Grające Google Doodle, tym razem dla Roberta Mooga (wideo)

23-05-2012, 12:10

Dzisiejsze Google Doodle przypomina pierwsze komercyjne syntezatory, których twórcą był urodzony 78 lat temu Robert Moog. Google nie po raz pierwszy przypomina w ten sposób o człowieku, który osiągnął coś niezwykłego na styku sztuki i technologii.

Google co jakiś czas wprowadza na swoją stronę okolicznościowe logo (tzw. Google Doodle), aby podkreślić ważny dzień lub uczcić jakąś znaną osobę. Czasem to doodle ma charakter ciekawej animacji (jak w przypadku doodle na cześć Freddiego Mercury'ego), innym razem może być grą (jak doodle na cześć "Cyberiady" Stanisława Lema), zdarzyło się już także, że Doodle było czymś w rodzaju muzycznego instrumentu, na którym da się coś zagrać i nawet coś nagrać. Tak było z doodle na cześć Les Paula.

Dziś na głównej stronie Google mamy znów muzyczne doodle, które wygląda jak stary syntezator podłączony do szpulowego magnetofonu.

Google Doodle

Da się na tym grać. Klawisze można wciskać kursorem myszy lub przy pomocy klawiatury (przyciski 1-0). Potencjometry też działają (trzeba złapać je myszą i przesuwać kursor w dół lub w górę) i pozwalają na modelowanie barwy dźwięku oraz jego dynamicznych zmian w czasie. "Magnetofon" również działa i można użyć przycisków na nim, aby nagrać coś, odtworzyć, opublikować w Google+ lub uzyskać bezpośredni link.

Czytaj: Google Doodle gra dalej i nawet nagrywa (wideo)

To Doodle upamiętnia Roberta Mooga. Nie był on wynalazcą syntezotora (jak niektórzy twierdzą), ale stworzył syntezator, który był konfigurowalny i znalazł szerokie zastosowanie w praktyce muzycznej. Warto dodać, że Moog był także konstruktorem tranzystorowej wersji thereminu - to fascynujący instrument wynaleziony przez Lwa Termena, w którym sterowanie wysokością i dynamiką dźwięku odbywa się poprzez ruszanie rękami pomiędzy antenami.

Instrument Mooga miał wiele zalet istotnych dla praktyki wykonawczej. Można było go rozbudowywać dołączając do niego różne moduły. Miał klawiaturę, zatem można było stosować go do grania na koncertach. Wcześniejsze syntezatory były maszynami raczej do pracy studyjnej.

Z czasem słowo "moog" zaczęło być używane dla określenia tego rodzaju syntezatorów i w taki sposób wyjaśniały je niektóre encyklopedie i słowniki muzyczne. Również na okładkach płyt umieszczano informację o tym, że ktoś grał na moogu, a nie na syntezatorze. Z moogów korzystały m.in. grupy The Beatles i Rolling Stones, a z polskich artystów sięgali po nie Czesław Niemen, Marek Biliński oraz Józef Skrzek.

Syntezatory wyprodukowane przez firmę Mooga nie wytrzymały konkurencji z tańszymi odpowiednikami od takich koncernów, jak Roland czy Yamaha. Wciąż jednak znajdziemy artystów, którzy grają na starych, oryginalnych instrumentach Mooga.  

Google Doodle jest sympatyczne, ale my proponujemy Wam obejrzenie filmu, który pokazuje, co moogi potrafiły.


Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie

RSS  

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy