obowiązującego prawa, sprawą powinny zajmować się organy właściwe do ścigania przestępstw, które działają na podstawie własnych przepisów prawa, regulujących ich kompetencje oraz tryb prowadzenia postępowań. Jeśli zaś konieczne byłoby blokowanie stron internetowych propagujących nielegalne treści, to podejmowanie decyzji w tej sprawie przez sąd jest dobrym rozwiązaniem.

>> Czytaj: Rząd zgodził się na blokowanie stron WWW

Dzięki temu przed zastosowaniem tego restrykcyjnego środka dojdzie do wcześniejszego zweryfikowania prawdziwości zarzutów. Poza tym podejmowanie decyzji przez niezawisły sąd daje gwarancje rzetelnego zbadania sprawy. Niemniej trzeba też wziąć pod uwagę to, że takie blokady bardzo łatwo można obejść. Dlatego najpierw należałoby odpowiedzieć na pytanie, czy obecne przepisy nie wystarczają, by walczyć z nielegalnymi treściami w internecie. Jeśli nie, to blokowanie konkretnych stron internetowych uznałbym za dopuszczalne jedynie pod kontrolą niezawisłych sądów.

ZBIGNIEW STAWARZ: W świecie wirtualnym procedury blokowania administracyjnego zakładają odwołanie się do sądu. Postępowanie administracyjne w porównaniu z postępowaniem karnym jest szybsze, dlatego wydaje się skuteczniejsze.

Problem jest wyolbrzymiony. Blokowanie stron ma dotyczyć ściśle określonych poważnych przestępstw, np. tworzenia fałszywych stron bankowych. Jeśliby te strony zostały zablokowane, to nie wiem, kto miałby zaskarżyć zablokowanie ich przez policję. Obowiązkiem administratora jest zablokowanie takich treści.

Więcej w Gazecie Prawnej

gazeta prawna

 

 

>> Czytaj: Prezydent uratuje nas przed cenzurą?


Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie

RSS  
RSS  

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy