Darmowy Quick.Cms? Lepiej uważaj na licencję. Możesz słono zapłacić!

16-02-2017, 12:57

Czytasz licencje darmowego oprogramowania? Lepiej zacznij bo w przypadku "darmowego" Quick.Cms licencja przewiduje 1999 zł kary za pewne działania użytkownika. Producent programu wykrywa te naruszenia i wysyła wezwania do zapłaty.

Quick.Cms jest "darmowy"?

Darmowe oprogramowanie nie zawsze jest darmowe w sensie ścisłym. Korzystanie z niego czasem wymaga spełnienia pewnych zasad, za których naruszenie producent może pociągać do odpowiedzialności. W takich przypadkach oprogramowanie nie powinno być nazywane "darmowym" a jedynie "bezpłatnym".

Oprogramowanie Quick.Cms reklamuje się jako "darmowe", ale tak naprawdę jest tylko "bezpłatne". Co więcej, skorzystanie z niego może kosztować drogo jeśli pominiemy pewien istotny szczegół.

Quick.Cms
Zrzut strony OpenSolution promujący Quick.Cms z informacją o "darmowości"

Skorzystanie z Quick.Cms wymaga spełnienia warunków licencji, która jest dostępna na stronie OpenSolution (producenta Quick.Cms). Bardzo istotny jest §3 tej licencji, który określa warunki eksploatacji i kary umowne.

Warunkiem niezbędnym do udzielenia licencji jest pozostawienie w stopce strony wyraźnej i widocznej informacji "powered by Quick.Cms". Zakazane jest nie tylko ukrywanie lub usuwanie tej informacji, ale również jej "jakiekolwiek modyfikowanie" (§3 ust. 7).

Ponadto licencja stanowi, że użytkownicy naruszający zasady licencji będą zobowiązani do zapłacenia kary umownej w wysokości 1999 zł za każdy przypadek naruszenia.

Licencja Quick.Cms

Jeśli więc stworzycie stronę z użyciem Quick.Cms i jakkolwiek zmodyfikujecie stopkę, zostaniecie wezwani do zapłacenia blisko 2 tys. zł za każde takie naruszenie. I to nie jest teoretyczna możliwość. Naprawdę dostaniecie wezwanie.

OpenSolution wzywa do zapłaty

Problem w tym, że wielu użytkowników oprogramowania "darmowego" w ogóle nie przeczyta licencji (bo po co, skoro jest "darmowe"?). Oczywiście licencje trzeba czytać, ale mamy tu do czynienia z największym kłamstwem internetu. Nawet osoby mówiące, że "trzeba czytać licencje" często nie czytały wszystkich postanowień, regulaminów i polityk prywatności, które ich dotyczą. Szczególnie gdy coś jest "darmowe".

Stawia to OpenSolution w ciekawej sytuacji. Każda modyfikacja stopki może być podstawą wezwania do zapłacenia blisko 2 tysięcy złotych.

Dziennik Internautów dowiedział się, że firma korzysta z tej możliwości i wzywa do zapłaty. Jeśli utworzysz jakąkolwiek stronę z oprogramowaniem Quick.Cms  i zmodyfikujesz choćby mało istotne szczegóły stopki, dostaniesz wezwanie do zapłacenia 2 tys. złotych od każdego naruszenia. W pisemnych wezwaniach OpenSolution informuje, że jest to próba "polubownego zakończenia sprawy". Termin na wpłatę to 10 dni.

Dziennik Internautów widział pismo z wezwaniem do zapłaty. Postanowiliśmy opisać sprawę zwłaszcza po to, aby powstrzymać niezamierzone naruszenia licencji. Poza tym lubimy analizować podobne sytuacje od strony etycznej i prawnej.

Kwestie etyczne, czyli nie ma taryfy ulgowej

Jest dla nas absolutnie zrozumiałe dlaczego OpenSolution chce pozostawienia stopki na stronach wspieranych bezpłatnym CMS-em. To jest po prostu reklama, która stanowi jakąś formę wynagrodzenia dla twórcy oprogramowania. Żądanie pieniędzy za usunięcie stopki byłoby dla nas całkowicie zrozumiałe. Problem w tym, że OpenSolution zażąda kary umownej za każdą modyfikację.

Załóżmy, że ktoś zmienia kolor stopki albo nieznacznie zmienia jej wielkość. Nie jest nawet istotne czy stopka będzie przez to mniej czy bardziej widoczna. Nie jest istotne jaki będzie wpływ modyfikacji na efekt "reklamowy". OpenSolution ma podstawy do żądania kary umownej. Znamy przypadek, gdy modyfikacja stopki była nieznaczna, a jednak producent zażądał od naruszyciela znacznej kwoty (będącej wielokrotnością tych 1999 zł). 

Inna rzecz to wysokość podstawowej kary umownej. Nie bardzo wiadomo dlaczego wynosi ona aż 1999 zł za każdą "jakąkolwiek modyfikację". Prawo pozwala nakładać kary umowne, ale nie powinny być one "rażąco wygórowane". Osoby wzywane do zapłaty mogą się zgodzić z faktem naruszenia licencji, ale kwoty kar wydają się im zbyt duże. Kary będą szczególnie dotkliwe jeśli ktoś stworzył kilka stron z "jakkolwiek zmodyfikowaną" stopką. OpenSolution zażąda 2 tys. zł za każdy przypadek, nawet jeśli te strony nie miały dużej oglądalności. W innym przypadku ktoś stworzy tylko jedną często odwiedzaną stronę, ale z racji liczby naruszeń zapłaci mniej.

Dodatkowo jedna z osób wzywanych do zapłaty powiedziała nam, że licencja nie była szczególnie wyeksponowana. Ta osoba zasugerowała nawet, że kiedyś warunki licencji były inne i niektórzy użytkownicy Quick.Cms mogli nie zauważyć zmian. Nie mamy sposobu by to zweryfikować.

Firma OpenSolution jest innego zdania. Uważa, że licencja jest dobrze wyeksponowana.

Co na to OpenSolution?

Zwróciliśmy się do OpenSolution z pewnymi pytaniami. Chcieliśmy wiedzieć m.in., czy firma potrafi jakoś uzasadnić wysokość kary umownej. Spytaliśmy też ile podobnych naruszeń odnotowała OpenSolution oraz ile osób firma wezwała do zapłaty w związku z naruszeniami? Spytaliśmy, czy były jakieś spory zakończone wyrokiem sądu.

Nie otrzymaliśmy odpowiedzi na powyższe pytania. W pierwszym e-mailu do Dziennika Internautów Zdzisław Zawada (właściciel firmy) polecił nam zapoznać się z licencją, zapewnił o rzetelności firmy i powiedział, że pewne informacje nie są publicznie dostępne. Zdzisław Zawada zażądał również autoryzacji każdej wypowiedzi, także tych udzielonych e-mailowo.

Żądanie autoryzacji wypowiedzi e-mailowych to raczej dziwny zwyczaj. Polega to na tym, że dziennikarz musi prosić o potwierdzenie, że jego rozmówca w e-mailu napisał to co napisał. Nie dostaliśmy autoryzacji dla pierwszego e-maila toteż nie możemy go przytoczyć. Możemy was jedynie zapewnić, że w tym pierwszym mailu nie było odpowiedzi na wszystkie nasze pytania.

W toku dalszej korespondencji Zdzisław Zawada zwrócił nam uwagę na sposób informowania o licencji. Tutaj możemy wkleić fragment maila, który nam "autoryzowano". Zdzisław Zawada wymienił w nim następujące działania firmy, które mają zapobiegać naruszeniom.

 - informacja o licencji już w instrukcji instalacji i opisie wymagań (dokumentacja-instalacja-wymagania.png) w zasadzie każdy powinien trafić na tą stronę
- informacja o licencji w panelu administracyjnym z wymaganiem akceptacji w celu wyłączenia tego komunikatu i korzystania z panelu (wymagana-akceptacja-licencji.png)
- informacje w kodzie źródłowym w pliku gdzie znajduje się link do naszej strony wraz podpisem o nazwie systemu w stopce (plik-footer.png i plik-footer-2.png) ostrzegające o potrzebie zapoznania się z licencją w razie modyfikacji.
- w razie ew usunięcia linka komunikat w panelu administracyjnym (komunikat-w-przypadku-usuniecia-linka.png)
- po kliknięciu akceptacji licencji w panelu administracyjnym zawsze użytkownik może znaleźć link do licencji po najechaniu myszką na logo OpenSolution nad menu w panelu (menu-os.png)

Zdzisław Zawada uznał, że jest mało prawdopodobne, aby użytkownik nie dowiedział się o warunkach licencji. Z drugiej jednak strony naruszenia się zdarzają i Zdzisław Zawada nie chciał nam powiedzieć ile naruszeń odnotowano. Trudno uwierzyć, że naruszyciele działają z pełną świadomością naruszania zasad i z radością narażają się na ryzyko zapłacenia 1999 zł.

Co na to prawnik?

Komentarz ekspercki w tej sprawie przygotował dla nas Bogusław Wieczorek, radca prawny specjalizujący się w zagadnieniach własności intelektualnej i autor bloga Własność intelektualna w praktyce. Już na wstępie zwrócił on uwagę, że... użytkownik użytkownikowi nierówny.

- W tym konkretnym przypadku licencja posługuje się pojęciem kary umownej za naruszenie jej warunków, a żądana w wezwaniu kwota jest wielokrotnością zastrzeżonej kary. Takie postanowienie w relacji pomiędzy przedsiębiorcami jest zgodne z prawem. Gdyby jednak licencja skierowana była do użytkownika- konsumenta, postanowienie to byłoby nieważne z mocy prawa, a wobec dystrybutora oprogramowania mogłoby zostać wszczęte postępowanie przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów - zauważył ekspert.

Z tego co nam wiadomo, przynajmniej jedna osoba wezwana do zapłaty przez OpenSolution nie była przedsiębiorcą. Spostrzeżenie radcy wydaje się zatem istotne.

Bogusław Wieczorek uważa ponadto, że nawet gdy użytkownik jest przedsiębiorcą to istnieją sposoby podważenia wysokości kary umownej.

- Drogą do podważenia wysokości roszczeń w przypadku wszystkich wezwań do zapłaty / naprawienia szkody jest wysokość poniesionej szkody. Jakkolwiek w przypadku kar umownych, są one należne niezależnie od wysokości takiej szkody i mają także charakter represyjny (kara) a nie wyłącznie kompensacyjny (odszkodowanie), to kodeks cywilny stanowi, że można żądać jej zmniejszenia, jeśli kara jest "rażąco wygórowana". Przesłanką do stwierdzenia, czy jest ona "rażąco wygórowana", będzie m.in. wysokość poniesionej szkody. Co nie znaczy, że wysokość naliczonych kar zostanie automatycznie zmniejszona do wysokości szkody. W tym konkretnym przypadku drogą do stwierdzenia "rażącego wygórowania" może być skonfrontowanie liczby wyświetleń zaparkowanych stron oraz ich wagi dla pozycjonowania strony dystrybutora z budżetem reklamowym, jaki trzeba byłoby przeznaczyć, aby uzyskać podobny efekt reklamowy - tłumaczy Bogusław Wieczorek choć dodaje, że dla uproszczenia pominął kwestie osobistych praw autorskich i oznaczenia utworu.

Bogusław Wieczorek dodał, że zasadniczo dla kwestionowania wysokości kary umownej nie będzie miało znaczenia to, a jaki sposób OpenSolution informowała o licencji.

- Co do umieszczania treści licencji w wersji elektronicznej - taka jest natura internetu i obrotu elektronicznego. Może to powodować pewne niedogodności po stronie dystrybutora, bo będzie musiał np. wykazać, że plik z licencją znajdował się w danym czasie na serwerze, ale nie sądzę, aby można było w tym konkretnym przypadku skutecznie to zakwestionować, choćby z uwagi na skalę projektu - podsumował ekspert.

 

Zobacz także:

Umowa licencyjna w prawie autorskim.

W publikacji szczegółowo omówiono zagadnienia dotyczące zawierania umów licencyjnych na gruncie prawa autorskiego. Publikacja odnosi się zarówno do regulacji prawa europejskiego, jak i prawa polskiego.*

Nasza opinia

W tym miejscu pozwolę sobie na osobisty komentarz (i podkreślam, że jest to tylko moja opinia).

Działania OpenSolution trochę przypominają mi działania fotografki JP, o której pisałem kilkakrotnie. Są to działania zgodne z literą prawa i niewątpliwie są dochodzeniem praw twórcy w związku z naruszeniami. Można jednak mieć wątpliwości co do wysokości dochodzonych kwot. Sposób dochodzenia roszczeń wydaje się dobrze zorganizowany. To naprowadza na myśl, że spieniężanie naruszeń staje się opłacalnym dodatkiem do normalnego obrotu rynkowego. Ba! Pojedyncze naruszenie może być nawet bardziej opłacalne od pojedynczego klienta. To sprawia, że zbliżamy się do spektrum copyright trollingu, ale czy to jest "trolling"? To pozostawiam ocenie Czytelników.

Według mnie problemem jest to, że Quick.Cms promuje się jako program "darmowy". Sugerowałbym napisanie na stronie głównej "bezpłatny" albo najlepiej "bezpłatny z możliwością naliczenia wysokiej kary umownej za modyfikacje stopki". Byłoby wówczas naprawdę uczciwie, nawet jeśli nie najbardziej zachęcająco. 

Niezależnie od słów krytyki pragniemy pomóc firmie OpenSolution. Mamy nadzieje, że po publikacji tego tekstu liczba naruszeń spadnie i będzie to sytuacja win-win zarówno dla twórcy oprogramowania jak i potencjalnych użytkowników.

--

Kontakt z autorem: mmaj(at)di24.pl

--

* - Linki afiliacyjne. Kupując książki poprzez te linki wspierasz funkcjonowanie redakcji Dziennika Internautów.


Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać









fot. Geralt





  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Sierpień 2017»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.