Policja bez sądu wywiera nacisk na rejestratorów domen, by blokować pirackie strony

10-10-2013, 13:50

Czy policja powinna powodować zamknięcie strony bez żadnego sądowego nakazu? Raczej nie, ale w Wielkiej Brytanii właśnie do tego doszło, oczywiście przy walce z piractwem.

Nikogo nie dziwi zamykanie stron naruszających prawo. Słyszeliśmy o tym nie raz, ale zazwyczaj władze dokonujące takich rzeczy działają z upoważnienia sądu.  Tymczasem w Wielkiej Brytanii wystąpiło bardzo niepokojące zjawisko - policja zaczęła zamykać strony "pirackie", naciskając na rejestratorów domen, ale najwyraźniej odbywa się to bez sądu.

W centrum całej sprawy znajduje się specjalna jednostka londyńskiej policji o nazwie Intellectual Property Crime Unit (PIPCU). Nazwa wyraźnie wskazuje, że ta jednostka ma walczyć z naruszeniami własności intelektualnej.

Policjanci straszą i jakby żądają

PIPCU podjęła walkę ze stronami internetowymi uznanymi za pirackie, ale nie uderzyła bezpośrednio w te strony. Zamiast tego policjanci wysłali listy do rejestratorów domen.  Poinformowali ich, że właściciele wskazanych przez nich stron są "podejrzani o związek z przestępczą dystrybucją materiałów chronionych prawem autorskim".

W liście jest mowa o tym, że wspomniane przestępstwa mogą powodować nakładanie kar przez sądy. Nie ma jednak mowy o tym, aby list miał związek z jakimś nakazem sądowym. Mimo to policjanci oczekują, że rejestrator domeny zakończy świadczenie usług dla wskazanej strony. List jest ostrożnie sformułowany. Policjanci niby niczego nie żądają, ale jednak straszą konsekwencjami i oczekują podjęcia pewnych działań.

Zastraszanie dało efekt

Rejestratorzy mogliby zwyczajnie wyrzucić te listy do kosza, ale nie każdy przedsiębiorca potrafi zignorować prośbę władz. Jak podaje serwis TorrentFreak, niektóre strony z torrentami faktycznie miały z tego powodu problemy z domenami m.in. SumoTorrent, MisterTorrent oraz ExtraTorrent. Serwisy przeniosły się pod nowe adresy, ale jednak straciły wielu odwiedzających.

Znaleźli się i tacy rejestratorzy, którzy zwyczajnie odmówili policji, wskazując na istnienie odpowiednich procedur w przypadku takich spraw. Jednym z nich był EasyDNS, który skrytykował działania policji na swoim blogu i opublikował kopię otrzymanego listu w serwisie Scribd. Zamieszczamy dokument pod tym tekstem.

Policja to nie sąd

Przedstawiciel EasyDNS Mark Jeftovic zauważył, że policja nie powinna być organem decydującym samodzielnie, jaka strona jest nielegalna. Rejestratorzy również nie powinni wstrzymywać świadczenia usług, nie mając do tego solidnych podstaw. Odpowiednie decyzje powinny zapaść w sądzie, a policja powinna najpierw uzyskać nakaz z sądu.

Jeftovic ma rację, ale warto zauważyć coś jeszcze. Policja podjęła działania typowe dla antypiratów-amatorów. Posunęła się do grania na emocjach, do zwykłego zastraszania. Firmy dostały "jakieś pisma z policji", nie bardzo wiadomo, na jakiej podstawie. Policja wykorzystała swój autorytet, ale nie skorzystała z procedur faktycznie przewidzianych przy ściganiu rzekomych naruszeń. Prawdziwie bezstronny stróż prawa, nie robiłby czegoś takiego.

Sonda
Czy policja powinna powodować zamknięcia stron bez sądu?
  • tak
  • raczej tak
  • raczej nie
  • nie
wyniki  komentarze

Początek większej cenzury?

Mark Jeftovic z EasyDNS zauważa, że nie można tłumaczyć policji tym, że chodziło o strony "pirackie". Jeśli takie metody działania będą akceptowane, będzie można w przyszłości ocenzurować dowolne strony.

Z informacji TorrentFreeaka wynika, że ExtraTorrent rozważa podjęcie działań prawnych w celu odzyskania swojej domeny.

Poniżej kopia listu, jaki wysłała londyńska Policja do EasyDNS.

City of London UK Takedown request to easyDNS by stuntpope


Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie

RSS  
RSS  

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Październik 2021»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031