UE: Jednolity e-rynek tak, ale bez "nielegalnych treści"

13-01-2012, 11:40

Komisja Europejska wiele mówi o ujednolicaniu rynku e-usług w Europie, ale ten rynek ma być przede wszystkim pozbawiony "nielegalnych treści". KE zapowiada więc kierunki działań, które wyglądają jak przygotowanie Europy na ACTA i rozwiązania prawne podobne do ustawy SOPA będącej przedmiotem debaty w USA.

Co myśli Komisja Europejska o prawach autorskich w sieci? Trudno powiedzieć, choć ogólnie rzecz biorąc, wydaje się, że unijna egzekutywa bardziej sprzyja przemysłowi praw autorskich niż obywatelom. Owszem, Neelie Kroes przyznała, że model praw autorskich jest przestarzały i nie wykarmi artystów. Komisja Europejska przyznała też otwarcie, że prawo autorskie jest barierą dla cyfryzowania dóbr kultury, ale...

W sprawozdaniu dotyczącym własności intelektualnej Komisja Europejska stwierdziła, że konieczne jest wprowadzenie odpowiedzialności pośredników (operatorów) za przesyłane w internecie treści. Komisja Europejska wyraźnie popiera ACTA, czyli jedną z największych porażek demokracji. Wiadomo też, że Komisja Europejska popiera współpracę posiadaczy praw autorskich z operatorami, a w połączeniu z ostatnimi doniesieniami dotyczącymi retencji danych rysuje to bardzo ponury obraz przyszłości. 

Teraz pojawił się kolejny ważny dokument, który dotyczy internetu i wskazuje na obieranie w UE kierunku w stronę takich rozwiązań, jak SOPA i ACTA. Chodzi o komunikat pt. "Spójne ramy budowania zaufania na cyfrowym wspólnym rynku e-commerce i usług online" (zob. A coherent framework to build trust in the Digital single market for e-commerce and online services).

Obecnie na stronie KE znajdziemy tymczasowy, jeszcze nie ostateczny tekst komunikatu. Jeśli się z nim zapoznamy, to zauważymy, że KE nie chce stymulować rozwoju e-usług. Tekst podkreśla, że chodzi o stymulowanie "legalnych usług online", które w dokumencie przeciwstawiono "nielegalnym treściom".

Czytaj: Autor SOPA jest złodziejem (znaczy... naruszył własność intelektualną)

Na 13. stronie dokumentu czytamy, że pomimo gwarancji prawnych zawartych w dyrektywie o handlu elektronicznym dostawcy internetu wciąż zmagają się z "niepewnością prawną", związaną z niejasnymi zasadami dotyczącymi odpowiedzialności za przesyłane przez nich treści. Komisja Europejska chce tę niepewność wyeliminować, ale jak?

W omawianym komunikacie czytamy:

Obywatele są zdenerwowani tym, że czasem zbyt długo trwa usuwanie kryminalnych treści, takich jak pornografia dziecięca, obecność których jest bardzo poważną sprawą. Szkodzi to zaufaniu obywateli i firm dla internetu, co z kolei wpływa na usługi online takie jak platformy sprzedaży. Równolegle obywatele skarżą się na brak przejrzystości lub na inicjatywy, które są niewłaściwe (np. usuwanie legalnych treści) lub nieproporcjonalne lub lekceważą prawa niektórych dostawców do wypowiedzenia się.

Po raz kolejny politycy posłużyli się przykładem pornografii dziecięcej, ale z tekstu wyraźnie wynika, że zależy im na podobnej walce z różnymi rodzajami "nielegalnych treści". Komisja Europejska niby dostrzega problemy związane z taką walką, ale w dalszej części dokumentu przeczytamy, że mechanizmy służące powstrzymaniu "nielegalnej informacji" muszą zostać wzmocnione.

Powyższy cel ma być osiągnięty poprzez ustalenie ogólnoeuropejskich zasad w zakresie procedur "notice and action", czyli tego, w jaki sposób dostawcy usług mają reagować na zgłoszenia różnego rodzaju naruszeń. Opracowanie tych procedur ma następować dzięki współpracy dostawców internetu, dostawców płatności oraz... posiadaczy praw autorskich. W tym momencie staje się jasne, że nie chodzi tylko o walkę z pedofilią (zob. strona 14 dokumentu).

Komunikat KE wspomina też o konieczności walki z nielegalnym e-hazardem, nad którym państwa europejskie wyraźnie nie panują. Dokładniejsze plany w tym zakresie mają być jeszcze przedstawione, ale trudno uwierzyć, aby Komisja wpadła na pomysł inny niż blokowanie e-hazardu (to prawie jak pedofilia, którą już można blokować).

Grupa obywatelska La Quadrautre du Net jest jedną z organizacji, które krytykują kierunki proponowane przez Komisję.

- W obszarze praw autorskich Komisja Europejska trzyma się niebezpiecznego pojęcia "nielegalnych treści", co samo w sobie nic nie znaczy poza tym, że sieć ma być zaprogramowana na ściganie. Jest to również naciskanie na pozasądową "współpracę" między podmiotami działającymi w sieci, dostawcami płatności i przemysłem rozrywkowym, co odzwierciedla propozycje w kontrowersyjnych ustawach SOPA i Protect IP, obecnie będące przedmiotem dyskusji w Kongresie USA - uważa La Quadrature du Net.

Warto podkreślić, że przy śledzeniu kierunków obieranych przez UE nie chodzi tylko o to, czy "złe treści" dostępne w sieci. Chodzi o to, czy walka z tymi treściami nie pójdzie zbyt daleko. Internet to środek komunikacji, więc każda ostrzejsza ingerencja w jego działanie, to wchodzenie pomiędzy porozumiewających się ludzi. Dotyka to tak podstawowych rzeczy, jak prywatność i wolność słowa. Waga tych zjawisk nie powinna być zrównywana z wagą własności intelektualnej.

Czytaj: Blokowanie pornografii dziecięcej - rząd ma kolejny ruch


Źródło: Komisja Europejska
Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy