WikiLeaks: tajemniczy plik i apel Pentagonu

06-08-2010, 10:58

Na stronie WikiLekas pojawił się duży, zaszyfrowany plik, który wzbudza wiele domysłów i komentarzy. Wiadomo, że ma on charakter "ubezpieczenia" dla serwisu. Tymczasem Departament Obrony USA żąda od serwisu WikiLeaks zwrotu dokumentów z Afganistanu i zaprzestania podobnych publikacji.

25 lipca na stronie WikiLeaks pojawił się Dziennik Wojny w Afganistanie - zbiór ponad 76 tys. raportów wojskowych z lat 2004-2010. Dokumenty zawierają m.in. dokładne liczby dotyczące zabitych, rannych oraz zatrzymanych w czasie konkretnych akcji.

Po raz kolejny strona WikiLeaks pokazała wszystkim to, co amerykańskie wojsko chciało (z różnych powodów) utajnić. Przedstawiciele Białego Domu stwierdzili, że taki przeciek zagraża bezpieczeństwu wojsk w Afganistanie. Administratorzy WikiLeaks chyba jednak mieli na uwadze to bezpieczeństwo, gdyż nie udostępnili 15 tys. kolejnych raportów, które podobno mają w rękach.

>>> Czytaj: Niejawne dokumenty z Afganistanu są w sieci

Wczoraj przedstawiciele Pentagonu oficjalnie zażądali od WikiLeaks zwrotu dokumentów pochodzących z baz Departamentu Obrony  i wstrzymania się z kolejnymi publikacjami tego typu.

Rzecz jasna Departament Obrony nie może powstrzymać ludzi przed analizowaniem ujawnionych już dokumentów. Pentagon mówi, że nie chodzi już o "minimalizowanie krzywdy", ale o zdjęcie dokumentów ze strony i zwrócenie ich właścicielom (źródło: AP, Pentagon demands return of leaked war documents).

O gotowości WikiLeaks do ujawnienia kolejnych informacji może natomiast świadczyć to, że na stronie Dziennika Wojny w Afganistanie pojawił się plik o wielkości 1,4 GB opisany jako Insurance file (plik ubezpieczeniowy). 

Sonda
Popierasz działalność serwisu WikiLeaks.org?
  • tak
  • nie
  • nie mam zdania
wyniki  komentarze

Plik jest zaszyfrowany przy użyciu Algorytmu AES-256. Można więc uznać, że nie zostanie odczytany, dopóki WikiLeaks nie udostępni odpowiedniego klucza. Blogerzy i dziennikarze tylko się domyślają, co on może zawierać. Może są to raporty wojskowe, a może depesze przesyłane pomiędzy pracownikami wywiadu? 

Założyciel i szef WikiLeaks Julian Assange w wywiadzie dla Democracy Now!  powiedział o tajemniczym pliku tylko tyle:

- Myślę, że lepiej będzie, jeśli tego nie skomentujemy. Ale, wiesz, ktoś mógłby wyobrazić sobie w podobnej sytuacji, że może warto upewnić się, że ważne części historii nie znikną. 

Duży rozmiar pliku sprzyja różnym teoriom. Niektórzy sugerują nawet, że może to być zwykły blef mający na celu wystraszenie Pentagonu. 

>>> Czytaj: Wikileaks.org na celowniku władz USA?


Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy