W aferze taśmowej raczej nie było taśm. Czy była afera? Posłuchajmy!

16-06-2014, 15:32

Jest nowa afera taśmowa, ale czy jest ona taka sama jak poprzednie afery tego typu? Nie, bo internet wiele zmienia. Skłoni on wielu ludzi do wysłuchania całych nagrań, a to może prowadzić do bardziej różnorodnych wniosków.

Zapewne już wiecie, że mamy w Polsce nową aferę taśmową. Tygodnik Wprost ujawnił zapisy dwóch rozmów. W jednej uczestniczyli minister Bartłomiej Sienkiewicz (z MSW), prezes NBP Marek Belka i minister Sławomir Cytrycki. Druga rozmowa była prowadzona przez Sławomira Nowaka, Andrzeja Parafinowicza (były wiceminister finansów) i Dariusza Zawadkę (były szef GROM).

Pierwsza z tych rozmów dotyczy finansów publicznych, druga m.in. problemów Nowaka. Rozmowy odbyły się w różnych okresach czasu, ale łączy je miejsce, w jakim się odbywały - restauracja "Sowa i Przyjaciele" na Dolnym Mokotowie.

Sam posłuchaj "taśm"

Wprost udostępnił nagrania na YouTube. Poniżej rozmowa Sienkiewicza, Belki i Cytryckiego:

A oto druga rozmowa z Nowakiem i Parafinowiczem:

Kwestie podejmowane w tych rozmowach nie znajdują się w obszarze zainteresowań Dziennika Internautów. Uznaliśmy jednak, że warto zwrócić uwagę na to, w jaki sposób dzięki internetowi ewoluują polskie afery taśmowe.

Ewolucja afer taśmowych

Ostatnią naprawdę wielką aferę taśmową mieliśmy w Polsce w roku 2006, kiedy to w programie telewizyjnym Tomasza Sekielskiego i Andrzeja Morozowskiego ujawniono nagrane ukrytą kamerą "taśmy prawdy". Na tych "taśmach" zarejestrowano rozmowy posłanki Samoobrony Renaty Beger z politykami Prawa i Sprawiedliwości, a rozmowy dotyczyły korzyści w zamian za poparcie.

Dziś z pewnością PiS nie będzie wspominał tej afery z 2006 roku, ale obie afery nazwano "taśmowymi" i w gruncie rzeczy miały one wiele cech wspólnych. Było też wiele różnic o charakterze technologiczno-medialnym i warto zwrócić na nie uwagę.

Afera taśmowa z 2006 roku bazowała na telewizji. Większość ludzi w telewizji zobaczyła krótkie fragmenty nagrań, które zostały osadzone w programach o konkretnym przesłaniu. Co ciekawe, w wyniku afery z 2006 roku Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich potępiło telewizję TVN za wyemitowanie Taśm prawdy.

Teraz mamy rok 2014 i nawet medium tradycyjne, jakim jest gazeta, wybrało publikację "taśm" na nieco innych zasadach. Dziś już nie wypada publikować tylko materiałów o taśmach. Trzeba dać ludziom taśmy, a ludzie mogą posłuchać długich fragmentów nagrań na YouTube. Udostępniono stenogramy. To ma znaczenie, bo obywatele mogą wyrobić sobie bardziej niezależną opinię o ujawnionych taśmach. Nie musimy przeżuwać kaszki podanej przez media. Możemy po prostu wysłuchać nagrań dowolną ilość razy, w dowolny sposób. 

Inna rzecz, że przy obecnej aferze taśmowej mocno ujawnił się brak gotowości polityków na takie wypadki. Premier Donald Tusk dość długo zwlekał z konferencją prasową, dając czas całemu internetowi na "trawienie" ujawnionych nagrań. Dziennikarze i blogerzy komentują, autorzy śmiesznych obrazków mają używanie, a wszystko w oczekiwaniu na wystąpienie premiera. Na marginesie warto odnotować, że pojawiały się nie tylko memy o aferze, ale już nawet przeróbki tych memów (przykład poniżej).

zdjęcie

Afera? Posłuchamy - zobaczymy

Te wszystkie zmiany sprawiają, że wielu ludzi będzie zadawać sobie proste pytanie - ile jest afery w aferze? Czy tylko Wprost mówi, że to afera? Czy naprawdę mamy jakąś aferę? Jeśli mamy, o co tak naprawdę w niej chodzi? Jakie wątki są naprawdę ważne?

Każdy człowiek może szukać odpowiedzi na te pytania w nagraniach-źródłach. Każdy może zadawać własne pytania w taki sposób, by dotarły do setek i tysięcy osób. Odpowiedzi mogą być bardzo zróżnicowane. Nie będą sterowane przez kilka dużych mediów.

Sonda
Słuchałeś już nagrań z afery taśmowej?
  • tak
  • nie
wyniki  komentarze

Powstanie wiele innych pytań. W jaki sposób dokonano nagrań? Czy ktoś miał prawo to robić? To są pytania poboczne, ale w epoce internetu mogą skłonić bardzo wielu ludzi do refleksji. 

Dlatego właśnie stwierdziłem, że dopiero się okaże, czy afera taśmowa jest aferą. Wątpię też, czy jest ona taśmowa, bo kto dzisiaj używa taśm? Może kwestia nośnika jest nieistotna, ale w pewnym sensie jest symboliczna. Dziś nie wypada mówić o taśmach, a zamiast mówić o "aferze" lepiej mówić o "wycieku". Dzisiejsze media żyją wyciekami. Społeczeństwo informacyjne ma ocenić ten wyciek i z czasem określić, czy jest to wielka afera.

Czytaj także: Ma być k... 17 mandatów! Wyciek tego nagrania okazją do pytań o przejrzystość Policji


Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie

RSS  

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy