Przez ostatnie dwa lata media, influencerzy i działy marketingu firm technologicznych robiły wszystko, żeby przekonać nas, że sztuczna inteligencja potrafi wszystko. Automatyzuje całą firmę, zastępuje każdego specjalistę, działa bez nadzoru i nigdy się nie myli. W 2026 roku coraz więcej ludzi siada do tych narzędzi w praktyce i odkrywa, że rzeczywistość wygląda nieco inaczej. To dobry moment, żeby porozmawiać szczerze.
Kiedy jakaś technologia przyciąga dziesiątki miliardów dolarów inwestycji w ciągu kilku lat, pojawia się przy niej ogromna ilość szumu. Każdy chce kawałek tortu, więc każdy buduje "narzędzie AI". Powstały setki produktów pisanych na kolanie, które w podstawowym stopniu nie działają tak jak obiecuje ich strona sprzedażowa - komentuje Piotr Wolniewicz z AIPORT.pl.

Generatory wideo, avatary, narzędzia do UGC, automatyczne systemy obsługi klienta. Czytasz opis, oglądasz demo na YouTube i myślisz, że za chwilę zastąpisz połowę procesów w firmie. Potem uruchamiasz produkt i okazuje się, że demo było nakręcone w najlepszych możliwych warunkach, a w rzeczywistości narzędzie ledwo dowozi podstawową funkcjonalność.
Sam przez to przechodziłem wielokrotnie. Płaciłem za subskrypcje, które obiecywały konkretne rzeczy i nie dowoziły ich. Traciłem czas na konfigurację narzędzi, które teoretycznie miały automatyzować moją pracę, a w praktyce generowały nowe problemy do rozwiązania.
To nie jest powód, żeby odrzucić AI w całości. To jest powód, żeby podchodzić do niej z otwartą głową i zdrowym sceptycyzmem.
Jednym z największych tematów ostatnich miesięcy są agenty AI, czyli systemy, które mają samodzielnie wykonywać złożone zadania bez udziału człowieka. W prasie branżowej brzmią jak gotowe rozwiązanie dla każdej firmy. W praktyce wygląda to inaczej.
Kiedy po raz pierwszy siadasz do budowania prostego agenta, na przykład w n8n, i próbujesz połączyć dwa kroki automatyzacji, możesz spędzić nad tym kilka godzin. Nie dlatego, że jesteś nierozgarnięty. Dlatego, że technologia jest wciąż na wczesnym etapie, dokumentacja bywa niekompletna, a modele zachowują się nieprzewidywalnie przy zadaniach, które wydają się proste.
To nie jest argument przeciwko agentom. To jest argument przeciwko narracji, że wystarczy kliknąć przycisk i wszystko się samo zautomatyzuje. Nie zautomatyzuje, przynajmniej nie od razu i nie bez pracy.
Jest jeszcze jeden problem, o którym mówi się zbyt mało, a który ma ogromne znaczenie praktyczne. Modele językowe regularnie podają nieprawdziwe informacje z pełną pewnością siebie. Wczoraj czytałem odpowiedź jednego z popularnych modeli, w której napisał, że mamy rok 2025 i podał nieprawidłowe informacje o aktualnej sytuacji politycznej w Polsce.
To nie jest błąd jednorazowy. To jest strukturalna cecha obecnych modeli, które mają datę graniczną swojej wiedzy i nie zawsze potrafią przyznać się do jej braku. Kiedy pytasz o coś aktualnego, często dostajesz odpowiedź, która brzmi pewnie i kompetentnie, a jest po prostu nieaktualna albo nieprawdziwa.
W zadaniach opartych na aktualnych danych, analizie bieżącej sytuacji rynkowej czy weryfikacji faktów, AI bez dostępu do internetu po prostu nie jest wiarygodnym źródłem. Warto o tym wiedzieć zanim powierzysz jej zadanie, od którego zależy decyzja biznesowa.
Po tym wszystkim można odnieść wrażenie, że jestem przeciwnikiem sztucznej inteligencji. Jestem dokładnie odwrotnie, używam jej codziennie i uważam, że to jedna z najbardziej transformacyjnych technologii, z jakimi miałem do czynienia w 20 latach pracy.
Ale używam jej tam, gdzie faktycznie działa.
Synteza danych i skracanie długich materiałów do esencji. Nauka nowych tematów, gdzie AI potrafi wytłumaczyć skomplikowane zagadnienia prosto i odpowiadać na pytania w czasie rzeczywistym. Pisanie i redagowanie treści, gdzie przy dobrych instrukcjach przyspiesza pracę radykalnie. Generowanie prostych grafik na potrzeby social mediów czy prezentacji. Część korespondencji mailowej i proste dokumenty, w tym podstawowe dokumenty prawne.
Po wielu miesiącach testowania różnych rozwiązań mam kilka zasad, które stosuję zanim zdecyduję się na jakiekolwiek narzędzie.
Szukam opinii użytkowników spoza oficjalnych materiałów marketingowych. Demo na stronie producenta zawsze wygląda idealnie, dlatego szukam recenzji od ludzi, którzy używają narzędzia w realnych warunkach i opisują zarówno plusy jak i ograniczenia.
Testuję przed zakupem rocznej subskrypcji. Większość narzędzi oferuje trial albo plan darmowy. Warto z niego skorzystać na konkretnym zadaniu z prawdziwego życia, nie na przykładzie z tutoriala.
Sprawdzam czy narzędzie robi jedną rzecz dobrze, czy dziesięć rzeczy przeciętnie. Najlepsze narzędzia AI które znam mają wąską specjalizację i robią ją naprawdę dobrze. Produkty, które obiecują że zastąpią całą Twoją pracę, zazwyczaj robią wszystko na poziomie niedostatecznym.
Rok 2026 w świecie AI to czas weryfikacji, nie upadku. Technologia jest prawdziwa, możliwości są realne, ale wymagają zrozumienia gdzie AI faktycznie pomaga, a gdzie jeszcze nie dowozi.
Właśnie po to jest AIPORT.pl. Nie piszemy o AI z zachwytu ani z obowiązku. Piszemy o niej jak praktycy, którzy ją testują, używają i potrafią powiedzieć wprost co warto, a czego unikać. W polskim internecie takie miejsce było potrzebne i każdego dnia dostajemy potwierdzenie, że tak jest.
Bo dobra informacja o AI jest dziś równie ważna jak sama AI.
Piotr Wolniewicz jest przedsiębiorcą i redaktorem naczelnym AIPORT.pl. Od ponad 20 lat buduje firmy w obszarze B2B, marketingu i nowych technologii.
Foto:
Freepik
Treść: materiał partnera
Artykuł może zawierać linki partnerów, umożliwiające rozwój serwisu i dostarczanie darmowych treści.
© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.