17 lutego br. Komisja Europejska została poinformowana o planowanym przejęciu wytwórni EMI Group przez jednego z jej konkurentów – wytwórnię Universal Music Group, należącą do koncernu Vivendi. W piątek Bruksela podała do wiadomości, że rozpocznie procedurę dokładnego sprawdzenia tejże transakcji. Wstępne zapoznanie się z nią sugeruje istnienie obaw co do poziomu konkurencji w kilku krajach członkowskich Unii Europejskiej, a także na terytorium Europejskiego Obszaru Gospodarczego (UE oraz Islandia, Liechtenstein i Norwegia).
Czytaj takżę: EMI pozywa Irlandię
Unijna egzekutywa zauważa, że obie wytwórnie cieszą się dzisiaj wysokimi udziałami w rynku fizycznej oraz cyfrowej dystrybucji muzyki. Przejęcie EMI przez Universal sprawiłoby, że wytwórnia ta znacząco umocniłaby swoją pozycję, także względem konsumentów. Komisja podkreśla, że nowo powstały podmiot byłby prawie dwukrotnie większy niż kolejny w EOG.
Jej zdaniem nie byłby także w wystarczającym stopniu ograniczany przez konkurentów, siłę nabywczą konsumentów, a także przez „nielegalną konsumpcję muzyki (tzw. piractwo)”. Innymi słowy – brak byłoby odpowiednio silnego podmiotu, który mógłby zrównoważyć pozycję Universal.
Joaquín Almunia, unijny komisarz odpowiedzialny za konkurencję, powiedział, że proponowane przejęcie na rynku muzyki mogłoby ograniczyć konkurencję na nim, ze szkodą dla konsumentów. Komisja musi się upewnić, że będą oni nadal mieli szeroki dostęp do muzyki, tak w różnych postaciach fizycznych, jak i formie cyfrowej.
Komisja Europejska ma 90 dni roboczych (do 8 sierpnia br.) na wydanie swojej opinii. W komunikacie prasowym podkreślono, że wszczęcie postępowania nie jest równoznaczne z wydaniem jakiejkolwiek decyzji.





