Przedstawiciel ds. Handlu Stanów Zjednoczonych opublikował 28 lutego listę serwisów internetowych, a także fizycznych lokalizacji, gdzie dochodzi do największej ilości naruszeń praw autorskich (w przypadku tych pierwszych) oraz handlu podróbkami (przede wszystkim w tych drugich). Podkreślił on, że The Notorius Markets List nie zawiera ani analizy systemu ochrony własności intelektualnej dokonanej przez rząd Stanów Zjednoczonych, ani też dowodów na łamanie prawa.
>> Czytaj także: Czy wciąż dzielimy się muzyką?
Wskazane na liście miejsca tak on-line, jak i off-line, nie są wielkim zaskoczeniem. Wśród serwisów oferujących nielegalną sprzedaż muzyki wymienia się klony rosyjskiego Allofmp3 (ten został zamknięty w roku 2007). Baidu, czołowa chińska wyszukiwarka, ma być odpowiedzialna za tzw. „głębokie linkowanie” do materiałów naruszających prawa autorskie. Problem jest tym poważniejszy, że jest ona najczęściej odwiedzaną stroną w Chinach oraz jedną z dziesięciu na świecie.
Podobnie rzecz się ma z Taobao, chińską platformą aukcyjną. Amerykanie zauważają znaczący postęp w zakresie walki z handlem podróbkami, podkreślają jednak, że wciąż bardzo dużo pozostaje do zrobienia. Serwis mieści się w pierwszej piątce najczęściej odwiedzanych w Państwie Środka.
:[SONDA]:Wśród serwisów indeksujących torrenty wskazano The Pirate Bay, isoHunt, Btjunkie, Kickasstorrents, a także torrentz.com. Z kolei na liście trackerów znalazły się Rutracker, Demonoid, Publicbt, openbittorrent oraz zamunda. Pierwsze dwa oraz ostatni zlokalizowane są w naszej części Europy. Co ciekawe, wymieniony został także ВКонтакте (vkontakte) – rosyjski serwis społecznościowy, lider lokalnego rynku.
>> Czytaj także: isoHunt: pozew o miliony z ciekawostką w tle
Lista zawiera także spis bazarów, gdzie handluje się podróbkami towarów. Wszystkie wskazane lokalizacje znajdują się w krajach rozwijających się – w Ekwadorze, Chinach, Paragwaju, Indonezji, Argentynie, Hong Kongu, Indiach, Rosji, Kolumbii, Tajlandii, Meksyku i Pakistanie oraz na Ukrainie i Filipinach.
Podkreślono, że lista w żaden sposób nie obejmuje wszystkich tego typu miejsc, a jedynie wskazuje takie, gdzie problem jest największy. Raczej nie oczekuje się, by jej opublikowanie wpłynęło na działalność któregokolwiek z wymienionych miejsc, zwłaszcza że większość z nich (szczególnie te internetowe) są przygotowane na ewentualne potyczki prawne.





