Hasła wprowadzane np. przy logowaniu na konto bankowe, mogą być skradzione za pomocą tzw. keyloggera, czyli programu który zapisuje dane wprowadzane przez użytkownika z klawiatury. Rozwiązaniem na ten problem miało być korzystanie z klawiatury wirtualnej wyświetlanej na ekranie, na której znaki wskazywane są myszką.
Cyberprzestępcy już od trzech lat znają sposób na kradzież danych z takiej wirtualnej klawiatury - wystarczy stworzyć program, który w czasie kliknięć zrobi zrzuty z ekranu. Wadami tych programów było jednak duże zużycie pamięci i konieczność przesyłania dużych plików. Przestępcy nie korzystali więc z tej techniki często, poprzestając na łatwiejszych celach.
Jak donosi AP, hiszpańska firma Hispasec Systems wykryła nowego konia trojańskiego, który korzysta z ulepszonych technik kradzieży haseł. Złośliwy kod potrafi przechwytywać dane zarówno z klawiatury jak i z ekranu. Nie wykonuje przy tym całych zrzutów, ale jedynie zrzut małego obszaru wokół kursora myszy w chwili kliknięcia. Dzięki temu zapisane przez niego pliki mają mały rozmiar.
Wykryty przez Hispasec trojan był blokowany jedynie przez sześć, z trzydziestu programów antywirusowych, na których go przetestowano. Szkodnik może się zainstalować na komputerze użytkownika w czasie odwiedzania specjalnie spreparowanych stron internetowych. Linki do takich stron mogą być zawarte w spamie.
Artykuł może zawierać linki partnerów, umożliwiające rozwój serwisu i dostarczanie darmowych treści.