Izraelska firma Waze, twórca społecznościowych map, została dwa lata temu przejęta przez Google’a za około miliard dolarów. Wtedy zastanawiano się, w jakim celu Amerykanie aż tyle zapłacili za firmę oferującą usługę, którą Google także posiada. Aplikacja ta zbiera dane na temat przejazdów
użytkowników i pozwala im na zgłaszanie wypadków, korków,
miejsc postoju policjantów itd. Użytkownicy mogą też aktualizować
informacje na temat miejsc. A dane, jak wiadomo, to towar bardzo cenny. Amerykanie postawili na dużą niezależność firmy, jej siedziba i cały zespół pozostały bowiem w Izraelu.
Wygląda na to, że po dwóch latach od przejęcia tajemnica zaczyna się powoli wyjaśniać. Waze wchodzi bowiem w carpooling, usługę polegającą na wspólnej jeździe samochodem przez chociażby mieszkających niedaleko siebie pracowników jednej firmy lub tego samego budynku. Nosi ona nazwę RideWith. Waze ogłosiła rozpoczęcie testów w izraelskim regionie Gush Dan (jest to rejon metropolitalny Tel Awiwu, największego miasta kraju).
Wybór miejsca nie dziwi ze względu na duży potencjał przewozowy (mieszka tam ok. 3,6 mln osób, co stanowi 44 proc. populacji kraju). Co jednak ważne, RideWith działać będzie jedynie w godzinach szczytu, gdy ludzie będą jeździć do pracy lub wracać do domu. Ma to pozwolić uniknąć problemów, z jakimi w coraz większej liczbie miast boryka się Uber. Stworzona przez firmę aplikacja wyliczy koszt podróży, bazując na przebytej odległości oraz kosztach amortyzacji pojazdu. W tej sytuacji powinniśmy mieć do czynienia z pokrywaniem przez pasażerów faktycznych kosztów zużycia samochodu.
Waze zaznacza, że stawki amortyzacji oraz zużycia paliwa będą równe lub
niższe od rekomendowanych przez organizację Heshev, wyznaczającą w tym
zakresie standardy. To dodatkowo powinno uchronić kierowców przed
zarzutami o zarobek.
Kierowcy, którzy zainteresowani są tą usługą powinni zgłosić swoją chęć poprzez aplikację Waze, natomiast potencjalni pasażerowie muszą pobrać aplikację RideWith. Firma ostrzega, że nie wszyscy chętni od razu będą mogli skorzystać z usługi. Warunkiem jest bowiem zgłoszenie się odpowiedniej liczby kierowców i pasażerów z danego obszaru.
Czy Tel Awiw stanie się polem doświadczalnym dla Google’a przed wprowadzeniem tej usługi globalnie lub przynajmniej w największych miastach? Nie można wykluczyć takiego obrotu sprawy. Uber odniósł duży sukces, napotkał jednak na problemy w części miast, gdzie jego działalność nie jest zbyt mile widziana. Amerykanie, widząc to, chcą być może sprawdzić odbiór społeczny usługi. Na dalsze kroki przyjdzie nam trochę zaczekać.















