Na przestrzeni ostatnich lat DI pisał o problemach osób, które były skazane na powolny internet pomimo umowy na szybkie łącze. Przedstawiciele Urzędu Komunikacji Elektronicznej przyznawali, że problem jest im znany, ale rozkładali ręce. W umowach z operatorami zdefiniowana jest prędkość maksymalna, a przecież nawet 1 kbps to jest „dostęp do internetu”.
Ministerstwo Infrastruktury chce to zmienić, o czym możemy poczytać w przygotowanych założeniach Projektu ustawy o zmianie ustawy Prawo telekomunikacyjne (PDF, 101 stron). Dokument ten jest dostępny na stronie ministerstwa wraz z uwagami zgłoszonymi w czasie konsultacji (PDF, 97 stron).
>>> Czytaj: Polska na szarym końcu w światłowodowym wyścigu
Dokumenty są obszerne i dotyczą wielu ważnych spraw, jak np. definicja dostępu do lokalnej pętli abonenckiej. Najbardziej interesujące dla internautów będą jednak propozycje dotyczące art. 56 Prawa telekomunikacyjnego, który dotyczy umów z abonentami. Propozycja zmian w art. 56 ust. 3 ma na celu uzupełnienie katalogu obowiązkowych elementów umowy o:
- sposoby dokonywania płatności;
- warunki korzystania z promocji, w tym minimalny okres trwania umowy
promocyjnej; - dane dotyczące funkcjonalności świadczonej usługi, w tym informacje o tym, czy zapewniany jest dostęp do służb ratunkowych, informacje o wszelkich ograniczeniach w dostępie lub korzystaniu z usług i
aplikacji oraz informacje o działaniach, jakie dostawca usług jest uprawniony podejmować w
celu pomiaru parametrów usługi oraz optymalnej organizacji ruchu w sieci
telekomunikacyjnej; - uprawnienia abonenta w przypadku niezapewnienia przez dostawcę publicznie
dostępnych usług telekomunikacyjnych minimalnych gwarantowanych parametrów
świadczonej usługi; - sposób przekazywania abonentowi informacji i zagrożeniach związanych ze świadczoną usługą w tym o sposobach ochrony bezpieczeństwa, prywatności i danych osobowych;
- minimalną gwarantowaną prędkość transferu danych w ramach świadczonej usługi
dostępu do sieci Internet, która nie może być niższa niż 90% prędkości oferowanej lub
prezentowanej w materiałach informacyjnych lub promocyjnych.
Ostatni punkt jest najciekawszy. Abonent ma być informowany o gwarantowanej minimalnej prędkości. Nadal więc operatorzy będą mogli reklamować łącza o prędkości do 2, 6 czy 10 Mbps, ale oprócz tego będą musieli podać gwarantowaną prędkość minimalną. Trudno nie zgodzić się z ustawodawcą, który stwierdza:
Ratio legis tego przepisu jest wprowadzenie uczciwej konkurencji bazującej na realnych
danych i przejrzystych zasadach. Przedsiębiorcy powinni bowiem rywalizować na rynku,
oferując gwarantowane prędkości.
Ustawodawca chce ponadto, aby abonent był zwolniony z obowiązku zapłaty całości opłaty abonamentowej, jeśli minimalne gwarantowane parametry usługi nie zostały spełnione (zob. str. 30 dokumentu z założeniami).
Minimalna prędkość? To niemożliwe!
W dokumencie z uwagami do założeń można poczytać, co sądzi na ten temat TP. Zdaniem operatora „nie ma żadnego uzasadnienia do tego, by
abonent nie był zobowiązany do zapłaty, jeżeli nie tylko miał zapewniony dostęp do sieci Internet, ale z synchronizacją niższą od tej
wskazanej w umowie, ale problem dotyczył jedynie np. 1 dnia, 1 godziny czy 15 minut braku zachowania minimalnych parametrów
odkreślonych w umowie, a przez 30 dni, przez 30 dni i 23 godziny, przez 30 dni, 23 godziny i 45 minut parametry minimalne były
zachowane”.
Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji uważa natomiast, że rozwiązanie polegające na zagwarantowaniu prędkości transferu danych nie niższej niż 90% prędkości oferowanej w praktyce nie jest
możliwe do wdrożenia. Operatorzy telekomunikacyjni świadczący usługi dostępu do internetu nie są w stanie zagwarantować jakości
wszystkich serwerów światowych i jest to fakt, który w planowanych obowiązkach nie może zostać pominięty. W przypadku przedsiębiorcy świadczącego usługi w oparciu o sieć TP (Bitstream Access) nie będzie możliwe zapewnienie 90%
przepływności maksymalnej w przypadku braku analogicznego postanowienia oferty ramowej, a na jej podstawie wykonywanego obowiązku
TP w umowie o dostępie telekomunikacyjnym.
Polska Izba Komunikacji Elektronicznej stoi na stanowisku, że minimalna gwarantowana prędkość może się okazać „nieproporcjonalnie kosztowna” z punktu widzenia zarówno przedsiębiorców telekomunikacyjnych, jak i ostatecznie abonentów. Faktem jest, że takie oferty nie są stosowane nawet w przypadku usług świadczonych klientom biznesowym,
wymagającym połączenia z siecią o stałych wartościach.
Dziennik Internautów spytał o tę kwestię wszystkich większych operatorów. Ich opinie jeszcze opublikujemy.





