Aktualnie istnieją dwie wersje programu TwitterNET Builder. Pierwsza z nich wykorzystuje szkodliwe polecenia ze stałymi nazwami. Druga natomiast pozwala użytkownikom zmieniać nazwy poleceń, co utrudnia zidentyfikowanie, z których kont Twittera kontrolowane są botnety. Aplikacja jest darmowa, chętnie więc używają jej nowicjusze (z ang. script kiddies).
>> Czytaj także: Twitter wykorzystany do kontrolowania botnetu
Szkodliwy kod nie posiada własnych mechanizmów dystrybucji i musi być ręcznie uruchomiony na komputerze ofiary – tłumaczy David Jacoby, ekspert z Kaspersky Lab. Żeby do tego doszło, twórca szkodnika musi zachęcić ofiarę do odwiedzenia zainfekowanej strony WWW lub użyć robaka rozprzestrzenianego za pośrednictwem nowych luk w zabezpieczeniach.
Jak zauważają specjaliści ds. bezpieczeństwa, zainteresowanie Twitterem wśród przestępców wciąż rośnie. Od połowy marca coraz popularniejsza staje się kradzież danych pozwalających na uzyskanie dostępu do kont Twittera oraz umieszczanie w tym serwisie szkodliwych odnośników. Obserwujemy także wzrost tendencji do handlowania tymi danymi – mówi Costin Raiu, ekspert z Kaspersky Lab, członek Globalnego Zespołu ds. Badań i Analiz (GReAT).
Na rosyjskojęzycznych forach hakerów kwitnie handel zinfiltrowanymi kontami użytkowników tego serwisu mikroblogowego. Ich cena waha się od 100 do 200 dolarów amerykańskich. Wszystko zależy od liczby znajomych – im więcej osób śledzi dane konto, tym większa jest jego cena.
>> Czytaj także: LOL… i stracisz dostęp do swego konta na Twitterze (wideo)
Kradzież konta może odbyć się na dwa sposoby: przy użyciu trojanów wykradających dane uwierzytelniające bezpośrednio od użytkowników lub za pomocą stron phishingowych żądających wprowadzenia tych danych. Po dostaniu się na konto cyberprzestępcy mogą wysyłać z niego szkodliwe wiadomości, które wyglądają, jakby pochodziły od prawowitego właściciela konta. Mogą też po prostu konto sprzedać.















